Jako chrześcijanin zadbaj o Miłość pamiętając o innych - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 2 years, 11 Miesiące temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Zanim wyruszysz Akademia doskonałości Zadbaj o sumienie! Jako chrześcijanin zadbaj o Miłość pamiętając o innych
Jako chrześcijanin zadbaj o Miłość pamiętając o innych PDF Drukuj Email

    My, chrześcijanie, jesteśmy wspólnotą – jednym ciałem. Jak często o tym myślimy, jak często z tym się zgadzamy, a jak często o tym zapominamy lub świadomie wyrzucamy z pamięci? Bardzo łatwo jest kochać Boga, który daje nam radość, pokój i bezpieczeństwo. Jest On naszym Ojcem, najbliższym i najtroskliwszym. Trudno jest (jak już choć trochę Go poznamy) nie obdarzać uczuciem tak miłującej nas Osoby.

    Jednym z największych problemów w okazywaniu Miłości - względem drugiego człowieka, Boga i względem siebie - są relacje, jakie panują między nami. Z reguły jesteśmy nastawieni pozytywnie na otoczenie. Często się uśmiechamy, dzielimy dobrym słowem i poświęcamy nasz czas. Zawsze jest jednak jeden warunek: ta osoba, do której się tak uprzejmie zwracamy, ma obowiązek być równie życzliwa do mnie, jak ja do niej. Co się dzieje, gdy tego ciepła, dobrego słowa zabraknie? Taką osobę wówczas omijam, często krytykuję i oceniam. Pamiętam o przykazaniu: Kochaj bliźniego jak siebie samego… jednak tak trudno mi jest pokochać, przebaczyć i na dodatek jeszcze wstawiać się za drugim człowiekiem przed Bogiem i poświęcać swój czas.

    Jezus Chrystus pokazał nam swoim przykładem jak należy miłować braci. Pokazał nam jak należy miłować nieprzyjaciół. Wisząc na krzyżu, słaby fizycznie i psychicznie walczył do końca. W swojej słabości wołał do Pana - Ojca Swego (i naszego). Oddawał Mu tych, którzy przyczyniali się do Jego śmierci. Brak miłości do drugiego człowieka blokuje moje relacje z Panem. Jak chcę kochać i być godnym miłości Boga, skoro nie zamierzam walczyć z ludzką złością i gniewem? Człowiek to najukochańsze stworzenie Pana Boga, nie mam prawa ogałacać go z honoru i godności… a przecież to czynię za każdym razem, gdy dopuszczam do siebie złe myśli o tym człowieku lub w momencie, gdy obmawiam go w towarzystwie innych. Bóg tylko czeka aż otworzę się całkowicie na Niego i wszystko, co dotyczy mojego życia, oddam w Jego ręce. Czeka aż pozwolę mu leczyć zranienia, aż pozwolę mu wyrzucić ze mnie wszelki gniew. On jest wszechmogący, tylko On może napełnić moje serce pokojem.

    Miłość Boga jest wszechobecna. Jest w pięknie tego świata. Muszę chcieć dostrzegać Boga (i Jego Miłość) wszędzie, zwłaszcza w drugim człowieku, który jest obrazem jakiejś części Absolutu. Skoro ufam Bogu, czemu nie wierzę Mu, że w tym drugim człowieku jest Jego obraz. Powinienem chcieć szukać go, trzymając się blisko Pana, który mi wskaże dokładnie, gdzie jest piękno. ON pomoże mi je odkrywać. Trwając w Miłości Boga, nie będę w stanie zabrudzać obrazu Jego, nie będę w stanie zniszczyć tego wspaniałego dzieła w oczach innych.

    Bliskość Boga powoduje, że wzbogacamy się o pokorę. Pokora zaś otwiera nas na inne dary Pana, otwiera nasze uszy i oczy serca. Dzięki niej Pan wlewa w nas mądrość potrzebną do dostrzegania Go tu - na Ziemi, w drugim człowieku. Pozwala nam usłyszeć Boży głos. Pan mówi przez każdego człowieka.

    Pokora to łaska, dzięki której mogę wyselekcjonować, oczyścić to, co najważniejsze i najpiękniejsze. Jeśli wsłucham się w ciszę serca, jeśli będę pokornie słuchać, usłyszę to, co Pan Bóg chce mi powiedzieć. Może mi to powiedzieć nawet przez osobę, która jest bardzo daleko od Niego. Pokorne słuchanie i przyjmowanie tego, co Pan daje, zbliża mnie do Niego. Z kolei ta bliskość rodzi zaufanie. Ufam Mu i wierzę, że to, co spotyka mnie każdego dnia, ma jakieś znaczenie. Ufam, że nawet laicki świat to środek przekazu dla Pana Boga. Nie bez powodu znalazłem się w tym miejscu, o tej porze. To, że dane środowisko jest daleko od Prawdy, nie oznacza, że Pan nie działa przez nich. Każda chwila, każde miejsce jest odpowiednie, aby Ojciec działał w moim życiu, aby mówił do mnie i przemieniał moje serce. Zaufanie to podstawa w tej, jak i w każdej innej relacji.

    Jak śmieszne są nasze wątpliwości. Jak to jest możliwe, że rodzą się w sercu wątpliwości do Boga, który kocha mnie najbardziej na świecie i nigdy by nie pozwolił, żebym poszedł inną drogą niż tą, która jest dla mnie najlepsza. Czemu rodzi się nieufność, gdy w sercu czuję co mam robić? Czemu nie ufam nawet, gdy w sercu czuję pokój? Zaufanie rozwija się we mnie, gdy przebywam z Bogiem, gdy słucham Go i dostrzegam głęboki sens w Jego słowach (usłyszę je zawsze, gdy znajdę chwilę ciszy, gdy poświęcę czas na dostrzeżenie bicia swojego serca i idących wraz z nimi słów Miłości). Zaufanie rodzi się w ciszy mojego serca. To tam Pan przemawia cicho, subtelnie i jednocześnie tak silnie. W sercu mam głębokie przekonanie, że to mówi Bóg.

    Są jednak chwile, bardzo częste, kiedy to odrzucam Boga i Jego Miłość. Nie wierzę, że to Jego wola. Odrzucam błogosławione myśli… Mimo to, Pan jest przy mnie i właśnie z powodu swojej Miłości do mnie trwa przy mnie jeszcze gorliwiej - w chwili, gdy zaczynam gubić drogę do Niego. Uświadomiła mi to moja mama. Opowiedziała mi o swoim zwątpieniu w głos Boga…

- - - -

    Było to jakieś kilkanaście, może dwadzieścia lat temu. Moja mama, należąc do grupy modlitewnej, pojechała na nabożeństwo uzdrowienia. Tuż przed tym wydarzeniem, razem z moim tatą miała wypadek samochodowy. Nie był on zbyt poważny, ale bóle głowy i szyi były dość silne i nieustępliwe. Na uzdrowieniu kapłan powiedział, że jest wśród nich młoda kobieta, która ma bóle karku i głowy. Powiedział, że cierpi, lecz nie za bardzo. Mówił w imieniu Jezusa, że teraz ją uzdrawia i prosi, aby wstała. Moja mama poczuła w sercu impuls, ale nie podniosła się. Obawiała się, że to nie o nią chodzi. Ksiądz czekał jeszcze przez jakiś moment. Nikt nie wstał… Potem powiedział, że jest wśród nich osoba niepełnosprawna, na wózku inwalidzkim. Powiedział, że Pan Jezus ją w tej chwili uzdrawia i prosi, aby wstała. Ta niepełnosprawna osoba siedziała obok mojej mamy, która poczuła, że ktoś chce przejść, a więc się przesunęła. Nikt nie przeszedł, mimo jej odczucia, że ktoś idzie. Nagle tak, nie wiedząc dlaczego, zaczęła płakać. W tej samej chwili niepełnosprawna kobieta wstała z wózka i chodziła o własnych siłach.

    Mama płakała tak do końca nabożeństwa. Po powrocie do domu spostrzegła, że bóle ustąpiły.

- - - -

    Opowiadając to, była przekonana, że to Pan Jezus przeszedł obok niej i uzdrawiając tamtą kobietę, uzdrowił również ją, mimo jej zwątpienia w głos Boga. Tym świadectwem mama utwierdziła mnie w wierze, że Jezus Chrystus jest przy nas w każdym momencie naszego dnia - i chyba w ten sposób chciał ON pokazać mojej mamie, że to właśnie przez subtelny głos serca, przy jednoczesnym wewnętrznym odczuciu pokoju, Bóg (nasz Stworzyciel) zwraca się do nas. Jezus pokazuje nam jak wielka jest Jego Miłość, zwłaszcza gdy jesteśmy nieporadni i nasza wiara jest chwiejna i malutka.

    Bóg nie przyjdzie do mnie, jeśli ja tego nie zechcę. On się nigdy nie narzuca. Czeka na zaproszenie, tak jak czekał na zaproszenie od uczniów, którym wyjaśniał pisma w drodze do Emaus. Bardzo często moja wiara jest mała - tak mała, że napełnia goryczą serce Jezusa. Jednak Pan nie chce, abym w Niego wątpił. Daje mi na nowo odczuć Jego obecność w moim życiu, daje mi na nowo się poznać. Każdego dnia zapraszam Pana do mojego życia, lecz w chwili, gdy ON chce mi coś dać, ja nie umiem korzystać, nie umiem przyjąć, bo nie umiem uwierzyć. Dlatego Chrystus na nowo pozwala mi Siebie poznać i pokochać (szczególnie na każdej Mszy Świętej, czy podczas każdego czytania sercem Pisma Świętego). Jego dary nigdy nie są bezużyteczne. Każdym Swoim prezentem przybliża mnie do raju, rozświetla drogę, którą mam kroczyć.

    Duchu Miłości wylewaj się na nas z przebitego Serca Jezusa Chrystusa!!
 
    Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Panie, byś został tylko Ty, byś został tylko Ty, jedynie Ty…

    „O, Najświętsze Serce Jezusa, naucz mnie Twoich dróg. Najświętsze Serce Jezusa, wprowadź mnie na Drogę Doskonałości. Chroń mnie od demona i nie zostawiaj mnie na pastwę jego woli. Najświętsze Serce Jezusa, bądź Skałą mojego schronienia, ponieważ Ty jesteś moją Ucieczką. Spraw, aby Twoja Miłość i Twój Pokój prowadziły mnie i strzegły. Amen.” [Vassula Ryden „Prawdziwe Życie w Bogu”]


Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Jako chrześcijanin zadbaj o Miłość pamiętając o innych - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca