|
Niewielu ludzi prawdziwie wierzy, że Jezus Chrystus przyszedł na świat jako Syn Boży, że autentycznie zmartwychwstał, że dokonał na ziemi tak wiele cudów, które opisuje Pismo Święte i że pozostawił po Sobie Kościół Katolicki, który do końca istnienia świata będzie funkcjonował, oferując (rękoma kapłanów) identyczne cuda, jakie dokonywał Jezus Chrystus 2000 lat temu.
Wielu twierdzi, że Chrystus był co najwyżej bardzo mądrym człowiekiem - politykiem czy przywódcą "powstania". Teksty Pisma Świętego są traktowane przez ludzi z niedowierzaniem, chociaż już wiele razy zostały potwierdzone przez archeologów i wybitnych naukowców. Jak było naprawdę?
Poniżej w zwięzły sposób udowodniono, że Jezus Chrystus żył 2000 lat temu na ziemi, głosząc Swoją naukę i dokonując wiele cudów, które potwierdzili tamtejsi świadkowie (następnie zostało to przekazane w formie ustnej i pisemnej następnym pokoleniom - tak, że DZIŚ nie ma regionu świata, który nie słyszałby o Jezusie Chrystusie lub w którym nie żyłaby społeczność chrześcijańska).
I.
Zacznę od argumentu, który - moim zdaniem - jest najbardziej przemawiający i wiarygodny. Cztery Ewangelie - jako główne pośród wszystkich pism Nowego Testamentu - opisują życie Jezusa, Jego wybory, głoszenie Królestwa Bożego, cuda, zachowanie i naukę. Mówią o grupie osób, które Jezus stopniowo gromadzi i organizuje wokół siebie. Mowa jest tam więc o pierwszych chrześcijanach, którzy razem z Jezusem dokonują wielkich cudów (księga "Dzieje Apostolskie" opisuje losy chrześcijan po zmartwychwstaniu Chrystusa). Są to więc swego rodzaju cztery biografie Chrystusa, z których dwie napisane są przez Jego przyjaciół, towarzyszących Mu podczas całej Jego publicznej działalności - pozostałe zaś są oparte na relacjach naocznych świadków.
Mamy zatem cztery dokumenty stanowiące jedną całość - każdy z nich jest jednak niepowtarzalny. Można w nich dostrzec, że osobowości ich autorów są bardzo różne. Jest nawet kilka drobnych rozbieżności między tymi czterema relacjami - rozbieżności te jednak, zamiast podważać przebieg wydarzeń, są potwierdzeniem ich prawdziwości. Oczywiste jest, że kiedy dwaj lub trzej świadkowie opowiadają o tym samym wydarzeniu, zawsze mamy do czynienia z drobnymi nieścisłościami. Gdy natomiast ich relacje są zgodne w najdrobniejszych szczegółach, zaczynamy podejrzewać fałszerstwo. "Biografie Jezusa Chrystusa" mają zatem wszystkie cechy świadectw zgodnych z prawdą.
Profesor Charles Dodd - wykładowca Nowego Testamentu na uniwersytetach w Manchester, Oxford i Cambridge - powiedział kiedyś:
"Nowy Testament zawiera przynajmniej jedną księgę, która jawi się czytelnikowi jako dzieło historyczne w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest to historia początków chrześcijaństwa, podzielona na dwie części lub dwa tomy. Pierwszy tom znany jest jako Ewangelia według św. Łukasza, drugi jako Dzieje Apostolskie".
II.
Wielu pogan przez wieki stawiało zarzuty pod adresem Ewangelii i samego chrześcijaństwa, ośmieszając Jezusa, lecz nigdy nikt nie twierdził, że Jezus Chrystus nie istniał. Nawet rzymscy autorzy świeccy (Tacyt, Pliniusz i wielu innych) uznają za pewny fakt istnienia twórcy chrześcijaństwa (Rzymianie znani są z ogromnej skrupulatności prowadzenia wszelkich akt prawno-administracyjnych, kronik historycznych itp.). Jest to kolejny argument odnośnie naszego pytania tytułowego.
Jeden z nich - wspomniany wyżej Korneliusz Tacyt (rzymski historyk, żyjący od 54 do 119 roku po Chrystusie) - w Rocznikach wydanych między 98 a 117 r. po Chrystusie pisze o nim tak:
"Aby zniweczyć hałaśliwe wieści, Neron podsunął winnych i na najbardziej wyszukane kary oddał tych, których ludność - jako znienawidzonych z powodu ich zbrodni - nazywa chrześcijanami. Twórca tej nazwy, Chrystus, za rządów Tyberiusza został przez prokuratora Poncjusza Piłata skazany [na śmierć]. Stłumiony wówczas zgubny zabobon znowu wybuchał i to nie tylko w Judei, źródle owego zła, lecz także w Mieście [Rzymie], dokąd wszystko, co wstrętne i hańbiące przybywa i praktykuje się".
W piśmie tym Tacyt potwierdza, że Jezus z pewnością żył i działał jako reformator religijny, zaś poniósł śmierć za prokuratora Poncjusza Piłata.
Tranquillus Swetoniusz (75-160 po Chrystusie) w żywotach cesarzy Klaudiusza i Nerona podaje, że zna chrześcijan z opowieści o nich krążących. Słyszał też o istnieniu Chrystusa i o Jego związkach z Żydami. Choć Swetoniusz nie zna szczegółów z życia Jezusa, to jednak potwierdza fakt Jego istnienia.
Pliniusz Młodszy (62-113 po Chr.), wielkorządca Bitynii w Małej Azji, składał relację cesarzowi Trajandii o swej metodzie postępowania w stosunku do chrześcijan. Pliniusz zauważył, że chrześcijanie śpiewają hymn Chrystusowi jako Bogu.
Czy więc także historycy, którzy nie byli chrześcijanami - co więcej, chrześcijanizm potępiali - podawaliby do publicznej wiadomości, że kilka lat temu - na terenach podległych ich władcy - żyła osoba, która nauczała ludzi i nazywała się Jezusem Chrystusem?
III.
Szczególnie cennym świadectwem w sprawie istnienia Chrystusa są Listy św. Pawła - zwłaszcza do Rzymian, Koryntian, Galatów i Tesaloniczan. Listy te powstawały między 50 a 60 r. po Chrystusie. Wówczas jeszcze żyło wiele osób, które widziały Zmartwychwstałego Chrystusa.
IV.
Jednak to nie wszystko. Zwróćmy jeszcze uwagę na wypowiedź Willa Duranta (znanego w świecie agnostyka) odnośnie Jezusa Chrystusa i utworzonego przez Niego chrześcijaństwa:
"Gdyby kilku prostych ludzi za życia jednego pokolenia wymyśliło tak silną i ujmującą osobowość, tak wzniosłe mierniki moralne i tak urzekającą wizję braterstwa, byłby to cud o wiele bardziej niezwykły, niż którykolwiek z opisanych w Ewangeliach".
Co wynika z powyższego cytatu? To, że Chrystusa nie można było sobie wymyślić. Żaden z wielkich polityków, naukowców, przywódców powstań czy innych mędrców tego świata nie był w stanie Mu dorównać.
V.
Kolejnym argumentem jest stosunek innych religii do Jezusa Chrystusa, który wiąże się z ich stosunkiem do chrześcijaństwa. Judaizm waha się między uznaniem Jezusa jako człowieka, żydowskiego rabina i ewentualnie uznaniem wiary chrześcijańskiej za formę czci jedynego Boga, przeznaczoną dla nie-Żydów. Islam w Koranie uznaje Jezusa za prawdziwego proroka, źle jednak zrozumianego przez chrześcijan. W religiach wschodnich Jezus Chrystus bywa wyliczany obok wielkich mistrzów ducha czy boskich inkarnacji. Niewierzący skłonni są w nim uznać jednego z wielkich nauczycieli moralności. Nikt jednak nie podważa tego, że Jezus Chrystus istniał naprawdę.
Do końca XVIII wieku nikt nie podważał historyczności osoby Jezusa Chrystusa. A przecież najłatwiej było to uczynić przeciwnikom chrześcijaństwa w I i II stuleciu. Gdyby zarzuty takie były zasadne, chrześcijanie nie byliby w stanie ich odeprzeć. Różni poganie kwestionowali Bóstwo Chrystusa, ale nikt nie zaprzeczał, że Jezus naprawdę istniał.
Powyżej starano się potwierdzić fakt, że Jezus Chrystus istniał naprawdę, że był postacią historyczną, potwierdzoną i uznaną przez niezależne źródła. Cóż można przeciwstawić wszystkim zwolennikom tezy mityczności Jezusa? Po prostu należy rzetelnie poznać źródła historyczne tyczące się osoby Chrystusa. Okaże się, że osoba Chrystusa jest bardziej historycznie udokumentowana niż wiele innych postaci starożytności - takich, jak np. rzymscy cesarze, filozof Sokrates, poeta Wergiliusz czy Aleksander Macedoński. Skoro więc nie podważamy faktu ich istnienia, czemu robimy to wobec lepiej potwierdzonej historycznie osoby Jezusa Chrystusa?
Tak naprawdę przecież, wystarczy wziąć w swoje dłonie Pismo Święte i spróbować zagłębić się sercem w poszczególne stronice - szczególnie Nowego Testamentu. Szybko wtenczas się odkryje, że Jezus Chrystus żył i że nadal żyje w każdym z nas. Jego nauka jest żywa, prawdziwa i logiczna do samego końca (w odróżnieniu od logiki "nauczania" współczesnych racjonalistów). Najpiękniejsze jednak jest to, że przecież:
"Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli." [J 20, 29]
Źródło: Opracowanie własne na podstawie: www.nawroc.sie.pl (Wojciech Grzywacz); www.sciaga.pl
|