Pozwólmy, by nas bolało... [katastrofa smoleńska 2010] - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 Tygodnie, 4 Dni temu
  • Magda: Jeśli ktoś chciałby skromnie wspomóc budowę kościoła i szkoły w Afryce w Burkina Faso, informacje po francusku na stronie: http://www.eglisedepharyago.com/#village/3 .Info od zaprzyjaźnionego księdza.
  • Magda: http://www.freegao.com/2011/08/statement-of-cecc-chairman-christopher.html#petition
  • Magda: Pomóż uwolnić uwięzionego i okrutnie torturowanego w Chinach obrońcę praw człowieka (do wyznawanej wiary). Petycja do podpisania po prawej na stronce:


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

W o j n a Świadome cierpienie Pozwólmy, by nas bolało... [katastrofa smoleńska 2010]
Pozwólmy, by nas bolało... [katastrofa smoleńska 2010] PDF Drukuj Email


    Czy z tragedii może narodzić się dobro? Czy śmierć tak wielu - nagła, absurdalna, symboliczna - może mieć sens? Jak przeżywać smoleńską katastrofę (z 10 kwietnia 2010 r.), by czyniła mnie ona bardziej ludzkim, Polskę lepszą, a świat przytomniejszy?

    1. Wpierw trzeba dopuścić do siebie prawdę. Boli. Boli. Boli. Nie chcę, żeby bolało. Chcę ten czas przespać, przeżyć w dystansie, w nirwanie, w emocjach jakby poza mną, w techniczno-politycznych spekulacjach, albo zanurzyć się w tłumnym amoku mediów i ludzi, potoku informacji, doniesień, obrazów. Dopuszczam prawdę do siebie, jeśli biorę osobistą odpowiedzialność za wydarzenie, jego przyczyny i konsekwencję. Gdy dopuszczam do siebie rozrywający ból cierpienia i śmierci moich bliźnich, tych, którzy zginęli, i tych, którzy płaczą po nich. Gdy pozwalam, żeby cierpiała we mnie Ojczyzna, która w poległych utraciła ludzi dźwigających brzemię ważnych odpowiedzialności.

    Dopuszczam prawdę do siebie, gdy w politycznych przeciwnikach widzę moje siostry i braci, kruche istoty, skazane na śmierć. Dopuszczam prawdę w jej absurdalnym bólu, gdy w ułomności ludzkiej decyzji pilotów i złej pogodzie dostrzegam też tajemniczą symbolikę Czasu i Miejsca tragedii. Oktawa Zmartwychwstania Chrystusa, dzień przed świętem Miłosierdzia Bożego, 5 rocznica śmierci Jana Pawła II, Katyń - miejsce zamordowanych przed 70 laty 20 tysięcy polskich oficerów, mogiła męczenników, Rosja - nasz historyczny wróg. Ta symbolika nie jest tanim mistycyzmem, uśmierzającym ból - tak mogą myśleć ludzie zamknięci w skończoności i niewrażliwi na Tajemnicę - przeciwnie, symbolika Czasu i Miejsca sprawia, że ból staje się nieznośny. Śmierć Setki zostaje spotęgowana przez śmierć Pomordowanych, śmierć wszystkich Ofiar: Polaków i ludzi innych narodów, i czasów. Śmierć samego Boga. Czy chcę tego, czy nie, Oni umarli też za mnie. I dla mnie. Dla Polski, dla świata. Dla Boga.

    2. Dlaczego ktoś musi umierać za mnie, żebym żył? I to w tak przypadkowy i absurdalny sposób? Jeśli ta śmierć ma mieć jakiś sens - a wierzę, że ma - to jest ona tajemniczym wołaniem o jakieś dobro, wskazaniem na jakiś brak we mnie, mojej Ojczyźnie, świecie. Ta Katyńska Śmierć wpierw dopomina się o prawdę ofiar sprzed 70 lat. Jest ostrzeżeniem, że nie można budować światowego pokoju na kłamstwie i zgodzie na nie, na świadomym zamykaniu ust prawdzie o zbrodni i męczeństwie w imię politycznych kompromisów. Jest apelem o to, by Rosja i Polska budowały swoje sąsiedzkie stosunki w oparciu o wzajemne uznanie bolesnych prawd historycznych, szacunek i empatię między narodami. Katyńska Śmierć jest tragiczną niezgodą na wewnętrzne stosunki w polskiej polityce i życiu między ludźmi, pełne wzajemnej pogardy, niechęci, nieufności i wrogości. Stawia pytanie o moją osobistą i naszą narodową współodpowiedzialność za jakość relacji z innymi, zwłaszcza tymi, którzy różnią się od nas i z którymi nie zgadzamy się, którzy nas krzywdzą i których my krzywdźmy.

    Zdziczenie polskiej polityki ostatnich lat przy dopingu i akompaniamencie coraz bardziej oszalałych mediów jest objawem głębokiej choroby duchowej Polaków jako społeczeństwa, a zwłaszcza jego elit, czyli tych, którzy dźwigają większą niż inni odpowiedzialność za dobro wspólne. Żywimy tę chorobę, jeśli karmimy się pogardą, niechęcią, wrogością, nieufnością, sensacją, bezmyślną rozrywką, żądzami władzy i pieniądza, niewrażliwością i obojętnością lub aktywnym krzywdzeniem innych. Żywimy tę polską chorobę, gdy nie pracujemy nad sobą jako ludźmi, by stawać się lepszymi, bardziej ludzkimi, solidarnymi, bezinteresownymi, ufnymi.

    3. Cóż takiego jest w Śmierci, że przywraca ona - choć na chwilę - właściwe proporcje życia i dobra? Śmierć mówi jedno: istnieje Kres i Sąd. Kres to moment skończoności, który sprawia, że niczego już do swego i cudzego życia nie można dodać, zmienić, naprawić. Sąd to ostateczne podsumowanie dobra i zła, piękna i brzydoty, prawdy i kłamstwa naszego życia. Jako chrześcijanie wierzymy, że ten Sąd jest sądem Miłości, która swoje dzieci sądzi z życia w miłości i dla miłości. Dlatego Kres i Sąd przywracają właściwe proporcje życiu, które zginęło.

    I jeśli powierzamy się prawdzie i bólowi Śmierci, przeżywamy ją do głębi - doświadczamy też łaski prawdy Kresu i Sądu, która sprawia, że widzimy ludzi i sprawy Wzniośle, czyli tak, jak się mają w perspektywie Wieczności. I Boga.

    4. Jeśli Polska potrzebowała tak wielkiej Ofiary jak Katyńska Śmierć Druga, to znaczy, że znaleźliśmy się, być może, na dnie - jako naród, społeczeństwo, wspólnota, państwo. Zżerani przez małość, powierzchowność i nicość. Brak głębi. Albo jesteśmy wezwani do większego dobra, niż to, do którego przywykliśmy jako Wspólnota. A może jedno i drugie.

    Polskie Państwo jest słabe: katastrofa w Smoleńsku - poza całą symboliką, a może jako jej istotna część - pokazała, że całość uwarunkowań polityczno-mentalnych organizacji państwa powoduje, że nie postępujemy racjonalnie i bezpiecznie w stosunkowo prostej sprawie, jaką jest logistyka przejazdu władz państwowych i wojskowych w oddalone miejsce za granicą. Jak Państwo, które nie potrafi skutecznie ochronić członków najwyższych władz państwowych i wojskowych w trakcie pokoju, może być bezpieczną i racjonalną przestrzenią dla zwykłych obywateli? Druga Śmierć Katyńska uderzyła w najczulszy i najsłabszy punkt Polski: Państwo jako symbol wspólnego dobra.

    Katastrofa prezydenckiego samolotu w Smoleńsku - w sensie faktycznym i symbolicznym - wydaje się być efektem naszych zbiorowych zaniedbań jako wspólnoty. Zaniedbań, które zaczynają się w najprostszych relacjach człowieka z człowiekiem i Bogiem, a kończą na budowaniu niestabilnych i nieefektywnych instytucji życia publicznego kraju. Tragiczna śmierć Prezydenta, jako symbolu Państwa Polskiego, jest znakiem i wskazaniem, że to wspólne dobro, jakiemu na imię Polska, jest najbardziej zagrożone. I niekoniecznie przez zewnętrznych wrogów, ale przez nasz brak dostatecznej troski o wspólne dobro.

    5. Dla Rosji Druga Śmierć Katyńska jest okazją i łaską, by spojrzeć na ból narodu polskiego z większym zrozumieniem i empatią. Rosja solidarna w cierpieniu z Polakami, może przebudować paradygmat naszych sąsiedzkich stosunków i oprzeć je na większym niż dotąd wzajemnym szacunku, prawdzie i ludzko-słowiańskiej więzi. A Polacy - poruszeni współczuciem Rosjan - mają okazję zobaczyć inną twarz Rosji i okazać jej więcej zaufania i sympatii.

    6. To prawda, mamy już dość bycia ofiarami i życia w logice ofiarniczego męczeństwa. Chcemy się uwolnić od brzemienia przeszłości i stawać nowocześni bez nadmiernego bagażu historycznych martyrologii. A Śmierć z 10 kwietnia 2010 r. jedynie dokłada nam więcej bólu i ofiar, wydaje się wikłać w zamkniętą logikę obolałej pamięci i długu wobec Wielkich Poległych. A jednak wierzymy, że właśnie dzięki tej jednej Ofierze zostajemy zbawieni, uwolnieni od zła i śmierci, powołani do udziału w Zmartwychwstaniu. Jeśli Bogu się spodobało, dopuścił i tę Ofiarę Katyńską nie po to, by dorzucić nam kolejne brzemię, ale wyzwolić ku Prawdzie, Dobru i Miłości. Ofiary Drugiej Śmierci Katyńskiej uczestniczą przecież w Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa, jedynej skutecznej Ofiary. A poniekąd są tą samą Ofiarą - jej aktualizacją w wiecznym TU i TERAZ. To Chrystus poległ w prezydenckim samolocie pod Smoleńskiem. Dla nas. By nas uzdrowić i w nas zmartwychwstać.

    Nie łagodźmy tego bólu i nie uciekajmy od niego. Nie popadajmy w iluzję nirwany czy dystansu, czy zbiorowego amoku. Przyjmijmy prawdę Katyńskiego Bólu i Śmierci do końca. Jak potrafimy, osobiście i jako wspólnota. Pozwólmy Jezusowi Chrystusowi przeniknąć ten ból Jego łaską. To nas przemieni, bardziej niż wszelki obraz, słowo, i dobre chęci. Spojrzymy wówczas na siebie i świat innymi, przemienionymi oczami. Z nadzieją na odnowioną Polskę i nas, bardziej ludzkich.


Andrzej Miszk


Źródło:
www.tezeusz.pl

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Pozwólmy, by nas bolało... [katastrofa smoleńska 2010] - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca