Dlaczego uznaje się istnienie Boga, którego nie widać? - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 years, 2 Miesiące temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Zanim wyruszysz Akademia doskonałości Przemyśl to! Dlaczego uznaje się istnienie Boga, którego nie widać?
Dlaczego uznaje się istnienie Boga, którego nie widać? PDF Drukuj Email


    Pewien ateista stwierdził: "To, czego nie widzę faktycznie nie istnieje". Rodzi się więc pytanie: "Na jakiej podstawie ten człowiek tak mocno trzyma się tego twierdzenia?". Dlaczego sferę poznawczą rzeczywistości zawęża jedynie do poznania zmysłowego - i to przecież bardzo zawężonego, bowiem ukierunkowanego tylko na wzrok?

    Współcześni naukowcy badają czarne dziury, czy choćby różnego typu pola energetyczne (niewiadomego pochodzenia, nieznane jeszcze parenaście lat temu). Wciąż wszystko jest przed nami. Odkrywamy nieznane możliwości naszego umysłu, pamięci, sterowania myślami. Człowie doświadcza przecież codziennej rzeczywistości nie tylko zmysłami. Posiadamy także odczucia, przeczucia i inne tzw. doznania (np. psychiczne).

    Czy zatem to, czego nie widzę, faktycznie nie istnieje? Wszystko jest tak naprawdę kwestią wiary. Jak wielu z nas dotarło osobiście na szczyty Himalajów, bądź na samo dno oceanów, mórz? Niektórym to się udało i postanowili nie zachowywać tego dla siebie, lecz podzielić się odkrytą prawdą z innymi ludźmi. Pojawia się więc bardzo istotna kwestia: Prawda.

    Ktoś wszedł na Himalaje, a następnie opowiedział innym jak tam jest. Ktoś inny popłynał w głąb oceanów i również przedstawił ludziom to szczególne środowisko. Jednakże doznania zarówno jednego, jak i drugiego człowieka są subiektywne. Każdy przedstawił jedynie swój punkt widzenia - tak, jak on to widzi oraz jak postrzega.

    Warto też zauważyć, że prawdą (faktami) nie powinno się manipulować. Wierzymy w to, co publicznie podają nam naukowcy. Wydaje nam się, że mówią prawdę (tą obiektywną prawdę). Niestety w wielu - a nawet w bardzo wielu wypadkach - ta prawda jest ograniczona (zarówno możliwościami poznawczymi samych badaczy oraz ich konkretnym światopoglądem). Możemy więc śmiało stwierdzić, że prawda obiektywna jest często zawłaszczana (manipuluje się nią). Często dopiero po wielu latach dowiadujemy się - z róznych źródeł - co dokładnie widzieli i czego doświadczyli np. kosmonauci na księżycu, w jakim faktycznie stanie wrócili. Przykro to stwierdzić, ale zawsze tak jest - prawdą się manipuluje, ukrywa się ją lub podaje się jedynie półprawdę.

    Istotne jest więc, aby każdy postawił sobie pytanie: "W co ja tak naprawdę wierzę? Komu ufam do końca?". Powszechnie wierzy się dziś nauce, nie wyłapując tego, jak często manipuluje ona faktami, prowadząc do wielkiego zakłamania na świecie.

    Kiedyś zapytałam pewnego fizyka, który został księdzem: "Jak to możliwe, że tak ścisły umysł mógł uznać istnienie Bytu, którego nie można doświadczyć? Skąd wziąć na to dowody?". Odparł:

"Właśnie jako fizyk doszedłem do wniosku, że tak fantastycznie stworzony świat - ba, cały wszechświat - nie mógł powstać z przypadku, chaosu... A skoro wszechświat jest tak niepojęcie cudowny, przemyślany w każdym detalu, to musi mieć niepojęcie inteligentnego Twórcę! Architekt ten musi być nadzwyczaj dobry, bowiem to, co na co dzień odkrywałem, w poszczególnych doświadczeniach badawczych, było i jest po prostu oszałamiająco piękne! A więc Stwórca tego wszystkiego musi być bardzo dobry i niesamowicie piękny!".

    To wyznanie przypomniało mi twierdzenia Pascala, Einsteina i wielu innych naukowców, którzy szukając prawdy (chcąc dojść do poznania obiektywnej rzeczywistości), poszukając jej szczerze i otwarcie (nie uważali bowiem, że mają patent na prawdę), doszli do poznania rzeczywistości innej, wyższej, duchowej... której się nie spodziewali.

    Dla ateisty Bóg nie istnieje, a dla teisty Bóg jest wszędzie. Każdy widzi to, co chce widzieć:
- dla jednego: wszystko, co żyje jest dowodem na istnienie Siły Wyższej (Twórcy i Pana Wszechrzeczy, lecz jednocześnie dobrego Taty, który troszczy się o zwyczajny byt każdego człowieka);
- dla drugiego: będzie to surowy Sędzia i mściciel, na którego zrzuci wszystkie własne oraz cudze niepowodzenia i pretensje.

    Wszystko zależy od tego, czego człowiek tak naprawdę szuka, do czego dąży, co chce w swoim życiu odnaleźć. Jeśli każdy z nas zadaje sobie w sercu zasadnicze pytania egzystencjalne (po co i dla kogo ja żyję? jaki to wszystko ma sens? do czego zmierzam? co będzie po śmierci?), to już bardzo dużo, to naprawdę dobrze. Albowiem właśnie od tego typu pytań zaczyna się poszukiwanie Prawdy... tej obiektywnej Prawdy.

    Każdy, kto szczerze szuka Prawdy, znajdzie Ją. Każdy, kto w pokorze uznaje rzeczywistość za taką, jaka ona jest, prędzej czy później spotka się z Rzeczywistością wyższą i doświadczy Jej oddziaływania... A wtedy stanie się autentycznie szczęśliwy.


Małgorzata

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
-5 #2 2014-08-15 00:58
Ale bzdura. Czy artykuł pisała osoba z zespołem downa?
Cytować
 
 
+4 #1 2013-07-26 18:44
cudowne - dziekuje
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Dlaczego uznaje się istnienie Boga, którego nie widać? - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca