Czemu zło nazywamy dziś dobrem? - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 years, 1 Miesiąc temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Zanim wyruszysz Akademia doskonałości Zadbaj o sumienie! Czemu zło nazywamy dziś dobrem?
Czemu zło nazywamy dziś dobrem? PDF Drukuj Email


    Bardzo niepokojące jest to, co dzieje się ostatnio w domach wielu rodzin. Przychodzi mi teraz na myśl słowo: "gnoza". Okazuje się, że bardzo trafnie "gnoza" oddaje potrzebę obecnych czasów - przekonanie o upadku Ducha i uwięzieniu w świecie. Staram się nie dramatyzować i chciałbym wszystkiego tylko co możliwe, aby tak nie było. Dlaczego ja to widzę, a cały dom, w którym mieszkam nie?

    Dane mi zostało wychowywać się w domu pogańskim i traktuję to jako cud, że moje myślenie obróciło się o 180 stopni wobec tego świata, w jakim przyszło mi żyć. I jak to się dzieje, że mój cały dom - jako większość - dostrzega we mnie jakąś odmienność? Już kilka osób w domu podejrzewało mnie i pytało, czy ja czasami nie wybieram się na duchownego. Dla nich częste praktyki religijne są czymś nietypowym, a dla mnie czymś normalnym. Dlatego rozmowa poganina z chrześcijaninem jest mniej więcej taka, jak rozmowa chrześcijanina z mistykiem - takim, jak np. św. Ojciec Pio.

    Czuję się zupełnie tak, jakbym żył wnętrzem wypełnionym prawdą, świadomością, że coś wiem w obliczu przekleństwa i zagrożenia, które mnie otacza. I to jest we mnie tak żywe, jakby to nie pochodziło ode mnie, ale właśnie od Samego Boga, który jest drogą, prawdą i życiem.

    Moja mama popadła w ciężką depresję. Córka mojej siostrzenicy w wieku 13-14 lat popadła w okres postawy buntu. Zaczęła ubierać się na czarno, słuchać ostrej muzyki - w tym ciężkiego heavy metalu... z czym się wiążą pozostałe przywiązania, które wlewają w dziecko zabójczą truciznę. To chociażby książki "Harry Potter", "Zmierzch"... czy także "posiadanie" chłopaka. Mówi się, że to taki buntowniczy okres nastolatka, ale ja mam wrażenie, że kryje się za tym konkretny demon. Najbardziej mnie zdruzgotał w ostatnim czasie fakt, jak siostrzenica ze swoim mężem, przyprowadzając w niedzielę swojego syna z przygotowań do Pierwszej Komunii  Świętej, zaczęli krytykować księży, kiedy na ich lodówce widnieją bilety przytwierdzone plastikowym sercem "Brutal Halloween".

    To właśnie życie w pogańskim domu jest jedną z moich największych udręk. Bardziej jednak cierpię z powodu tego, że widzę jak ludzie męczą się bez Boga, niżbym miał się męczyć ze swojej przyczyny. Jedyne co mi każe żyć to głos Boga, który do mnie przemawia przez Słowo Boże, ale przede wszystkim przez Ducha Świętego, bo bez niego Biblia w ogóle by do mnie nie dotarła. Z tego powodu, mimo świadomości panowania zła na tym świecie, pojawia się iskierka we wnętrzu każdego człowieka. Iskierka, którą mogę Mu przekazać i przyjąć od Niego Samego. Jestem szczęśliwy, że jest przy mnie Ktoś, kto codziennie mnie podnosi z tego wydawałoby się bagna. To Jezus Chrystus, do którego prowadzi mnie Maryja - bo Jej na to pozwalam. Wiem również, jak wielki jest dobry Bóg. Za życia do końca nie dowiem się tego jak naprawdę jest On wielki, ale jest jedno zdanie, które najbardziej ukazuje mi Jego wielkość:

"Byłbym Bogiem Stwórcą bardzo małym i ograniczonym, gdybym stworzył tylko ziemię, jako jedyny świat zamieszkały! Poruszeniem mojej woli wzbudziłem z nicości liczne światy i rzuciłem je, jak promieniejący pył, na ogrom sklepienia nieba.

Czyż ziemia, którą się tak chlubicie i o którą jesteście tak okrutnie zazdrośni, nie jest tylko jednym z pyłków wirujących w nieskończoności - i to nie największym?"
[Koniec Czasów, Maria Valtorta].


Kuba

- - - -


Ludzie zło nazywają dobrem. Czyżby nadeszły czasy ostateczne? - pyta znany pisarz Michael O'Brien

    "Harry Potter" czy "Zmierzch" to współczesne twory fantasy. Jesteśmy na nie znieczuleni i nie dostrzegamy, jak wielkie zagrożenie ze sobą niosą. Jesteśmy tym, czym się żywimy - ostrzega Michael O'Brien.

    W sobotę, 30.10.2010 r., w Ottawie odbyła się międzynarodowa konferencja pro life. Uczestniczył w niej także Michael O'Brien, który został poproszony o komentarz dotyczący czytanych przez współczesną młodzież i dzieci książek, takich jak „Harry Potter”, seria „Zmierzch” i tym podobne.

    Dziennikarz zapytał O'Brien'a o wpływ takich lektur na młodzież. Dodał, że często uważa się te książki za nieszkodliwe, podczas gdy zawiera się w nich wiele zła. Nazwał to zjawisko znieczuleniem:

1. Główny front walki przebiega dziś przez kulturę - film, literaturę. Wystarczy wspomnieć o fenomenie serii o Harrym Potterze, „Zmierzchu”, „His Dark Materials” (trylogia Pullmana) czy innych pogańskich tworach fantasy, które zalewają świadomość młodego pokolenia. To główny front w tej kulturowej wojnie, bo dokonuje się tu zgorszenie dobrych symboli i rozmycie ich ze złymi – wyjaśnia publicysta.

2. Nasze znieczulenie doprowadza do tego, że dajemy się prowadzić siłom zła coraz głębiej w ciemność. Współczesna fantastyka próbuje przemieniać symbole i pokazuje złe działania jako dobro. Przychodzi mi tu na myśl list św. Pawła do Tesaloniczan, który przestrzega przed czasami ostatecznymi. Mówi on o tym, że ludzie będą zło nazywać dobrem, a dobro złem. Już w "Harrym Potterze" mamy do czynienia z taką miękka formą „korupcji symboliki”. „Zmierzch” ma nieco inną specyfikę, nie wykorzystuje religijnych symboli. Z kolei seria Pullmana to pełny, frontalny atak na chrześcijaństwo – tłumaczy O'Brien.

3. Zazwyczaj mamy tendencję do wydzielania odrębnych przestrzeni w naszym życiu dla wiary i kultury. Prawie każdy z nas jest przyzwyczajony do przyjmowania dawki trucizny z kulturowej diety. Myślimy, że skoro jesteśmy ochrzczeni, modlimy się, jesteśmy dobrymi ludźmi, to takie rozrywki nam nie szkodzą. Ale jesteśmy tym, czym się żywimy. To główny obszar, na którym jesteśmy oszukiwani – konstatuje kanadyjski pisarz i publicysta.


Źródło: eMBe/LifeSiteNews, fronda.pl

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
0 #1 Magda 2012-03-07 18:46
"Czuję się zupełnie tak, jakbym żył wnętrzem wypełnionym prawdą, świadomością, że coś wiem w obliczu przekleństwa i zagrożenia, które mnie otacza. I to jest we mnie tak żywe, jakby to nie pochodziło ode mnie, ale właśnie od Samego Boga, który jest drogą, prawdą i życiem." -ciekawe, że ktoś ma podobnie, mogłabym się podpisać pod każdym niemal słowem w artykule...
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Czemu zło nazywamy dziś dobrem? - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca