Bóg a nauka (historia z życia pewnego naukowca) - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 years, 2 Miesiące temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Przydatne CIEKAWOSTKI Bóg a nauka (historia z życia pewnego naukowca)
Bóg a nauka (historia z życia pewnego naukowca) PDF Drukuj Email


Zdarza się coraz częściej, że nauka ma pewien problem z religią. Przedstawmy tu przykład sytuacji, jaka wydarzyła się kilkadziesiąt lat temu. Pewien niewierzący profesor filozofii, stojąc w audytorium wypełnionym studentami, zadaje pytanie jednemu z nich [na końcu tego dialogu dowiesz się, kim był student nr 2]:

Profesor: Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?

Student nr 1: Tak, panie profesorze.

Profesor: Czyli wierzysz w Boga?

Student nr 1: Oczywiście.

Profesor: Czy Bóg jest dobry?

Student nr 1: Naturalnie, że jest dobry.

Profesor: A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?

Student nr 1: Tak.

Profesor: A Ty, jesteś dobry czy zły?

Student nr 1: Według Biblii jestem zły.


Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości: "Ach tak, Biblia!" (pomyślał profesor).
A po chwili zastanowienia dodał:

"Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy, że znasz chorą i
cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?"

Student nr 1: Oczywiście, panie profesorze.

Profesor: Więc jesteś dobry...!

Student nr 1: Myślę, że nie można tego tak ująć.

Profesor: Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie
osobie, jeślibyś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła, ale Bóg nie...


Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej:

"Bóg nie pomaga, prawda? Mój
brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa Chrystusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?"


Student nadal milczy, więc profesor dodaje: "Nie potrafisz udzielić
odpowiedzi, prawda?". Aby dać studentowi chwilę zastanowienia, profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody:

"Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?"

Student nr 1: No tak... jest dobry.

Profesor: A czy szatan jest dobry?


Bez chwili wahania student odpowiada: "Nie".

Profesor: A od kogo pochodzi szatan?


Student aż drgnął: "
Od Boga".

Profesor: No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi
jeszcze synu: Czy na świecie istnieje zło?

Student nr 1: Istnieje panie profesorze...

Profesor: Czyli zło obecne jest we wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył w
szechświat, prawda?

Student nr 1: Prawda.

Profesor: Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg
stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.


Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi...

Profesor: A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te
wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?

Student drżącym głosem odpowiada: "Występują".

Profesor: A kto je stworzył?


W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie: "Kto je stworzył?"

Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się
rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli. "Powiedz mi... - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?"

Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:

Student nr 2: Tak, panie profesorze, wierzę.


Starszy człowiek zwraca się do studenta:
"W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa Chrystusa?"

Student nr 2: Nie, panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.

Profesor: Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?

Student nr 2: Nie, panie profesorze.

Profesor: A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy
może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?

Student nr 2: Nie, panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.

Profesor: I nadal w Niego wierzysz?

Student nr 2: Tak.

Profesor: Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia,
nauka twierdzi, że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?

Student nr 2: Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.

Profesor: Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka
napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.


Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
"Panie profesorze, czy istnieje coś takiego jak ciepło?"

Profesor: Tak.

Student nr 2: A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?

Profesor: Tak, synu, zimno również istnieje.

Student nr 2: Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.


Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:

"Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega
ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15 st.C.

Każda substancja lub rzecz poddają się
badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi, profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego
brakiem".


W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś
upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.

Student nr 2: A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak
ciemność?

Profesor: Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc, jeśli nie
ciemnością?

Student nr 2: Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest
brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?


Profesor uśmiecha się nieznacznie, patrząc na studenta. Zapowiada się
dobry semestr: "Co mi chcesz przez to powiedzieć, młody człowieku?".

Student nr 2: Zmierzam do tego, panie profesorze, że założenia pańskiego
rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.


Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
"Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?".

"Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia
student. Twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem.
A teraz,
panie profesorze, proszę mi odpowiedzieć: Czy naucza pan studentów,
którzy pochodzą od małp?".

Profesor: Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak
właśnie jest.

Student nr 2: A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?


Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie
sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.

Student nr 2: Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i
nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji - zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją - nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?


W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie:

"Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład (student rozgląda się po sali): Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?"


Audytorium wybucha śmiechem.

Student nr 2: Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy
wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?


W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z
niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność, profesor wydusza z siebie: "Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę".

Student nr 2: A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi
niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?


Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi: "Oczywiście, że istnieje.
Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy, obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.


Na to student odpowiada:

"Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako
zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła".


Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

- - - -



Źródło: www.chrzescijanie.pl

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
0 #49 mirek 2017-05-08 12:09
Cytat:
Cytuję Olek:
Jako fizyk powiem, że cała argumentacja o cieple i zimnie to kompletna bzdura i takich rzeczy nie mógł napisać Einstein. Pozostałe "argumenty" logiczne studenta to jakieś wypociny człowieka, który ma problemy z logicznym myśleniem i rozumieniem fizyki. Reasumując takie teksty swoją infantylnością raczej ośmieszają religię i poważny portal takich rzeczy nie powinien publikować.


Prosze o udowodnienie naukowe :D


Jako polityk stwierdzam, że PO nie istnieje. To wymysł Petru. Oczywiście podobnie jak Olek nie zamierzam udowadniać swoich racji. Jemu wystarczy to że ponoć jest fizykiem a mnie to że jestem politykiem. Mam nadzieję ze wszystko jasne C.B.D.O,
Cytować
 
 
+3 #48 irek 2017-01-27 02:08
Cytuję Stanisław:
Rzeczywiście. Kościół Rzymskokatolick i z całą swoją historią: wojnami krzyżowymi, Świętą Inkwizycją, paleniem kobiet posądzanych o czary na stosach nie jest zły. W Kościele Rzymskokatolick im po prostu NIE MA BOGA.

..nie było-gdy to czynili
Cytować
 
 
+2 #47 Kuba 2017-01-18 20:13
Zamień słowo "Bóg" na słowo "dobro" i zrozumiesz sens..P. Eistein tak to właśnie tłumaczył..ateista zna słowo "dobro"......
Cytować
 
 
+1 #46 Stanisław 2016-08-02 08:43
Rzeczywiście. Kościół Rzymskokatolick i z całą swoją historią: wojnami krzyżowymi, Świętą Inkwizycją, paleniem kobiet posądzanych o czary na stosach nie jest zły. W Kościele Rzymskokatolick im po prostu NIE MA BOGA.
Cytować
 
 
0 #45 Marcin sw 2016-02-29 21:04
Ile jest wiar.kazdy może wiarę dostosować do czasów lub wroga.bog stworzył nas na swe podobieństwo. Ile jest ludzi każdy jest inny. To dopiero wielkosc
Cytować
 
 
-9 #44 2016-02-10 10:26
Jesli zlo to brak boga to znaczy, ze wszyscy ateisci sa zli (to stwierdzenie chyba na reke wszystkim wierzacym) ale to powiedzenie, ze wszystkie male dzieci osoby i uposledzone psychicznie sa zle to chyba by sie im nie podobalo. Bo oni nie maja w sobie Boga z prostej przyczyny, ze sa za male lub w przypadku osob uposledzonych nie zdolne do pojecia calego konceptu.
Rozumujac w ta strone wszyscy bojownicy ISIS, Wielka inkwizycja i np. Mordercy dzieci (wiedzm i demonow) w nigerii sa/byli DOBRZY.
BO MAJA W SOBIE BOGA!!! I tego sie trzymajmy.
Cytować
 
 
+1 #43 2016-02-10 10:18
Jak nie wierzyl, ze profesor ma mozg to mogl wziasc mlotek (nie wskazane) i sprawdzic- Mozg Einsteina skonczyl w sloiku. Niestety w sprawie wiary nie da sie niz rozwiklac mlotkiem. poza tym to bylo jakies 100 lat temu i wiemy juz co nie cos na temat mysli i mozemy zobaczyc procesy myslowe za pomoca odpowiednich skanerow.
Zimno i ciemno sa okresleniami powstalymi zanim zaadoptowala je Fizyka i sa jak najbardziej realne ale zamiast do okreslania stanu fizycznego, okreslaja subiektywny odbior otoczenia bo zimno powiem, ze jest zimno przy -5 stopniach zima a latem prz np. +12 a jeszcze inaczej powiem jak bede mial CIEPLY sweterek, ktory wcale nie jest cieply tylko dobrze izoluje.
Ciemno rowniez jest subiektywne i nie mozna go zmierzyc, oznacza niski poziom swiatla WIDZIALNEGO a nie ogolny brak swiatla bo mozemy miec duzy poziom ultrafioletu i podczerwieni do okola siebie a nadal bedzie CIEMNO gdzie z fizycznego punktu widzenia to nie prawda.
Cytować
 
 
+1 #42 2016-02-10 00:56
Cytat:
Jak śmiesznie mali są Ci wszyscy pseudoateiści pyszniąc sie swoją tzw. wiedzą naukową, która nawet nie jest w stanie ogarnąć promila rzeczywistości :-D

dlaczego pseudo? Wole nie ogarniac promila rzeczywistosci niz ogarniac 100% fantazji
Cytować
 
 
0 #41 2015-12-09 10:22
Sa biblijne wyjasnienia funkcjonowania swiata duchowego ale tez materialnego. Mozna by rzec ze biblia jest tak scisla jak matematyka. Wszystko co jest napisane przeklada sie na rzeczywistosc nie przez swiadomosc czy nadswiadomosc czlowieka ale przez to ze gdy szukamy Boga On zaczyna dzialac w naszym zyciu, przez to jesteamy swiadomi Jego obecnosci jesli naprawde uwierzymy ze On istnieje. Biblia przedstawia Wszechswiat jako cos nieskonczonego zanim odkryli to naukowcy. Polecam film Bog cudow i ksiazke Dowod Ebana Alexandra neurochirurga- bylego ateisty :)
Cytować
 
 
0 #40 2015-09-28 18:42
Przez całe życie, a mam już 66 lat starałem się żeby nie czynić ludziom nawet przykrości. Jeżeli to było i jest możliwe to chętnie pomagałem i pomagam. Mogę zatem nieskromnie sądzić, że w sumie jestem dobrym człowiekiem.
Skoro jednak zło jest brakiem Boga to dobro jest jego obecnością. Czy zatem niewierzący w boga może nieść dobro? A skoro może to po kiego licha upieramy się, żeby twierdzić że istnieje jakiś bóg. Wiem, że nie przekonam nieprzekonanych , ale cholernie mi smutno kiedy czytam, że zło to brak boga. Bo tak naprawdę to zło w swej najokrutniejsze j postaci pojawiało i pojawia się gdy Boga tego czy innego jest nadmiar, przynajmniej w ludziach.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Bóg a nauka (historia z życia pewnego naukowca) - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca