Księżniczka Lea: PASAŻ 7 - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 years, 1 Miesiąc temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Księżniczka Lea: PASAŻ 7 PDF Drukuj Email
niedziela, 06 lutego 2011 22:46


poniedziałek, 1 listopada 2010 roku

    Rozpoczęłam miesięczną krucjatę Eucharystyczną w pewnej ważnej intencji, wiadomej Maryi.

____



wtorek, 2 listopada 2010 roku

    Myślałam, że zdobędę dziś dla Mamy dwie perełki Eucharystii, ale nie zdążyłam rano na Mszę. Pan Jezus podwoił mój talent modlitwy brewiarzowej. Rano pomodliłam się jutrznią, a wieczorem zdążyliśmy z Grześkiem przed Mszą na kompletę do Kapucynów. To było cudowne - zamiast tamtej zmarnowanej łaski, inna.

    A potem Eucharystia. Widziałam, jak X. przystąpił do Komunii. Zmiękłam. Jutrzejszą poranną perłę będę musiała solidnie wywalczyć.

____



środa, 3 listopada 2010 roku

    Dzisiejszego dnia modliłam się za dwóch wspaniałych mężczyzn. Obydwaj zdawali egzaminy doktoranckie - jeden w Warszawie, drugi w Krakowie. Przez cały czas czułam ogromną chęć pomocy Maryi w pewnym dziele. I zdobyłam tą trzecią perłę.

____



czwartek, 4 listopada 2010 roku

    Zdążyłam na Mszę, choć odrobinę spóźniona. W pracy układa się.

____



piątek, 5 listopada 2010 roku

Dzień wyjazdu do Warszawy (I-szy piątek miesiąca)

    Nie zdążyłam na Mszę. Tylko wieczorem, po pracy, wpadłam z walizkami do Dominikanów. Było wystawienie Najświętszego Sakramentu. Akurat zdążyłam na błogosławieństwo i pognałam na pociąg. Po drodze jeszcze dziesiątka różańca.

    Bardzo, bardzo tęskniłam za Grześkiem. Czekał na mnie na dworcu.

____



sobota, 6 listopada 2010 roku

I-sza sobota miesiąca

    Grzegorz zaskoczył mnie. Bóg też. Bez problemu poszliśmy w dwójkę o 7:00 na Mszę. Spałam tylko 4 godziny, więc byłam nieprzytomna. Grzesiek spał może ze dwie. Pozostała piątka chrapała w najlepsze, choć nasi gospodarze wstali, by zrobić nam herbaty przed wyjściem. Kochani...

    To dopiero było świadectwo - ja i mój chłopak wstajemy o 6:00 po całej nieprzespanej nocy i plotkowaniu, by w I sobotę miesiąca uczcić Matkę Bożą! To musiało być trzęsienie ziemi dla mocy piekielnych :-D A nawet nie prosiłam Grześka, by poszedł ze mną (A może u mężczyzn działa to właśnie na odwrót?).

    Nie udało się zrealizować planu zwiedzania stolicy w 100%. Przed nowootwartym Centrum Kopernika były takie tłumy, że postalibyśmy sobie na mrozie ze 3 godziny, zanim wpuszczono by nas do środka. Za to warszawska syrenka powitała nas z otwartymi ramionami... Później jeszcze Muzeum Powstania Warszawskiego, które mimo 4 godzin zwiedzania i tak nie zostało przez nas dokładnie zbadane... Niesamowite miejsce.

    Dobrze, że nasza paczka zgrała się. Dla mnie byli to przecież zupełnie obcy ludzie, których widziałam wcześniej tylko raz...

____



niedziela, 7 listopada 2010 roku

I-sza niedziela miesiąca

    Msza o 8:00 i dawanie świadectwa wiary w naszej grupce w prostych słowach. Zrobiłam, co mogłam. Jutro biegnę do Mistrza Miłości.

____



poniedziałek, 8 listopada 2010 roku

Bardzo ważny dzień - odkrycie i uruchomienie nowego charyzmatu

    Mama potrafi się odwdzięczyć. Pan Bóg też. Msza wspólnotowa i modlitwa. Początek nowenny do Matki Bożej Królowej Pokoju w intencji Marty. Na modlitwie niespodzianka. Poczułam dziś w sobie moc żyjącego Boga. Był ze Swoim Kościołem. Był z nas dumny. Chciał, bym przekazała Jego Słowa wszystkim. Uruchomiłam tym samym coś, czego wcześniej nie słyszałam podczas naszych spotkań, a jestem z nimi już od kwietnia. Zaczęliśmy przemawiać w Duchu. Najpierw ja, potem kilka osób stojących za mną. Liderzy wspólnoty rozglądali się zdumieni po całym Kościele, a potem z radością pokazywali nas palcami i mówili: "Patrz, tam też!".

    Wśród 20 kandydatów pragnących przystapić do wspólnoty, Bóg wybrał już kilku do posługi charyzmatem proroctwa. Wszyscy ogromnie się z tego cieszymy. Ponieważ trwamy w ogromnym skupieniu modlitewnym, by rozeznać charyzmat wspólnotowy, każda taka niespodzianka jest na wagę złota.

    Gdy wracałam z kościoła, było mi bardzo lekko na duszy. Zapragnęłam bardziej tych codziennych Eucharystii, nawet jeśli ten dar przemawiania miał być jednorazową łaską.

____



wtorek, 9 listopada 2010 roku

Pierwsze spotkanie w swojej nowej grupie dzielenia (8 perełka)

    Godzina 00:00, jestem wyczerpana. Mam świetną grupę - same dziewczyny i jeden męski rodzynek. Lekcja powolnego otwierania się na siebie. Spotkanie przebiegło bardzo owocnie. Przede mną zadanie odnalezienia własnej drogi modlitwy. Zejście do kolejnych podziemi i głębokiego wpatrzenia się w działanie Boga w moim życiu. A tam sama nędza piszczy...

____



środa, 10 listopada 2010 roku

    Ustaliliśmy z Grzesiem, że będziemy wspólnie odmawiać dziesiątkę różańca przed snem każdego wieczoru, choć może o różnych porach, bo każde z nas ma własny tryb życia, a nie mieszkamy przez ścianę w jednym bloku. Wytrwać w tym, to będzie ogromny wysiłek. Ważne jest, żeby się nie poddawać.

Miłość nas leczy prostotą gestów
Płynącym czasem spędzanym razem
Jest chwilą jedności w zachwycie nad pięknem
Leczy tym wszystkim, co mamy wspólne
Co dzieląc z sobą pomnaża miłość...

    Kiedy płakałam nad swoją mową, Pan Jezus w jednej chwili zamknął boleść moich ust i nakazł wsłuchać się w to, co Duch sprawia wtedy we mnie.

"Ja też Cię słucham" - usłyszałam.

    Zrozumiałam, że Pan Jezus chce mnie słuchać - że to, co mówię jest dla Niego ważne. Nie pozwolił mi zagłębiać się w rozpacz. Bardzo pewnie wyprowadził mnie z niej. I to przy Grzesiu.

____



czwartek, 11 listopada 2010 roku

    Cudowna Msza z Grześkiem w Sanktuarium w Łagiewnikach. Zwolnienie blokady miłości. Wspólne pieczenie ciasta, czytanie świadectw z Medjugorie. Ugotowanie pysznego obiadu. Wreszcie trochę czasu tylko dla nas. Jak to dobrze, że czasem ten dom bywa pusty...

____



piątek, 12 listopada 2010 roku

    Wspólna Msza u Franciszkanów. Patrzyłam na niego z miłością (...)

____



niedziela, 14 listopada 2010 roku

    Spędziliśmy cudowny dzień na spacerowaniu po Krakowie. To był jak powrót do przeszłości - przechadzka po Miasteczku Studenckim, Msza w kościele u misjonarzy. Grzesiek zaprowadził mnie na chór, na którym zawsze siadywał na Mszach, gdy był studentem, a na który zawsze ja patrzyłam z dołu, chcąc się kiedyś tam dostać. Po roku takiego patrzenia Bóg wreszcie zesłał mi człowieka, który mnie tam zaprowadził :-) Było super. Sufit wisiał tak nisko, że bałam się, iż spadnie nam na głowy.

____



poniedziałek, 15 listopada 2010 roku

11-miesięcznica naszej znajomości

    Dostrzegam ogromną wdzięczność Pana Jezusa za Nasze codzienne spotkania. Widać to gołym okiem, choćby po liczbie klientów odwiedzających salon sprzedaży.

    Dziś czułam się tak bardzo słaba, pełna płaczu i poraniona. Grzegorz zjawił się w kościele na Mszy wspólnotowej z kwiatami. Były piękne. Bukiet pomarańczowych róż. Wzbudził tym sensację, aż wszyscy mężczyźni wychodzący z kościoła patrzyli na mnie z podziwem. "O, ten to cię musi mocno kochać" - zdawały się mówić ich spojrzenia i uśmiechy.

    Pan Jezus także bardzo wyraźnie ofiarowywał mi dziś Swoją Miłość. Czułam się jak mały wróbelek Mojego Kochania. Przytulił mnie mocno do Swego Serca i opatrzył jak poranioną, samotną owcę. A pod koniec spotkania modlitewnego postawił przed wyjściem mojego dwumetrowego dryblasa z tym bukietem pachnących róż...

    Chciałabym umieć w wystarczający sposób modlić się dziękczynieniem za tak wspaniałe dary... Dziękuję Ci, Jezu, że tak mocno mnie kochasz.

____



wtorek, 16 listopada 2010 roku

Dzień comiesięcznej spowiedzi

    Jezus przez usta kapłana zachwycił się moją spowiedzią. Byłam tym ogromnie zdumiona, bo to była taka spowiedź w moim życiu, do której się chyba najmniej przygotowałam ze wszystkich. Kiedy tak stałam w kolejce do konfesjonału, słyszałam tylko głosy oskarżenia, które o mało co nie wyciągnęły mnie z kościoła. Jezus pomógł.

    Kiedy otrzymałam już łaskę rozgrzeszenia, mogłam tylko powtarzać sobie w sercu:

"Jezus jest we mnie, Jezus jest we mnie... Ten, który chce, aby moje życie było nadprzyrodzone, mocno na Nim oparte i pełne siły... On sam troszczy sie o mnie"
. Chwała Panu!

    Na wieczornym rozważaniu Słowa dostałam bardzo wyraźnie do zrozumienia, że Pan pragnie mojej obecności w sobotę na Strumieniach Miłosierdzia. Poprosił mnie też dosyć stanowczo, z Miłością, o mój jutrzejszy udział w modlitwie wstawienniczej. Chodzi o moje problemy z głosem. Pan Jezus chce mi ofiarować rozwiązanie.

____



środa, 17 listopada 2010 roku

    Łzy i szczęście. Będzie bardzo pod górę lub też bardzo prosto, jesli podejdę do wszystkiego jak dziecko.

    Jezu, Ty pragniesz, abym codziennie dostrzegała w swoim życiu te najmniejsze okruszki piękna, którymi Ty sam się zachwycasz. Bierzesz je do ręki i oglądasz ze wszystkich stron, jakby to były najcenniejsze klejnoty. Panie, naucz mnie tego...

    I błagam Cię, Panie, o dar modlitwy. Spokojnej i stałej - nie nerwowej, w pośpiechu i w wyrzutach sumienia. Jezu, opatruj mnie Twoim spokojem... Kocham Cię, Panie.

____



piątek, 19 listopada 2010 roku

STRUMIENIE MIŁOSIERDZIA 2010

    Po pracy pojechałam do kościoła na Nowej Hucie. Jezus rano zawrócił mnie z klubu fitness i przypomniał o Sobie. Użył do tego Mai, która zadzwoniła i powiedziała, że może jutro - w drugim dniu spotkania - pójdziemy na nie razem. Maja jest tą osobą, dzięki której rozpoczęła się cała moja krakowska przygoda z charyzmatykami. Jest już mamusią 7-miesięcznego dzieciątka, które w styczniu opuści jej brzuszek i po raz pierwszy spojrzy na ten świat. To takie cudowne. I Maja jest cudowna. Razem z Tomkiem są bardzo przejęci ich pierwszym, wspólnym czasem oczekiwania na mały, Boży cud - ofiarowany specjalnie im.

    Jezus ofiarował mi 3 dni w ciszy i odpoczynku. Odprawił Grzegorza i mamę. Ale także Maję i Tomka, których miałam zobaczyć dopiero po zakończonej modlitwie.

    Gdy przyjechałam, poszłam do przodu, do Taty. Nie chciałam stać pod chórem. Było doskonale widać, jak stoję pośrodku siedzących i trzymam ręce wzniesione wysoko na chwałę Pana. Taka zupełnie nie-ja. Musiałam odważnie się przełamać, bo w przeciwnym wypadku pozostawało mi tylko odwrócić się na pięcie i zaszyć gdzieś z tyłu, w kącie. Ja jednak chciałam wejść do tej Rzeki Miłości i popłynąć razem z Nią. Modliłam się za wszystkich. Potem przyjęłam Komunię Św.

    Myślę, że naszemu Kościołowi w Krakowie brakuje radosnej spontaniczności i zawierzenia. Drzemią gdzieś one w nas głęboko, jakby już zapomniały, jaką drogą mogą się z nas wydostać. Brakuje ludzi, którzy jako pierwsi zechcieliby przełamywać te barykady wstydu, aby zobaczyć jeszcze większe cuda Pana. Ale Duch nieprzerwanie działa. I my z biegiem czasu nabierzemy spontaniczności.

____



sobota, 20 listopada 2010 roku

    I dzisiaj poszłam do przodu, aby lepiej widzieć ołtarz i żeby mnie było lepiej widać. Ach, takie dziwne zadanie Jezus przeznaczył tej nieśmiałej dziewczynie. Bardzo chciałam się wysilić, aby wydobyć z siebie radość. Wokół działy się same cuda. Ten dzisiejszy dzień był jednak zupełnie inny niż wczorajszy. Moje odczucia także bardzo się różniły od tych wczorajszych. Dziś odczułam coś niesamowitego. Moc ciepła od wewnątrz. Chcę, aby ta radość mnie porwała!

    Miałam doświadczenie bardzo osobowej obecności i żywej relacji z Królem Pokoju. Cudowny bezlęk i radość otwartego, ukojonego serca. Kiedy się modliłam, Duch Święty kazał mi zapytać Jezusa:

"Jaką koronę pragniesz ode mnie otrzymać na Twoje jutrzejsze Święto?"

    Byłam gotowa nawet na długie męczeństwo - tyle odczuwałam w sobie wtedy mocy. A On nawiązał do czegoś tak prostego i małego, jak każde najdrobniejsze dobre uczynki z danego dnia, którymi mam codziennie ozdabiać Jego skroń - a które wskazał mi przedwczoraj. Jezus wie, że jest to także lekarstwo dla mnie. Uczy mnie dostrzegać wszystkie jasne światełka w ciągu dnia - tak, by nie opanował mnie demon zwątpienia i zniechęcenia. Mam pamiętać o każdym najdrobniejszym geście na rzecz dobra, bo to będzie wzbudzać we mnie radość i dziękczynienie za Jego Łaskę (i za tą łaskę, że chciałam za tamtą pierwszą podążać). Jakie to cudownie proste - wszystko w naszym życiu jest łaską. Ileż w tym radości i nadziei!

____



niedziela, 21 listopada 2010 roku

Święto Chrystusa Króla Wszechświata

    Mozolnie tworzę koronę dla mojego Króla. Lubię spokojnie dobierać moje ozdoby dla Niego. Czasem są to duże, szlachetne kamienie (jak np. dziesiątki różańca, przyjęta Eucharystia w jednej z Jego intencji). Inne kamienie zdobywam w spotkaniach z różnymi ludźmi - z każdego spotkania staram się wydobyć dla Niego coś dobrego.

    Najlepsze są jednak te ukryte, niepowtarzalne ozdoby, na które naprowadza mnie Duch Święty. Jak widzę, że wkraczam w jakiś duży problem lub trud, to wiem, że Duch Święty ukrył w nim jakiś piękny, niepowtarzalny klejnot. Czasem dostaję pewne klejnoty prawie darmo, bez wysiłku. Wystarczy, gdy tylko podążę za łaską, a one tam już na mnie czekają.

    Boję się tych dni, gdy Mój Król miałby założyć na głowę bardzo skromną, nieozdobioną koronę. Wiem, że nie jestem zaprogramowanym robotem, który tworzy wyłącznie dobro. Już raczej muszę się bardzo wysilić, żeby stworzyć coś pięknego (gdy np. bardzo mi się nie chce). Zresztą, najlepiej wie o tym Grzesiek - jego najbardziej dosięgają wszystkie złe strzały, które wysyłam w stronę świata.

____



czwartek, 25 listopada 2010 roku

    Mama Maryja wspomaga. Znalazły się niezbędne pieniądze. Będą rekolekcje w Skomielnej i zimowe buty.

    Grzegorz chce należeć do jakiejś wspólnoty. Radość rozrywa mi serce. Wierzę, że już wkrótce Pan sam mu ją wskaże.

____



KONIEC PASAŻU 7

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
Poprawiony: czwartek, 10 lutego 2011 01:15
 

Komentarze  

 
0 #1 Janusz Wasser 2016-12-16 21:20
Hej. Strona co jakiś czas nie działa, dlaczego ?
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Księżniczka Lea: PASAŻ 7 - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca