Różaniec w życiu gwiazd mediów (wiara w Boga a postawa życiowa) - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 Tygodnie, 4 Dni temu
  • Magda: Jeśli ktoś chciałby skromnie wspomóc budowę kościoła i szkoły w Afryce w Burkina Faso, informacje po francusku na stronie: http://www.eglisedepharyago.com/#village/3 .Info od zaprzyjaźnionego księdza.
  • Magda: http://www.freegao.com/2011/08/statement-of-cecc-chairman-christopher.html#petition
  • Magda: Pomóż uwolnić uwięzionego i okrutnie torturowanego w Chinach obrońcę praw człowieka (do wyznawanej wiary). Petycja do podpisania po prawej na stronce:


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Paradoksy wiary Różaniec w życiu gwiazd mediów (wiara w Boga a postawa życiowa)
Różaniec w życiu gwiazd mediów (wiara w Boga a postawa życiowa) PDF Drukuj Email


    Różaniec święty od setek lat jest dla chrześcijan nadzwyczaj skutecznym oparciem w walce duchowej z Przeciwnikiem, jakim od początku istnienia wszechświata jest szatan (wraz ze swoją demoniczną, nienawidzącą każdego człowieka świtą). Różaniec święty jest niczym innym, jak modlitwą do Trójjedynego Boga przez Serce Matki Bożej (Maryi). Zatem dzięki Różańcowi świętemu - poprzez wstawiennictwo Maryi - każdy człowiek może skuteczniej uzyskać od Pana Boga wszystko, co mu do życia jest prawdziwie potrzebne.

    Niestety, ta cudowna broń, jaką ofiarował nam Bóg, jest współcześnie na świecie dość lekceważąco traktowana - szczególnie w środowisku ludzi bogatych materialnie. Z kolei ich zły przykład przenosi się na resztę społeczeństwa (poprzez masmedia, do których jest dziś szeroki dostęp w każdym państwie świata).

    Ostatnimi czasy [a mamy obecnie drugą połowę 2010 r.] wiele gwiazd sportu - szczególnie tych bardzo bogatych - zaczęło traktować materialną formę Różańca świętego jako bożka, który przynosi im szczęście, powodzenie, zadowolenie, a przy tym budzi wśród odbiorców pożądaną przez te gwiazdy sensację. Sportowcy ci pokazują się w miejscach publicznych z Różańcem świętym na szyi lub w ręce, a w rzeczywistości w ogóle na nim się nie modlą (często nawet nie wiedzą jak to robić). Dodatkowo, swoim codziennym życiem zaprzeczają postawie chrześcijanina, czyli naśladowcy Jezusa Chrystusa. Zaprezentujmy kilka przykładów tego typu zachowań na świecie...


    Co mają ze sobą wspólnego wybitni piłkarze Sergio Ramos i Cristiano Ronaldo - oprócz pięknie zbudowanego ciała, ładnych partnerek i mocnej opalenizny? Co łączy Davida Villę z Patrice Evrą, czy Didierem Drogbą (oprócz dobrze zbudowanego ciała, piłkarskich umiejętności i podobnego stylu spędzania wakacji)? Otóż jest to pewna - nie tylko plażowa - "ozdoba":
























    Czy zauważyliście już pewną zbieżność?

    Gratuluję, jeżeli na każdym z powyższych zdjęć zauważasz te same prawidłowości. Owym wspólnym elementem jest Różaniec święty w formie naszyjnika (w białym kolorze), który najwyraźniej musi być hurtowo sprzedawany w hiszpańskich, portugalskich i francuskich klubach piłkarskich - obecnie również w sklepach internetowych dla fanów, w tym w Polsce (licznie sprzedaje się Różańce, ale nie jako święte, tylko jako bożki, czyli ozdobne fetysze, mające jedynie odganiać złe moce, przynosić szczęście same z siebie). Różaniec święty jest więc w przypadku powyższych osób wykorzystywany jedynie jako tzw. przedmiot na szczęście. Niczym zatem nie odróżnia się od "słoników z podniesioną trąbą", czy "żabek w portfelu" - przedmiotów okultystycznych, przez które demony mogą łatwiej wnikać w duchowe życie człowieka, który te przedmioty przechowuje, a tym bardziej, jeżeli w nie wierzy, pokłada w nich nadzieję.

    A może dodatkową frajdę tym sportowcom sprawia to, iż różańce te mają (być może) właściwości fluorescencyjne, aby świecić w ciemności? Wtedy ich zachwyt tą "błyskotką" byłby zapewne jeszcze większy. Argumentem za ich noszeniem (przy każdej okazji) jest niewątpliwie również kolor, który szczególnie korzystnie wypada na obnażonym, opalonym torsie.

    Kto wie, a może w ich intencji jest gdzieś ukryta chęć zamanifestowania swych chrześcijańskich korzeni? W końcu chrześcijan jest najwięcej na świecie (obecnie ok. 2 miliardy 200 milionów wyznawców). A "krzyżyk różańcowy" jest od wielu lat bardzo modny na świecie - wystarczy włączyć dowolny teledysk czołowych artystów hip-hopowych lub rzucić okiem na modę gwiazd w Hollywood.


    Mit cudownych, zapewniających przychylność fortuny, przedmiotów (bożków) jest żywy w sporcie, nie tylko pośród piłkarzy. Magiczny "różaniec", błyszczący się "krzyżyk", oryginalny tatuaż, obrazek z Jezusem Chrystusem, stara koszulka, czy figurka anioła... Według ich "nosicieli" talizmany te odpędzają złe moce, przynosząc szczęście w sezonowych zmaganiach sportowych. Tak przynajmniej uważają ww. gwiazdy piłki nożnej, które nie rozstają się ze swoimi amuletami. Szkoda, że nie zdają sobie sprawy z tego, iż mają do czynienia z okultyzmem - sprytną pułapką szatana dla wszystkich tych, którzy przeżywają kryzys wiary we wszechmoc Boga (Tego, który nigdy nie opuszcza człowieka - to człowiek opuszcza Jego; Bóg kocha każdego z nas ponad Własne życie i robi co może, aby człowiek zwrócił na Niego uwagę swego serca).

    Rozważmy krótko przykłady innych mega gwiazd...


    Gwiazda muzyki pop Britney Spears i słynny piłkarz David Beckham, którzy zostali sfotografowani z różańcami na szyi, spowodowali oczywiście wzrost obrotów sklepów jubilerskich i sklepów z dewocjonaliami. Szkoda, że wiąże się to przede wszystkim z kwestią mody, ciekawszego wyglądu zewnętrznego (a co za tym idzie zarobku).










    Spotkało się to z reakcją ze strony Kościoła Katolickiego w Anglii oraz Walii. Biskupi tych krajów postanowili przypomnieć wszystkim, że Różaniec Święty - potężna broń w walce z szatanem (poprzez modlitwę, a nie same noszenie) - służy właśnie do modlitwy:

"David Beckham i jego żona Victoria mogą odmawiać różaniec każdego wieczora. Byłaby jednak wielka szkoda, gdyby używali różańca tylko jako dekoracji, a nie do modlitwy" - stwierdził ojciec Allen Morris, który jest również sekretarzem kościelnego departamentu chrześcijańskiego życia i kultu.

    Ojciec Morris dodał, że gwiazdy nie tyle czynią coś szczególnie niegodziwego, co wywołują smutek u ludzi prawdziwie wierzących:

"Jest mi przykro, że ludzie noszą Różaniec święty jako modny atrybut i nie zwracają uwagi na jego religijne znaczenie".


    Inne gwiazdy (np. Doda, widoczna na poniższych zdjęciach) nie tylko, że obnoszą się z Różańcem świętym na szyi podczas koncertów, ale także profanują go poprzez lubieżne zachowanie - wszystko po to, aby jeszcze lepiej móc się "sprzedać na rynku" (bez względu na to, jaką cenę przyjdzie za to zapłacić w życiu wiecznym, po śmierci):










    A oto przykłady innych znanych osób... nie tylko ze "zwykłymi" różańcami:




... ale także z różańcami okultystycznie przerobionymi [przykre jest, że ludzie ci nie są świadomi tego, na jakie niebezpieczeństwo świata niewidzialnego narażają siebie, bliskich oraz napotykanych "na drodze" ludzi]:






    Różańce gwiazdy zaczyna się nosić także w formie tatuaży (czyli totalnie bez możliwości ich odmawiania, a jedynie jako pokazanie się w tym "klimacie"):




    Szkoda, że coraz więcej gwiazd światowego formatu obnosi się z Różańcem świętym w miejscach publicznych, a nie próbuje godnie zachowywać się względem drugiego człowieka... Godnie tzn. z miłością, szacunkiem, cierpliwością, bezinteresownością... Mogliby chociaż udać, że takowi są, skoro chwytają się za Różaniec... Tak, jak to jest chociażby w przypadku słynnego, argentyńskiego piłkarza Diego Maradony...

    W 2010 roku, na mistrzostwach świata piłki nożnej (w Afryce), piłkarz ten - na każdym meczu prowadzonej przez siebie reprezentacji Argentyny - w swej lewej dłoni ściskał Różaniec święty z wizerunkiem Maryi Dziewicy. To bardzo szlachetne i wspaniałe, że tak mocno wierzy w siłę, jaka płynie ze wstawiennictwa Matki Bożej u Boga i że daje temu jasne świadectwo. Zresztą, po każdym wygranym przez reprezentację meczu mówił w wywiadach: "Wygraliśmy dzięki Bogu".




    Jednak każdy chrześcijanin - szczególnie tak znany na świecie, jak Diego Maradona - jest bacznie obserwowany i silnie, krytycznie oceniany odnośnie tego, czy wiara, którą wyznaje jest zgodna z jego czynami. Zatem każdy chrześcijanin powinien mieć to na uwadze, dawać właściwy przykład (naśladować Jezusa Chrystusa), a gdy postąpi nie w zgodzie z Przykazaniami Bożymi, powinien czym prędzej przeprosić i zadośćuczynić swojemu błędowi. Niestety Diego ma z tym duże problemy...

    Cały świat pamięta jego problemy z narkotykami (kokainą), których efektem były liczne kuracje odwykowe i generalnie problemy ze zdrowiem (także psychiczne)... Był m.in. zdyskwalifikowany przez FIFA za stosowanie dopingu. W życiu generalnie niewłaściwie dbał o swoje zdrowie, zrujnował je - często objadał się, co w konsekwencji doprowadziło do utycia (swego czasu ważył ponad 120 kg, później schudł około 50 kg). Nierzadko Diego nadużywał również alkoholu, czego efektem było przebycie ostrej formy żółtaczki. W kwietniu 2004 roku dostał ataku serca i lekarze z trudem uratowali mu życie (w efekcie tego musiał przejść kilkunasto miesięczną kurację odwykową).

    Najgorsze jednak jest to, że stosunkowo często pozwala na to, aby w publicznych miejscach jego słabości brały górę w stosunku do drugiego człowieka. Przykładowo, 19 maja 2010 roku, 49-letni Maradona zupełnie nie przejął się kamerzystą, któremu przejechał po stopie, a co więcej, jeszcze go zwyzywał. Dopiero dzień później się zreflektował (być może dlatego, że wyszło to w prasie): "Przepraszam za to, co się stało. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze". W kwietniu 2008 roku miał także nieprzyjemny incydent z jednym z dziennikarzy. Wychodząc z prokuratury w Buenos Aires, Diego próbował uderzyć jednego z dziennikarzy, którzy próbowali z nim porozmawiać. Rozzłoszczony piłkarz obrzucił jednego z reporterów wyzwiskami, a innego próbował uderzyć. Cios jednak był niecelny. Ponadto, Diego zapadł w poważne długi wobec włoskiego fiskusa (w październiku 2008 roku był to dług wartości 36 milionów euro). Do tamtego okresu spłacił zaledwie 0,11% całości, czyli oddał urzędowi skarbowemu 42 tysiące euro oraz podobno dwa luksusowe zegarki. Co więcej, niejednokrotnie bez słowa bojkotował publiczne ceremonie, na które był zapraszany, a w których brał udział jedynie na tyle, na ile mu się podobało - nie biorąc zupełnie pod uwagę uczuć i nadziei innych ludzi. Często wdawał się też w niepotrzebne, dość ordynarne dyskusje z czołowymi osobistościami piłki nożnej.

    Rozważmy jednak również przykłady sportowców z Polski...


    Tomasz Zahorski (25 lat), napastnik Górnika Zabrze, w sezonie 2008 strzelał bramki jak na zawołanie. W barwach zabrzańskiej drużyny zdobył 10 goli (dane na styczeń 2009 roku). Teraz wiedzie mu się dużo gorzej. "Zahor" zna przyczynę spadku swej formy:

"Miałem krzyżyk na łańcuszku, który zawsze przynosił mi szczęście" - wyznaje. "I podczas ubiegłorocznego zgrupowania przed mistrzostwami Europy, przed jednym z treningów, zapomniałem go zdjąć. Podczas gierki ktoś mi go chyba zerwał. Zorientowałem się dopiero później, ale nigdzie nie mogłem go znaleźć. Było mi żal, bo byłem do niego bardzo przywiązany."  [w to nie wątpię, już szatan na pewno się o to zatroszczył... on zawsze popiera płytką, fetyszową wiarę materialną]




    I teraz uwaga... Ktoś by mógł rzec: "I jak tu nie wierzyć w przesądy?". Albowiem, kiedy tylko Zahorski zgubił krzyżyk, szczęście go opuściło i jesienią nie mógł trafić do siatki. W końcu postanowił nie czekać dłużej, aż "fortuna" znów się do niego uśmiechnie. Kupił kolejny krzyżyk:

"Wierzę, że ten też będzie przynosił mi farta i wiosną znowu zacznę strzelać gole" - mówi Tomek. "Jestem osobą wierzącą, ale często nie mam czasu na to, by iść do kościoła, czy pomodlić się przed meczem. Dlatego krzyżyk noszę zawsze. Nie wstydzę się tego."

    Dobrze, że są sportowcy, którzy nie wstydzą się swej "orientacji" religijnej i to z pewnością należy pochwalić. Ważne jednak, aby wierzyć w żywego Boga, który jest obecny w sercu każdego człowieka oraz w Tabernakulum każdego kościoła chrześcijańskiego. Ponadto, jest On zawsze obecny bezpośrednio przy nas na każde nasze świadome wezwanie (a w nas przebywa od chwili przyjęcia Go w Komunii Świętej aż do pierwszego grzechu, który odłącza nas od Niego). To jest fenomen Jezusa Chrystusa i w takiego Jezusa warto zawsze wierzyć.

    Oto przykład innego polskiego piłkarza...


    Mariusz Pawełek (bramkarz) wierzy w pomoc, jak on to sam określa: z "góry":

"Odkąd noszę ze sobą różaniec, nie wpuszczam goli" - wyznał M. Pawełek na antenie "Canal Plus".

    Wisła pod wodzą Henryka Kasperczaka może nie zachwycała stylem (w 2009 roku), ale też nie popełniała błędów w defensywie. Przykładowo, w serii sześciu meczy straciła tylko jednego gola - a takich serii było więcej, odkąd Mariusz Pawełek rozpoczął "przygodę z różańcem". Passa Mariusza Pawełka, którego z rzadka zastępował Marcin Juszczyk, trwała setki minut.




    Zanim zaczął "używać" Różańca było dużo gorzej. Dlatego jest on pewien, że to właśnie dzięki obecności Różańca tak dobrze zaistniał jako bramkarz Wisły. Jego taktyka była prosta: Na każdy mecz zabierał ze sobą Różaniec i kładł go przy słupku swojej bramki. Niestety nie wiadomo, czy oprócz noszenia przy sobie Różańca bramkarz ten także się na nim modlił (przed lub po meczu). Ponieważ nic o tym nie wspomina, a z wywiadów, jakich udzialał, nic takiego nie wynika... należy przypuszczać, że w jego przypadku Różaniec Święty spełniał jedynie rolę talizmanu. W takiej sytuacji siłą sprawczą wszystkich związanych z nim działań będzie zawsze szatan - a z nim tylko pozornie się wygrywa. Niestety, nie wiemy również tego jakie zwycięstwa/porażki życiowe wydarzały/wydarzają się w życiu Mariusza Pawełka. Z pewnością jednak konsekwencje wszelkiego "bożkowania" zawsze mają przykre skutki dla człowieka (użytkownika i bliskich mu osób).



    Niestety, w polskiej piłce nożnej jest więcej oznak okultyzmu - m.in. w postaci bezkrytycznej wiary w martwe przedmioty... ubóstwiania ich... lub wiary w przesądy...

    Bośniacki rozgrywający Lecha Poznań, Semir Stilić (22 lata), błyskawicznie stał się najjaśniej świecącą gwiazdą polskiej ekstraklasy. Czy tylko dzięki ogromnemu talentowi?

"Krótko przed przyjazdem do Polski odwiedziłem studio tatuażu i zrobiłem sobie na łokciach dwie wielkie gwiazdy." - opowiada Semir. "Skoro chciałem zostać gwiazdą, to od czegoś trzeba było zacząć. Chciałem coś zmienić i wierzę, że te moje talizmany przyniosły mi w Polsce szczęście. To dzięki nim zostałem tutaj gwiazdą."

    Szczególnie przesądnym, polskim piłkarzem jest bramkarz Marcin Cabaj (29 lat) z Cracovii. Zanim wyjdzie na murawę, odprawia swoje "czary":

"Najpierw wiążę prawy but, a dopiero później lewy. To samo robię z rękawicami." - zdradza.

    Bramkarz "Pasów" wierzy, że szczęście przynosi mu żółta bluza, w której występuje na boisku. Rzadko się z nią rozstaje. Choć patrząc na występy Cabaja (jesienią 2008 roku) i serię jego koszmarnych błędów, można by niechcąco oprzeć się wrażeniu, że bluza przestała działać...

"Daję jej ostatnią szansę. Jak znów coś nie pójdzie, to wyląduje w koszu." - groził bramkarz po jednej ze swych wpadek.

    Natomiast pomocnik Cracovii (2009 r.), Mariusz Sacha (22 lata), to dopiero "oryginał". Piłkarz zbiera figurki aniołów, ma ich już około 150.

"Anioły otaczają mnie wszędzie, czuję ich obecność." [to akurat jest zgodne z prawdziwą rzeczywistością niewidzialną dla oczu] - tłumaczy swoją fascynację. "Mam pełno ich figurek: szmaciane, drewniane, porcelanowe...
Wszystko zaczęło się 2 lata temu... Pierwszego kupiła mi dziewczyna i od razu mnie on zafascynował. Wciągnąłem się w to na maksa, zrobiłem sobie nawet tatuaż z napisem: <<Nie poddawaj się. Anioły>>" - zdradził piłkarz. "Czytam też książki na ten temat. Anioły otaczają mnie opieką, dlatego zawsze staram się mieć jedną figurkę przy sobie."


    I na koniec, warto przedstawić polskich sportowców, którzy pokazują własnym przykładem jak może prawidłowo iść deklarowana publicznie wiara z uczynkami, nierzadko wystawionymi na próbę przed "kamerami"... [czyli, jak się chce, to można...]


    Sympatyczny skrzydłowy Legii, Miroslav Radović (25 lat), jest osobą bardzo religijną. Twierdzi, że nigdy nie rozstaje się z Jezusem Chrystusem:

"Wszystko, do czego doszedłem w życiu zawdzięczam Bogu" - przyznaje Serb. "Modlę się do Niego i gdyby nie Jego pomoc, to nie byłoby Radovicia. Jestem też trochę przesądny. Żegnam się przed każdym meczem i zawsze przy sobie mam obrazek Jezusa, który przywiozłem ze sobą z Serbii. Dzięki temu czuję obecność Boga i jego opiekę, czuję się bezpiecznie... Każdego dnia izoluję się na chwilę od tego świata, by znaleźć czas na modlitwę."

 

    Dla Rafała Boguskiego (25 lat), napastnika Wisły Kraków, Różaniec święty jest czymś, co dodaje mu wiary w siebie (wspomina bowiem wspólną, domową modlitwę na nim ze swą żoną):

"Moim największym talizmanem jest moja żona" - śmieje się Rafał. "Zawsze dodaje mi otuchy. To jej obecność na trybunach i gorące całusy przed i po każdym meczu dodają mi skrzydeł..."

    Ponieważ jednak błyskotliwy piłkarz małżonki na murawę zabrać nie może, postarał się o "talizman" ściśle związany z ukochaną:

"Od kilku lat nie rozstaję się z Różańcem świętym, przypominającym obrączkę... noszę go na palcu. Kupiliśmy je z Alicją w Częstochowie." - zdradza Rafał. "Nie będę ukrywał, że dodaje mi pewności siebie. Takiej wiary w swoje możliwości. Jest to dla mnie bardzo ważne."

    Żona piłkarza nosiła identyczny Różaniec...

"Ale ostatnio Alicja zgubiła swój Różaniec..." - mówi smutno Rafał. Natychmiast jednak dodaje, że wierzy, iż to nie przyniesie im "pecha". "A przy najbliższej okazji pojedziemy do Częstochowy i kupimy taki sam." - zapowiada.



    Wielkim przykładem wiary, pośród polskich sportowców (piłkarzy), jest Roman Kosecki - wielokrotny reprezentant Polski w piłce nożnej:

"Od najmłodszych lat byłem blisko Boga i Kościoła. Tak było w czasie mojej kariery piłkarskiej, tak też jest i teraz. Wraz z ks. Mariuszem Zapolskim zakładaliśmy duszpasterstwo sportowców. W czasach, kiedy grałem w <<Legii>>, ks. Zapolski był naszym kapelanem. Trenowałem reprezentację polskich księży. Byliśmy w Rzymie, gdzie polscy księża grali z Gwardią Szwajcarską i reprezentacją Watykanu."

"Piłkarz ma dużo stresów, potrzebuje pewnego wyciszenia. Konieczny jest moment uspokojenia, stanięcia przed Bogiem. Kiedy jest ważny mecz, szanujemy przeciwnika, ale potrzebujemy koncentracji i zwrócenia się do Boga. Często piłkarze, czy inni sportowcy, uciekają się do modlitwy. To ich motywuje, pozwala rozładować stres i osiągnąć maksymalną koncentrację. W czasie mojej kariery często się modliłem. Przed meczami, które rozgrywane były w niedzielę, z kolegami z drużyny chodziliśmy do kościoła, by uczestniczyć we Mszy Św. Życie wiarą i z Bogiem jest bardzo ważne dla wielu sportowców. Często na ekranach telewizorów widzimy piłkarzy, którzy czynią znak krzyża po zdobytym golu lub po udanym zagraniu. Wielu sportowców przed meczem też czyni znak krzyża. To krótkie zwrócenie się do Boga - oddanie Mu swego wysiłku podczas rywalizacji - jest bardzo potrzebne sportowcom."

"Czasem modliłem się na Różańcu, choć przyznam szczerze, że nie za często. Na początku kariery miałem poważną kontuzję. Nie grałem w piłkę przez pół roku. Był to dla mnie czas intensywnej modlitwy, która podtrzymywała mnie na duchu. Po pół roku wróciłem do gry. Dzięki modlitwie nie załamywałem się."


    I na koniec fragment wywiadu [z lutego 2010 r.] z bokserem Marianem Kasprzykiem (zdobywcą złotego medalu na olimpiadzie w Tokio w 1964 r. - podczas walki finałowej złamał kciuka, a mimo to nie tylko, że dotrwał do końca walki, ale wygrał ze swym przeciwnikiem, zdobywając najwyższe trofeum; dwa lata wcześniej - na olimpiadzie w Rzymie - zdobył medal brązowy; do walki półfinałowej nie stanął z powodu kontuzji):

Czy dużo pan się modli? [pytania zadawała pani Barbara Rak]

"Modlę się prawie cały czas: czekając na umówione spotkanie, spacerując, jadąc autobusem. Dzięki temu owocnie spędzam czas i głęboko przeżywam każdą chwilę. Kiedyś, na początku mojego powrotu, poszedłem do spowiedzi i dostałem za pokutę dziesiątek różańca. Pomyślałem: O matko! Z czym to się je? Nigdy nie miałem w ręku Różańca! Ale szybko odnalazłem tę modlitwę w książeczce i zacząłem się modlić według „instrukcji obsługi”. Modliłem się ponad 3 godziny, bo odmówiłem cały Różaniec 10 razy - bo myślałem, że to jest właśnie dziesiątek! Obracałem te karteczki w książeczce do przodu i do tyłu, tam i z powrotem. Ale pomyślałem sobie, że nie ma co, muszę nauczyć się modlić na Różańcu - dziś jest on moim nieodłącznym towarzyszem. Jak to mówią również w sporcie: Trening czyni mistrza - im więcej się modlę, tym lepiej i owocniej to robię."

Czym dla pana jest modlitwa?

"Wszystkim! Pomaga mi dojrzale przeżyć całe moje życie. Po chorobie dużo się modliłem, wszystko układało się pomyślnie, i w pewnym momencie zachorowała moja żona Krystyna. Chorowała długo i ciężko, tracąc zdolności poruszania się, a później nawet mowę. Dzięki modlitwie znosiłem ten ciężki okres, pielęgnując ją w chorobie. Nigdy przez ten czas nie skarżyłem się, nie narzekałem. Wszystko przyjmowałem ze spokojem i pokorą. Wiem, że to wiara pomogła mi przez to przejść i dała mi dużo siły..."

"Żona zmarła na moich rękach - to też sobie wymodliłem - bardzo się bałem, że nie będzie mnie przy jej śmierci, że wstanę rano i zobaczę, że ona już nie żyje. Jednak Bóg obdarzył mnie tą łaską bycia przy niej w momencie przejścia. Odchodziła spokojnie, ja trzymałem jej głowę i patrząc na jej twarz widziałem Jezusa. Pomyślałem: <<Jeszcze tylko dodać koronę i byłby Jezus>>. Za kilka minut, kiedy położyłem ją na tapczanie, już tego nie zauważyłem, już ten obraz zniknął. Wdzięczny jestem Opatrzności, że pozwoliła mi to przeżyć. Potęga modlitwy i wiary jest wielka."

"Dziś byłem na pogrzebie kolegi i pocieszałem jego córkę mówiąc, że trzeba dużo się modlić, że w modlitwie znajdzie potrzebne siły. Kiedy się modlę odczuwam obecność Ducha Świętego. Wiem, że kieruje moim życiem, a przez wyciszenie i skupienie łatwiej Go słychać. Teraz czuję w sobie ogromny spokój i radość życia - cieszę się każdym dniem. I bardzo się cieszę, że mogę o tym ludziom mówić, bo to jest piękne. Pewne rzeczy zauważa się dopiero po czasie. Kiedy się analizuje jakieś wydarzenia i widzi się, że czegoś się uniknęło, zaczyna się rozumieć. Niektórzy mówią: <<O, ten to miał szczęście!>> - ja tak nie uważam. Jakie szczęście? To Bóg nami kieruje, a Anioł Stróż pomaga uniknąć złego i wyciąga nas z rozmaitych opresji. To nie ma, moim zdaniem, nic wspólnego ze szczęściem."

Dzisiaj w wielu kręgach niemodny i niewygodny jest temat modlitwy, wiary, kościoła. Ludzie nie afiszują się ze swoimi poglądami, a nawet szydzą z tych, którzy mówią, że są wierzący...

"Nie wstydzę się swoich poglądów i jestem z nich dumny. Nie wstydzę się przeżegnać, kiedy przechodzę obok kościoła lub widzę krzyż. Nie wstydzę się powiedzieć, że jestem wierzący. Dzisiaj bardzo wiele osób mówi o sobie <<wierzący niepraktykujący>>. To chyba jakaś pomyłka. Moim zdaniem albo jest się wierzącym, albo nie. Bycie katolikiem zobowiązuje - do określonych zachowań, gestów. I nie można być wierzącym bez całej tej otoczki."

Jaki jest pana sposób na życie?

"Jestem szczęśliwym, spokojnym człowiekiem - najważniejsze, że wiem dlaczego taki jestem! W Bogu znalazłem sens życia, poprzez modlitwę i praktykowanie spełniam swoje życie. Z Bogiem łatwiej jest przełknąć nawet najbardziej gorzką pigułkę, jaka nam się przytrafi. To, co mam i co osiągnąłem - to, że żyję, i to jaki jestem, to co przeżyłem, i to co jeszcze przede mną - zawdzięczam tylko swojemu Stwórcy. W to wierzę, z tym się godzę i temu ufam."


Źródło:
www.sport.pl; www. se.pl; www.nowezycie.archidiecezja.wroc.pl; www.sunday.niedziela.pl; www.zeberka.pl

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
0 #3 2010-07-08 23:03
... Owszem, nie wiadomo jak wiele gwiazdy te modlą się w domciu, ale wychodząc ze Świętej definicji, jaką zostawił nam Pan Bóg - a mianowicie, że "po owocach ich poznacie" - można śmiało uznać, że choćby nie wiadomo ile się modliły, to modły te są totalnie nieskuteczne. I sądzę, że śmiało należy na to wskazywać, gdyż do tego nie trzeba żadnych naukowych dowodów w postaci badań doświadczalnych , czy ankiet u domowników/sąsiadów... Chrystusa prawo jest tak czyste, że łatwo "wychodzi szydło z worka" u danego człowieka, który jedynie "wozi się", będąc posłusznym swemu menedżerowi od wizerunku - on najlepiej wie jak trzeba wyglądać i zachowywać się, ażeby podbić serca dzisiejszego społeczeństwa, które śpi... długim, lecz niespokojnym snem (wciąż próbując na nowo zasnąć). Bogiem dla człowieka stał się drugi człowiek - wystarczy, że się odpow. zaprezentował.
Cytować
 
 
0 #2 2010-07-08 22:57
To prawda, każdy z nas ma określone słabości i powinien z nimi walczyć. Jeżeli jest się os. publicz. znaną, bożyszczem wielu, to powinno się faktycznie starać, by tym idolem pozostać także w sferze moralnej - tym bardziej, jeżeli kreuje się w światłach kamer jako osoba wielce wierząca, to winno się starać zabiegać nie tylko o większą sensację, liczbę fanów, ale również o ukazanie, że w życiu swym szanuje się Miłość, a nie tylko błaznuje... licząc, że skoro i tak większość na około jest niewierząca, w tym zwłaszcza masmedia, to można "krakać" jak wszyscy, bez względu na to, co pomyślą ludzie, dla których idole ci są pewnym wzorem. Skoro taka gwiazda zachowuje się niepoważnie, to uważam, że trzeba to pokazać i skonfrontować...
Cytować
 
 
-1 #1 2010-06-30 06:39
Artykuł tendencyjny, skąd autor wie czy piłkarze nie modlą się będac samym? w ten sposób można napisać artykuł o każdym, bo w każdym znajdziesz podobne odchylenie. Pozdrawiam.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Różaniec w życiu gwiazd mediów (wiara w Boga a postawa życiowa) - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca