Niebezpieczeństwa buddyzmu - wybrane przemyślenia - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 years, 1 Miesiąc temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Zanim wyruszysz Pułapki tego świata Niespójne religie świata Niebezpieczeństwa buddyzmu - wybrane przemyślenia
Niebezpieczeństwa buddyzmu - wybrane przemyślenia PDF Drukuj Email


    Długo zbierałem się z napisaniem tego tekstu. Dzięki temu miałem więcej czasu na eliminacje pewnych, absurdalnych czasem, opinii i pseudo-faktów.

    Początkiem całej historii i moich przemyśleń był człowiek, który został zaproszony na zajęcia w szkole i miał za zadanie powiedzieć coś o buddyzmie - z jego punktu widzenia - jako członek tego ugrupowania religijnego. Jego obecność była uzupełnieniem materiału, który pani nauczycielka przerabiała z nami w szkole już od dłuższego czasu.

    Jego wypowiedź zaczęła się bardzo schematycznie, sztampowo - mianowicie co dla niego znaczy wiara w buddyzm i ile mu to szczęścia przynosi.

    Ludzie w grupie zadawali pytania raczej mało istotne, aczkolwiek niekiedy interesujące np.: Co człowiek czuje podczas medytacji? albo Jaka jest faktyczna wartość medytowania i dążenia do stanu Nirwany? O meritum wiary nikt nawet nie zahaczył, więc moje pierwsze pytanie zabrzmiało:


Co jest po śmierci?

    Jego odpowiedź zbytnio mnie nie zaskoczyła, gdyż buddyści wierzą w reinkarnację. Jakkolwiek brzmi to absurdalnie dla nas, katolików - albowiem po V Soborze Powszechnym w Konstantynopolu (553 r.) Kościół jednoznacznie odrzucił tą koncepcję - buddyści wierzą w reinkarnację. Ich zdaniem po śmierci człowiek rozpada się na pięć skandh (skupisk): formę materialną, uczucia, percepcje, formacje mentalne i świadomość - przy czym nic nie przechodzi do następnego życia poza Karmą. Karmę zbiera się przez całe życie: dobrą za dobre uczynki i analogicznie złą za złe postępowanie i to właśnie ta Karma determinuje o tym, kim będziemy w następnym wcieleniu; możemy być lepszymi stworzeniami lub gorszymi.


Kto decyduje o tym, które stworzenia są lepsze lub gorsze od innych?

    Buddyści mają hierarchię, w której cały byt jest zamknięty. Kolejno od tych „najwyższych”: bogowie, tytani, ludzie, zwierzęta, głodne duchy, piekło. Spytałem się tego człowieka o to, kto decyduje o tym czy uzbierana Karma jest wystarczająca na awans czy na degradację, jednak nie mógł dać jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ nie mają Boga, w którego wierzą. To wszystko dzieje się samo, bez żadnej ingerencji z zewnątrz. Spytałem się również o genezę i istotę kolejnych poziomów, szczególnie zależało mi na wytłumaczeniu istoty piekła, jednak nie był w stanie odpowiedzieć na to pytanie.


Jaki jest cel życia buddysty?

    Ogólnie całe życie jest zamkniętym cyklem, zwanym Samsarą (narodziny, życie, śmierć). Każde stworzenie podlega tej zasadzie, a celem buddystów jest osiągnięcie stanu Nirwany (nicości), czyli skończenie z tym cyklem narodzin i śmierci poprzez zabicie wszelkich pragnień (wg rozumowania buddystów bez pragnień nie ma cierpień związanych z egzystencją), jednak to się osiąga po śmierci.

    To były 3 pytania, które zadałem wspomnianemu wyżej buddyście.

- - - -


    Na internecie można znaleźć różne informacje o buddyzmie. Nigdzie jednak nie znalazłem odpowiedzi na pytania typu: Kto to wszystko zaczął (cały cykl samsary); kto to wszystko kontroluje; czy są jakieś znaki od „wyższych” stworzeń, że ta wiara jest słuszna; po co w ogóle to wszystko.

    Każda religia na świecie, nawet te najbardziej absurdalne, próbuje wyjaśnić jakoś istnienie człowieka na ziemi. Każda religia ma Boga albo nawet kilku (w wiarach politeistycznych). Im dalej się człowiek zagłębia w informacje nt. buddyzmu, tym więcej absurdów i sprzeczności się w tym dostrzega. Jest wiele pytań pozostawionych bez odpowiedzi i nawet najgłębsza medytacja nie da odpowiedzi na nie... Co może zrobić nieszczęśnik, który aktualnie jest zwierzęciem, ile Karmy może nazbierać i w jaki sposób - bo nie wyobrażam sobie psa, który w imię dobrej Karmy będzie się spokojnie patrzył na przechadzającego się kota, albo lwa, co ogląda pokaz antylop na jego sawannie.

    Ludzie buddyzmu charakteryzują się niebotyczną powściągliwością, powstrzymują się od wszystkich pragnień, bowiem to w konsekwencji przynosi cierpienie. Przyjmując ten tok rozumowania, gdyby wszyscy ludzie na ziemi byli buddystami, to wątpię czy człowiek dużo różniłby się od zwierzęcia, wątpię czy zacząłby odkrywać nowe tereny, czy badałby świat natury, czy wynalazłby nowe technologie.

- - - -


    Z punktu widzenia czysto biologicznego, życie konsekwentnego buddysty (szczególnie mnicha) musi prowadzić do częściowej lub całkowitej utraty równowagi psychicznej. Mózg ludzki jest tak stworzony, aby bez przerwy przetwarzał jakieś informacje, nawet podczas snu. On nie może nic nie robić, być w stanie "stand-by" lub wyłączony na dłuższy czas niż kilka minut. Nawet jak nam się wydaje, że nic nie robimy (siedzimy spokojnie i staramy się o niczym nie myśleć), to i tak mózg ma pełno roboty do wykonania - non stop odbiera i przetwarza informacje z zewnątrz. Zupełnie jak komputer, nawet jak nam się wydaje, że on nic nie robi, to tak naprawdę ma wiele włączonych procesów i cały czas wykonuje obliczenia. Procesor jest tak zbudowany, że nie pracuje tylko wtedy, kiedy jest wyłączony.

    Tak samo jest z naszą siecią neuronową. To, co widzimy, słyszymy, czujemy - poprzez dotyk, smak czy węch - musi zostać odebrane i przetworzone przez mózg, i on to robi przez cały czas swojego życia. Natomiast podczas snu, kiedy mózg wykazuje pozornie mniejszą aktywność (niektóre bodźce takie jak węch, wzrok czy świadomość są wyłączone), to cały czas pracuje. „Optymalizuje pamięć”, czyli sortuje informacje uzbierane w ciągu dnia, aby w przyszłości były łatwiej dostępne, a te niepotrzebne informacje odsuwa gdzieś na bok. Wszystkie spotkane osoby, przeżycia, marzenia - czy nawet chęci, które się pojawiły podczas dnia - są wertowane. Podczas tej operacji powstaje projekcja snów.

    Usiłowanie odcięcia się od świata zewnętrznego (min. głęboka medytacja) doprowadza do trwałych zmian w mózgu. Fachowo zwie się to deprywacją zmysłową. Przeprowadzono eksperyment umieszczając człowieka w akwarium wypełnionym cieczą (która ma odpowiednią temperaturę, konsystencję i gęstość), aby człowiek umieszczony w tej cieczy miał wrażenie, że znajduje się w próżni. Wrażenie braku grawitacji, zero dostępu do światła, zapachów, dźwięków i poczucie, że jest się otoczony „niczym”, spowodowane temperaturą równą temperaturze człowieka. Jedynie oddychać można przez maski tlenowe. Wynikiem tego ciekawego eksperymentu jest zaburzona percepcja, uczucie podobne do tego pod wpływem silnych środków psychodelicznych, a w ekstremalnych przypadkach utrata poczucia własnej tożsamości, ciągły strach i niepokój.

    Do tego dążą buddyści: do odcięcia się od wszelkich informacji z zewnątrz, czyli do tzw. Oświecenia. Znane są przypadki skrajnie długiej medytacji (nawet do kilkudziesięciu dni bez przerwy). Podczas tej praktyki człowiek jest półświadom tego, co się wokół niego dzieje. Stara się w tym czasie zabić wszelkie emocje, dąży do nicości, do likwidacji własnego „ja” (z punktu widzenia psychicznego, jak i fizycznego - to drugie akurat jest efektem ubocznym długich medytacji). Oczywiście nie da się osiągnąć nawet w połowie tak potężnego efektu, jak podczas eksperymentu deprywacji zmysłowej, jednak długotrwałe, konsekwentnie powtarzane praktyki tego typu prowadzą do uszkodzenia własnej jaźni.


Budda

    W terminologii buddyjskiej słowo "Budda" (tłum. dosł. Przebudzony) nie oznacza jednej, konkretnej osoby, która sformułowała tą wiarę. Jest to stan umysłu, postrzegania rzeczywistości - jednak nie da się tego określić i zamknąć w słowach. Sami buddyści nie są w stanie przybliżyć tego zjawiska. Budda to inaczej Oświecenie, osiągnięcie stanu, w którym poznaje się wszystkie poprzednie wcielenia (być może na tym etapie zaawansowania traci się poczucie własnej tożsamości, tak jak w wyżej opisanym eksperymencie). Choć można się natknąć na wzmianki o tym, że jest to istota, nie ma ciała, więc zawsze był i na zawsze pozostanie. Pierwszym człowiekiem, który osiągnął ten stan był Siddhartha Gautama (założyciel buddyzmu). Z czasem nazwał siebie Budda Siakjamuni. Po szczegółowy życiorys tej osoby odsyłam do Internetu.

    Założyciel buddyzmu wyruszył na poszukiwanie "prawdy" w wieku 28 lat. Po siedmiu latach medytacji, skrajnej ascezy i rozmyślań, urządził sobie 49-dniowy maraton medytacji pod drzewem Bodhi - w miejscu zwanym Bodhi Gaja. W tym czasie walczył z buddyjskim szatanem, który go kusił swoimi pięknymi, pociągającymi córkami. Po nieudanej próbie kuszenia posłał na niego swoje demony (pochodzenie tych istot piekielnych nie jest bliżej znane). Po medytacji stwierdził, że osiągnął stan Mądrości i Oświecenia. Miał wątpliwości co do tego, czy rozpowszechniać to, czego doświadczył i czy nauczać, jednak objawił mu się Brahma Sahampati (Brahma to najwyższy stopień boskiej inkarnacji) i rozwiał jego wątpliwości. Od tamtego momentu wygłosił ok. 84 000 przemówień, które spisano w 108 tomach. Zmarł w wieku 80 lat.


Podsumowanie

    Dla ateisty ta religia jest jedną z ciekawszych opcji, jednak zawiera w sobie tyle niebezpiecznych sprzeczności i niewyjaśnionych zagadnień, że można naprawdę się w tym zagubić. W jednym miejscu mówią o tym, żeby zabić jakiekolwiek emocje, uczucia, a w innym miejscu mówią o wspaniałym szczęściu jakie towarzyszy Oświeceniu. Nie otaczają czcią żadnego boga, nie wykluczają istnienia bogów, ale jest coś takiego jak istota boska (najwyższa w hierarchii istot buddyjskich, dużo wyżej położona niż człowiek).

    Wiara i praktyka buddyjska prowadzi do zatracenia siebie w tym wszystkim - do zguby, odosobnienia, a w konsekwencji utraty równowagi psychicznej, na bardzo wysokim stadium zaawansowania.

    Czy warto się w to wgłębiać? Czy jest sens wchodzić w coś, co jest bardzo niepewne i niekształtne? Ktoś, kto naprawdę poszukuje sensu w życiu i czuje się zagubiony na tym świecie, prędzej czy później dojdzie do wniosku, że jedyne, czego potrzebuje to prawdziwej, bezinteresownej i nieograniczonej miłości jaką stanowi Bóg. Zatem czy warto błądzić w półśrodkach, niepewnych ścieżkach i niebezpiecznych praktykach?


Paweł

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
0 #28 robert 2017-09-09 16:00
jakim człowiekiem trzeba być aby w imię swojej wiary pisać bzdury o wierze innych szanowny autorze nie wiesz o Buddystach NIC żaden z buddystów nie wierzy w nicość - NICOŚĆ to absurd Poza tym kłania się fizyka kwantowa która zaprzecza Watykańskim bajką a potwierdza wiarę buddystów warto czasem się zastanowić że przyjdzie czas śmierci i rozliczenia za kłamstwa i obłudę ŻYCZĘ SZCZĘŚCIA I ZDROWIA Z BUDDYJSKIM POZDROWIENIEM
Cytować
 
 
-2 #27 SłowianinMirek 2017-08-11 18:16
Chcecie takiej przyszłości dla Polski? Buddyzm to system religijno-prawny. W 2014 roku podpisali pakt ogólno-światowy o jedności i prawie religijnym. Zostaną wam odebrane prawa i będziecie żyli w nędzy,ponieważ buddyzm dzieli się na kasty. Ich nie interesuje zwykłe społeczeństwo i nie zapłacą wam nawet za wykonywaną pracę, gdyż z ich punktu widzenia życie w nędzy będzie waszą karmą. Dopiero jak umrzecie, to może w poprzednim wcieleniu będziecie godni żeby im prać dywany. Wasze teraźniejsze życie nie będzie się dla nich liczyło, bo według prawa reinkarnacji macie dusze po zwierzęciu i jesteście na najniższym poziomie. Porobią wam dystrykty i będziecie odizolowani żyli w smrodzie,kupie i głodzie. Buddyzm to System, który został już podpisany i zatwierdzony przez innych przywódców religijnych.
Cytować
 
 
0 #26 SłowianinMirek 2017-08-11 18:15
Co zalewa Mumbaj? Kupa.
W Mumbaju około 5 milionów osób nie ma dostępu do toalety. A potrzebę jednak załatwić trzeba... Miasto tonie w kupie. Ulubionym miejscem na załatwienie się są w Mumaju tory kolejowe. Według wyliczeń, codziennie na ulice miasta trafia 2500 ton kupy. Dla porównania – Szczecin produkuje około 450 ton śmieci dziennie. W Mumbaju samej kupy jest 5 razy więcej. Każdego roku, ulice miasta zalewa przeszło 900 tysięcy ton fekaliów. 200 tys. ton więcej, niż wynosi roczna produkcja śmieci w Warszawie (700 tys. ton)
Cytować
 
 
-6 #25 Beti 2016-12-07 10:27
Zgadzam się całkowicie. Po praktykach Jogi tylko Zielonoświątkow y Zbór uzdrowi człowieka o ile będzie odpowiednio inteligentny by się w porę wycofać i nie zabraknie mu wytrwałości w modlitwach i szczerym wołaniu o pomoc. Tylko szczera spowiedź i otwarte serce na łączność z Bogiem przez Jezusa, św. imię i świadomy chrzest uwolni człowieka od złych mocy i przyniesie pokój jego duszy - wróci poczucie bezpieczeństwa i przepełni miłością. Lęk w sercu, za sobą i niepokój, to świadectwo drugiej strony - brak szacunku do człowieka. Ludzie wybierając tę drogę tracą i zdrowie i duszę - łączność z Bogiem i możliwość życia wiecznego. Wmawia się, że wszystkie doznania zmysłowe, to rozwój i stawanie się lepszym, pobudzenie lewej półkuli mózgowej, uruchamia dostęp do siebie tej zwodniczej sfery na jej użytek. Człowiek traci kontrolę i staje się naczyniem w rękach nieprzyjaciela.
Cytować
 
 
+1 #24 melon 2016-11-07 10:52
Cytat:
Córka została buddystką, więc wiem co piszę. Dla mnie to jakiś obłęd.

Na pewno buddystką, a może wstąpiła do Hary Krishna czy jakiejś innej sekty? Znam wielu buddystów i wszyscy są bardziej otwarci i wyluzowani niż chrześcijanie
Cytować
 
 
+8 #23 Oskar 2016-10-14 22:38
jestem katolikiem ale ten artykuł napisał jakiś idiota, zaprzecza absurdalnym argumentom ze strony buddystów ale sam podaje kontr argumenty jeszcze bardziej absurdalne, mam jedno pytanie odnośnie tego artykułu a mianowicie czy to pisał jakiś upośledzony człowiek czy zwykły idiota z śmietnikiem w umyśle?
Cytować
 
 
+5 #22 Mort 2016-09-14 11:32
Cytat:
Drogi autorze. Buddyzm jest nazywany religią wiary.

Obawiam się, że zaszła drobna pomyłka w nazewnictwie. Religią wiary jest katolicyzm jak i wszystkie religie abrahamiczne. Buddyzm jest religią doświadczenia, podobnie jak większość wyznań dalekiego wschodu, to bardzo duża różnica.
Cytować
 
 
+17 #21 2016-02-04 21:47
Buddyzm uczy jak pracować z samym sobą ze swoim umysłem ze swoimi emocjami, co w tym może być złego. Nie chodzi o to aby nie odczuwać emocji ale oto żeby je zrozumieć. Chodzi o to żeby być świadomym człowiekiem. Odcięcie informacji z zewnątrz wcale nie powoduje oświecenia. W buddyzmie chodzi o wgląd w rzeczywistość. Medytacja jest po to żeby uspokoić myśli i emocje żeby doświadczyć życia tu i teraz.
Cytować
 
 
+7 #20 2016-01-16 21:12
przepraszam, ile autor ma lat, 15?
Cytować
 
 
+12 #19 2015-07-30 13:44
przemilczę te tekst jak milczał Jezus wobec słów Heroda
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Niebezpieczeństwa buddyzmu - wybrane przemyślenia - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca