Bajka... O złym smoku - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 2 Miesiące, 2 Tygodnie temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Bajka... O złym smoku PDF Drukuj Email
czwartek, 04 marca 2010 23:09

    W pięknej, pełnej słońca i kwiatów krainie był zamek, do którego nikt nie zaglądał. Ludzie omijali go z daleka ze względu na krążące historie o złym smoku, który tam mieszkał. Nikt nigdy go nie widział, ale ludzie, którzy zapuszczali się w tę część krainy, przechodząc niedaleko murów zamku, słyszeli czasami przeszywające jęki, skowyty i rozpaczliwe krzyki dobiegające gdzieś ze środka.



Źródło: http://obrazki.joe.pl/sub_images/zamek-na-skale.gif


    Z zamkiem wiązała się pewna tajemnica. Otóż zbudowany był on na skale i z resztą świata łączył go bardzo długi most, najeżony sterczącymi kamieniami. Zamek wznosił się dość ostro ku górze, przez co trudno było pokonać drogę, by móc się do niego dostać. Ludzi pociągała tajemnica zamku. Na dużym kamieniu, tuż przy wejściu na most, wyryta była obietnica: „Ktokolwiek znajdzie sposób i siłę na pokonanie mostu i zniszczenie smoka, który mieszka w zamku, stanie się niewiarygodnie bogaty”.

    Wielu śmiałków przybywało do mostu - kobiety i mężczyźni pragnący stać się bogatymi. Niektórzy robili sobie specjalne buty z żelaza, które dobrze chroniły stopy, ale kiedy przychodził deszcz śmiałek ześlizgiwał się z ostrych kamieni, a ciężka zbroja ciągnęła go w dół przepaści. Inni robili buty ze skóry - ta jednak, pod wpływem deszczu i słońca tak obsychała na stopach, że powodowała ogromny ból, który nakazywał przerwanie wspinaczki po moście. Próbowano też różnych maszyn, które psuły się na twardych ostrych i nieprzyjaznych kamieniach.

    Pewnego razu Księżniczka - przyszła władczyni owej krainy - wyruszyła na wędrówkę po górach. Chciała bliżej poznać ludzi, którzy tu zamieszkiwali, poznać ich radości i podzielić ich smutki, tak by w przyszłości być mądrą i sprawiedliwą królową dla swojego ludu. Martwiła się tym, że ludzie boją się smoka mieszkającego w zamku, w samym sercu tego pięknego kraju. Postanowiła stawić mu czoła. Wędrowała sama bez żadnego oręża, a do mostu podeszła ubrana jedynie w zwiewną sukienkę, trzymając w rękach ogromny kosz kwiatów uzbieranych na łąkach.

    Kiedy podeszła blisko mostu prowadzącego do zamku, pochyliła się nad wystającymi kamieniami - dotknęła ich i poczuła, że mimo iż są bardzo ostre, mają także delikatne zagłębienia. Cierpliwie przesuwała dłonią po kamieniach i odkryła, że tworzą coś w rodzaju schodów, których trzeba niemalże „słuchać” dotykiem skóry. Postanowiła iść boso - tylko w ten sposób mogła mieć kontakt z kamieniami, choć wiedziała, że będą raniły jej stopy… Kamienie choć raniły jej stopy - układały się w schody prowadzące do zamku gdzie słychać było przejmujący jęk. Mimo zmęczenia i ostrego bólu w poranionych stopach - Księżniczka dobrnęła do bram pałacu. Weszła na piękny dziedziniec i z drżącym sercem pobiegła w stronę z której dochodził coraz głośniejszy jęk.

    Jakież było jej zdziwienie, kiedy po otwarciu drzwi prowadzących do komnaty nie ujrzała tam smoka… Zobaczyła leżącego na łóżku chłopca. Był blady, jęczał z bólu, a obok stał przerażony ze strachu jego jedyny sługa i wierny przyjaciel, bezsilny, bezradny, z ręcznikiem gotowym do obmycia rany. Z boku chłopca sączyła się stróżka krwi.

    Kiedy Księżniczka podeszła blisko zobaczyła bardzo starą, brudną ranę. Nie zastanawiając się wyrwała słudze ręcznik i zamoczyła go w wodzie. Przylgnęła do łóżka chłopca i delikatnie zaczęła oczyszczać ranę ręcznikiem. Chłopiec z braku sił nawet nie zaprotestował, mimo że po chwilowej uldze ból czyszczenia rany dotarł do jego świadomości.

    Bał się bólu, a jednocześnie był już zmęczony jątrzącą się raną. Widział dłonie dziewczyny, nie było już Księżniczki. Stała przed nim dziewczyna w porwanej sukni, z rozwianymi włosami, ze zmęczoną ale promienną twarzą. Pozwolił jej opatrzyć ranę, poprosił by została aż zaśnie, poprosił by była, kiedy się obudzi… Zasypiał i budził się przy niej, a stary przyjaciel nie mógł nacieszyć się tym, że chłopiec pozwala komuś być obok siebie… Rozmawiali, śmiali się razem. Chłopiec zapominał o bólu a rany powoli goiły się i zabliźniały.



Źródło: http://img201.imageshack.us/img201/2408/smok10013yh5.jpg&imgrefurl=
http://smoki-nightwood-moje-smoczusie.b



    Mieli siebie - to był ich skarb i ich bogactwo. Wspólnie pokonali smoka - którym była rana samotności... Ale spotkanie - to dopiero początek wspólnej drogi, spotkanie dwóch niezwykle różnych światów, które muszą zbudować coś, co będzie ich wspólnym światem… jakby pomiędzy światami.

- - - -


    Skąd wzięła się rana w ciele chłopca? No właśnie, nikt tak naprawdę tego nie wiedział… nawet chłopiec nie znał odpowiedzi na to pytanie. Po prostu tam była, jątrzyła się i dokuczała. Możliwe, że początkowo było to małe zadraśnięcie, kilka małych ranek zadanych przez kogoś z otoczenia. Były drobne, zadawane przez bliskich, nikt nie uważał, że należy się nimi zająć, więc bez opatrywania przestały się normalnie goić…

    A potem rana po prostu już była i dawała schronienie, możliwość ucieczki przed życiem, przed cieszeniem się zwykłą i piękną codziennością. Chłopak musiał cierpieć latami, skoro wokół jego jęków i odgłosów bólu urosła legenda o smoku. Zbudował mit wokół siebie i swojej osoby - stworzył potwora, którego nie było. W środku był mały, opuszczony i cierpiący chłopiec.

    W życiu nieraz bywa podobnie - wielu ludzi zamyka się w swoim przeżywaniu bólu, który pielęgnują jako żal do otoczenia, pretensje… Tak jakby czekali na swój scenariusz miłości, zamiast zobaczyć życie i ludzi takimi, jakimi są. Wyzdrowienie wymaga wysiłku, niektórzy jednak czekają, aby ktoś zrobił za nich coś z ich własnym życiem. Koncentrowanie się na sobie i swoim bólu powoduje ucieczkę przed światem, ludźmi i odpowiedzialnością.

    Księżniczka jest wybawicielką, przeszła kamienistą drogę. Jeśli ktoś myśli, że życie uda się przejść bez trudności i zmagań, czasem znoszenia cierpienia, to ma myślenie magiczne i może rozminąć się z prawdziwym życiem. Pytanie tylko gdzie jest magiczna granica pomiędzy rezygnowaniem z siebie dla dobra drugiej osoby, pójściem na kompromis w związku a poświęceniem za cenę własnego cierpienia i bólu?

    Bo nawet jeśli kogoś kochamy - to właśnie ze względu na to - należy pamiętać o dobru tej drugiej osoby. W byciu z ludźmi ważne jest by nauczyć się słuchać tego czego oni chcą - zamiast tego - co nam się wydaje, że oni potrzebują. Ważne aby pozostawić drugiej osobie jej wolność - bo tylko wówczas osiągnąć można porozumienie i szczęście.

    Inny człowiek może stać się naszym bogactwem tylko dzięki temu, że będzie sobą. A zrozumienie rodzi się wtedy gdy nauczymy się słuchać potrzeb tych, których kochamy i nauczymy się na nie odpowiadać. Zawsze dotyczy to obydwóch stron.

    Nasza bajkowa Księżniczka zadziałała w odruchu serca, zajęła się opatrywaniem ran chłopca, a on poddał się jej dłoniom bo były silne i niosły ukojenie, niosły też bliskość i zapach czegoś nowego, nieznanego, czego się trochę bał, ale co go też pociągało…

    Ludzie, którzy próbowali dostać się do zamku chcieli być bogaci - ale celem Księżniczki nie było bogactwo. Ona stała się bogata, dzięki temu, że mogła pomóc chłopcu. Jeśli robimy coś z pasji, z potrzeby serca, to po jakimś czasie okazuje się że wokół nas są cudowni ludzie, którzy podobnie przeżywają świat. Lubią tę samą kawę i pociągają ich tak jak nas wieczorne spacery po plaży?

    Chłopiec nie pozwalał nikomu zająć się jego raną, bo najpierw jej nie widział, potem zbytnio bolała, a na końcu był zbyt dumny. Osiągnął więc spokój za cenę samotności i bólu. Ludzie, którzy zostali zranieni dłużej budują zaufanie. Czasami podejmą decyzję, że „nie chcą być zdrowi”, wolą zostać sami w swoim więzieniu, pogrążając się w cierpieniu... Decyzje dotyczące tego, co zrobimy ze swoim życiem zawsze są nasze... trudno jest zrobić cokolwiek, jeśli ktoś sam nie podejmie decyzji, by nauczyć się patrzeć jak piękny może być świat.


Źródło:
Kozak A., Pietrzak A.: "W poszukiwaniu siebie - bajki terapeutyczne dla dorosłych", Wyd. Edycja Św. Pawła, Częstochowa 2009.

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
Poprawiony: czwartek, 04 marca 2010 23:35
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Bajka... O złym smoku - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca