Joga - trenujesz? Jesteś w niebezpieczeństwie! - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 years, 2 Miesiące temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Zanim wyruszysz Pułapki tego świata Niepokojące inicjatywy Joga - trenujesz? Jesteś w niebezpieczeństwie!
Joga - trenujesz? Jesteś w niebezpieczeństwie! PDF Drukuj Email

    Współcześnie wielu ludzi traktuje jogę jako receptę na przezwyciężenie psychicznej i duchowej pustki. Praktyka [1] [2] [3] wykazuje jednak, że jest to efektem nieustannie rozprzestrzeniającego się na świecie ateizmu, materializmu i racjonalizmu. Jednocześnie należy pamiętać, że joga nie jest jednorodnym pojęciem. Jej formy dotyczą szerokiej gamy metod – od ćwiczeń oddechowych począwszy, na celach duchowo-religijnych skończywszy. [3]

    W hinduizmie joga stanowi grupę metod, które przy pomocy ascezy, ćwiczeń cielesnych, technik oddechowych i medytacji mają wyswobodzić człowieka ze wszelkich przywiązań doczesnych. Jedną z najpopularniejszych odmian jogi jest Hata-Joga. Ćwiczenie jej ma na celu: wzmocnić ciało człowieka, utrzymać elastyczność stawów, wyciszyć i uspokoić nerwy – a w rezultacie człowiek ma zacząć prowadzić życie harmonijne, aby móc łatwiej przystosować się do warunków współczesnej cywilizacji. Jednakże to tylko ładnie dobrana gra słów. W rzeczywistości jest zupełnie na odwrót.

    Joga często jest mylona ze sportem, gimnastyką. Mało która z ćwiczących osób uzmysławia sobie, że ćwiczenie jogi jest nierozerwalnie połączone ze sferą ducha. Wedle nauki leżącej u podstaw jogi twierdzi się, że natura ludzka w swoim rdzeniu jest wartościowa i dobra. Wszyscy mistrzowie jogi wierzą w siebie samych jak w boga – lub przynajmniej przypisują sobie część boskości (są to tzw. guru-przewodnicy, uważani przez swych uczniów za uosobienia bóstw). Często techniki medytacyjne polegają w jodze na głośnym i cichym powtarzaniu mantr. Przy pomocy niekończących się powtórzeń określonych formułek, człowiek identyfikuje się z mocami, które one reprezentują. Człowiek nie ma potrzeby stawania w pokorze przed Bogiem – swym Stwórcą – ale chce przy pomocy mantry urzeczywistnić swoją ukrytą tożsamość z Bogiem. Dzieje się tak, gdyż w systemie jogi człowiek nie jest zniwelowanym (przez grzech pierworodny) obrazem Boga, lecz jest samym bogiem.

    Jak odkryć w sobie boga przez jogę? Jak wyzwolić w sobie boskość, która rzekomo jest uwięziona w człowieku? Drogą do tego jest opróżnienie siebie samego (przy pomocy ćwiczeń cielesnych), aby otworzyć się w ten sposób na siły kosmosu. Po dokonaniu czegoś takiego człowiek staje się nadczłowiekiem (bogiem), osiągając równocześnie cel ostateczny – wieczną szczęśliwość, pełną harmonię, najwyższy stopień świadomości – prowadzący do boskiego „BYĆ”. Joga jest więc w swej istocie samozbawieniem. Celem uczniów jogi jest nawiązanie łączności z bogami (Sziwa i Kriszna) i ich uznanie. Oznacza to jednak, że chodzi tu o łączność z demonami. Św. Paweł tak oto pisze odnośnie ofiar składanych bóstwom:

„To, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym byście mieli coś wspólnego z demonami” [1 Kor 10:20].

    Kto więc uprawia jogę, dostaje się niezauważalnie – poprzez moce okultystyczne – pod wpływ Szatana. Po niedługim stosunkowo czasie uczeń jogi zamienia królestwo Jezusa Chrystusa, królestwo Światłości, na królestwo ciemności. Wielu byłych praktyków jogi potwierdza, że energie, które pobudza joga, mają charakter naturalny, lecz od pewnego momentu nie można wykluczyć obecności sił nieczystych [3].

    Jak wygląda „zabawa” w jogę? Pokrótce da się to przedstawić następującym schematem:

fascynacja mentalnością jogi --> zgłębianie jogi poprzez ćwiczenie ciała --> zgłębianie jogi poprzez ćwiczenie psychiki --> poświęcenie się poszukiwaniu „wielkiego szczęścia” (próba połączenia się z wszechświatem) --> pełne uzależnienie od uprawiania jogi --> rozbicie psychiczne --> dotkliwe problemy fizyczne, psychiczne i duchowe --> krytyczny stan człowieka (konieczność zwrócenia się o pomoc do Boga – modlitwa o uwolnienie i/lub egzorcyzm)

    Intensywne ćwiczenie jogi polega przede wszystkim na zgłębianiu tajników gromadzenia energii. Ćwiczącemu wydaje się, że energia ta służy dobru, podczas gdy w rzeczywistości jest to energia pochodzące od kogoś, kogo należałoby zdecydowanie nazwać Nieprzyjacielem ludzi (chodzi rzecz jasna o Szatana). Już po około trzech latach ćwiczeń można bez większego trudu gromadzić energię w każdej czakrze. Następnym krokiem jest jedynie zebranie całej tej energii w jednym, centralnym miejscu i otworzenie się na wszechświat. Pytanie tylko: „Co dalej?”. Tak oto opisuje dalszy ciąg tego procesu Krysia (swego czasu wysoce zaawansowana w uprawianiu jogi):

„(…) Byłam gotowa. Nadszedł wieczór, kiedy byłam sama i nikt mi nie przeszkadzał. Chciałam zasmakować tego szczęścia. Udało mi się szybko zebrać całą energię; moje ciało było strasznie ciężkie, bez czucia, jakby obce. Czułam, jak z niego wychodzę, jak jest mi lekko, dobrze… Moim celem było połączenie się z jakąś bliżej nieokreśloną energią, która miała dać mi obiecane szczęście… Naraz poczułam, że coś zaczyna mnie wchłaniać, coś strasznego, czarnego. Nie mogłam się uwolnić, a tak chciałam już wrócić z powrotem! Nie umiem opisać strachu, przerażenia, rozpaczy – chciałam wrócić do swojego ciała, a „to” mnie wciągało coraz mocniej i mocniej. Pomyślałam, że to chyba jest piekło i myśl moja powędrowała do dobrego Boga. W tym samym momencie wróciłam z powrotem. Do rana leżałam jak sparaliżowana; zlana zimnym potem, bałam się własnego oddechu. Miałam wrażenie, że przez chwilę byłam w piekle lub czymś, co to przypomina, pomimo wszelkich podręcznikowych zapewnień, że spotkać mnie miało wymarzone szczęście. (…)” [1].

    Kiedy ćwiczysz jogę, Twoje życie układa się w miarę gładko – przynajmniej do momentu, gdy poddajesz się prowadzeniu i wiernie wypełniasz zalecenia podane przez znawców jogi. Z czasem otrzymujesz nawet określone zdolności, np. jesteś w stanie przewidzieć co się wydarzy – jak skończy się dana sytuacja życiowa, jak przebiegnie egzamin itp. Gdy tylko to sobie uświadomisz, natychmiast przychodzi do Ciebie poczucie wyższości nad innymi (po to w końcu zostało Ci to przez Nieprzyjaciela dane!) – Ty potrafisz coś niespotykanego, a inni nie. Rozsądek wówczas jest u Ciebie gdzieś na uboczu. Wygodnie jest zbytnio nie zastanawiać się skąd to wszystko pochodzi, tylko fascynować się swymi nowo przyswojonymi umiejętnościami. Pytanie tylko: „Jak długo Bóg Wszechmogący będzie się temu spokojnie przyglądać?”.

    Bardzo ciężko jest zerwać z jogą – jak z każdym nałogiem podsycanym przez Nieprzyjaciela. Jeśli któregoś dnia – tkwiąc w tym nałogu – nagle przeżyjesz coś, co sprawi, że się przestraszysz (zapragniesz porzucenia jogi i powrotu do wcześniejszego „stanu”) pomyśl, że tak naprawdę niewiele będzie wokół Ciebie osób, z którymi będzie można szczerze porozmawiać, poradzić się. Pozostaniesz jedynie Ty i Bóg. Inni ludzie mogą bowiem zacząć podejrzewać Cię o chorobę psychiczną, czy o zdziwaczenie. Kto Ci uwierzy, że tak zachwalana (oficjalnie) joga może stanowić jakieś zagrożenie? Droga powrotu jest nadzwyczaj ciężka… ale możliwa i warta podjęcia! Chodzi w końcu o Twoje życie.

    Oto dowód na to, jak ciężkie konsekwencje spotykają Cię w życiu, gdy już uda Ci się zerwać z jogą. Krysia napisała:

„(…) w moim życiu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Czułam, jak gdyby coś, co mi do tej pory sprzyjało, zaczęło mnie niszczyć. Była wychowana w wierze katolickiej, codziennie się modliłam, uczęszczałam co niedzielę na Mszę Św., choć robiłam to bardziej z przyzwyczajenia i tradycji niż z potrzeby serca. Teraz każde pójście do kościoła było dla mnie katuszą. Już w drodze na Mszę Św. było mi słabo, miałam wrażenie, że coś zabiera mi siły. Zawroty głowy, słabość w nogach, mdłości pojawiały się nagle i nie chciały mnie opuścić, a przecież byłam zdrowa fizycznie. W kościele stawałam zawsze przy drzwiach wyjściowych, bo nie byłam w stanie wejść w głąb. Wiele razy podsuwano mi krzesło, widząc jak bardzo jestem blada. A ja nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. Zaczęłam spóźniać się na Msze Św., żeby skrócić sobie katusze, którym byłam poddawana. Stałam się nerwowa, noce stały się dla mnie koszmarem, miałam wrażenie, że coś zabiera mi siły i życie. To trwało ponad trzy lata; byłam u kresu sił i podupadałam już na zdrowiu. Nadal bałam się o tym komukolwiek powiedzieć, a bardzo potrzebowałam pomocy, tym bardziej, że nachodziły mnie coraz częściej myśli podsuwające jedyny, zdawać by się mogło, sposób na uwolnienie się z tego koszmaru – śmierć. (…)” [1].

    Jedyną skuteczną metodą, która może uwolnić od tego typu cierpień jest zwrócenie się o pomoc do Tego, który jako jedyny ma przewagę i pełną kontrolę nad naszym Przeciwnikiem – Szatanem. Tylko Trójjedyny Bóg może realnie pomóc wydostać się z sideł jogi. Co zrobić? Wystarczy, że GO poprosisz o pomoc. Oczywiście nastaw się na określony trud, jaki będzie związany z odzyskaniem pełnej wolności. [Trud ten będzie odpowiednio mniejszy jedynie w sytuacji, gdy o wsparcie poprosi się Najświętszą Maryję Pannę; tylko Ona potrafi sprawić, że w dyskretny, pełen Miłości sposób serce człowieka sukcesywnie napełni się Pokojem i Radością].

    Po osobistej rozmowie z Niebieskim Ojcem – w której przeprosiło się Go, a następnie wyznało Mu się wierność i powierzyło Mu się całkowicie swoje życie – należy czym prędzej pójść do spowiedzi, ażeby Krwią Jezusa Chrystusa obmyć się z grzechu ciężkiego (jakim jest świadome uprawianie jogi).

    Najważniejsze, aby nie zniechęcać się, tylko iść wytrwale naprzód. Nieważna jest liczba potknięć, lecz wytrwałość i autentyczna chęć powstania. Im bardziej zaufamy Bogu, tym szybciej ustąpią siły Zła, w których władanie weszło się z chwilą decyzji co do czynnego i/lub biernego uprawiania jogi. Zaczniesz stopniowo odczuwać, jak odradza się w Tobie coś nowego, pięknego i znacznie potężniejszego – to dopiero prawdziwe życie, odczujesz różnicę!

    Reasumując, ćwiczenie jogi to jak łaskotanie lwa w ogon – przyjemność wątpliwa, a niebezpieczeństwo ogromne. Ewentualne zadowolenie polega w tym wypadku na krótkotrwałych wrażeniach opartych o nasze zmysły. Doznania te stanowią jednak zdradliwy kamuflaż, za którym Twój Przeciwnik rozstawił śmiertelne pułapki…

    Staraj się być blisko Boga, jak najczęściej uczestnicz we Mszy Św. i każdy swój dzień powierzaj Matce Bożej. To recepta na to, ażeby Bóg Ojciec często nawiedzał Twoje serce i zapełniał je Swoją Miłością. Nie oznacza to, że unikniesz w swoim życiu cierpień, trudności, bóli itp. Masz jednak gwarancję, że BÓG nigdy Cię w tych zmaganiach nie opuści. Wyobrażasz sobie co to znaczy cierpieć razem z Bogiem? Współcierpieć Ręka w rękę, Serce w serce… Tu na ziemi zawsze będziesz toczyć walkę, albowiem Twój Przeciwnik rzuca Ci nieustannie kłody pod nogi – on to jest sprawcą wszelkich nieprzyjemności. A wszystko bierze się z nieposłuszeństwa… Każdy z nas, zamiast od samego początku trzymać z Bogiem i Jego zasadami, mądrzy się i szuka ułatwień, zaspokojenia przede wszystkim swoich zmysłów. To dodatkowo potęguje w nas strach, który staje się atmosferą sprzyjającą poszukiwaniom nowych wrażeń… i tak dochodzimy m.in. do jogi.


Źródło: Opracowanie własne na podstawie:
[1] http://adonai.pl/zagrozenia
[2] www.joga-informacje.pl
[3] www.effatha.org.pl


Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
0 #13 ExJogin 2017-08-27 16:25
Chyba najlepiej o nic nie prosić, bo dług i tak zaciągamy u przeciwnika. Ten jest najbogatszy, kto ma najmniej pragnień.
Cytować
 
 
+2 #12 Mistyka 2016-11-11 11:56
Witam, gdzie sie nie natkne jest napisane ze w miarę z uplywem czasu uprawiania jogi czlowiek zaczyna nie jeść samoistnie mięsa..ale czy to jest zle? Kto choc troche interesuje sie swoim istnieniem w tym swoecie czytal zapewne biblie. A co w ksiedze rodzaju powiezial Bóg? Ze wszystkie rosliny w tym owoce warzywa itp sa dla nas pokarmem, nie wspominal o mięsie. Dooiero pozniej rozdzielil produkty miesne na czyste i nieczyste wiec a ich jedzieniem za bardzo nie jest więc..moze nie dostrzegajmy zlego tam gdzie go praktycznie nie ma. Szukajac zla sami sie tacy stajemy szukajmy Boga we wszystkim a nie podstepkow. Uwazam ze joga + staly kontakt z Bogiem nas nie zniewoli. Sama zaczynam rozciaganie dopiero ale jesli przyjdzie czas na mantry bede uwielbiac Boga ojca a nie samego siebie jak jego. On jest ponad..
Cytować
 
 
+9 #11 Patryk 2016-04-01 20:20
Większych głupot w życiu nie widziałem, co za bełkot.

Pozdrawiam serdecznie.
Cytować
 
 
+8 #10 2015-06-30 06:59
Niech mi ktoś powie gdzie w piśmie świętym jest napisane żeby o cokolwiek prosić Maryję, matkę Jezusa? Ta bogobojna kobieta została stworzona do urodzenia nam zbawiciela, ale nigdzie, ale to nigdzie Pismo Święte nie wspomina, że o uwolnienie, zbawieni, czy inne rzeczy przychodzą przez nią. Jedyną drogą do wolności i zbawienia jest Jezus Chrystus i to w jego autorytecie powinniśmy o wszystko prosić i być uwalniani. Wiara w Maryję i ubóstwianie jej jest wiarą w innego boga niż Jezus czyli jeśli modlisz się do Maryi oddajesz cześć bożkowi, bo jedyny Bóg to nasz stworzyciel i Jezus Chrystus i tylko im należy się chwała. Amen!
Cytować
 
 
0 #9 2015-04-23 14:47
Cytować
 
 
+7 #8 2014-11-05 14:29
Witajcie, każda rzecz w życiu ma swoje plusy i minusy. Sport też może szkodzić i pomagać. Gimnastyka i rozciąganie bazują na ćwiczeniach jogi i jakoś nic nam się nie dzieje. Mnie tylko zastanawia to, dlaczego tak mało kościół informuje nas o duchowości, że jak modlimy się to rozwijamy się, że czakramy jako punkty energetyczne istnieją w ciele człowieka, co potwierdzi każdy lekarz. Mamy być świętymi, a co to oznacza. Właśnie głęboki rozwój duchowy i miłości do Boga, ludzi i siebie. Miłość jest najważniejsza. Nasi wszyscy wielcy święci medytowali, modlili się, czynili cuda w Duchu Św. i bardzo często byli prześladowani przez swoich zwierzchników, jak ojciec Pio. Dlaczego mam czuć się źle, gdy mam przeczucie, że coś się wydarzy. A może to mój Anioł Stróż mi podpowiada, moja intuicja? Naprawdę za bardzo demonizujemy wszystko. Wiele rzeczy wokoło nas jest dobrych. Cała fizykoterapia, masaże bazują na wiedzy z jogi, akupresury, etc.
Cytować
 
 
+1 #7 2014-11-04 22:05
Po co się narażać na niebezpieczeńst wa?
Po co robić coś co może nam zagrażać? Skoro innym zagroziło, to po co ryzykować?
A jak te wszystkie świadectwa ludzi, którzy się nawracają są prawdziwe?
Cytować
 
 
+1 #6 2014-10-26 20:26
Mój brat kilka lat temu zaczął ćwiczyć jogę, potem różne szkolenia z otwierania czakr, diety, szkolenia z psychologi u Grzesiaka i innych szamanów (herbatki ajałaska) doprowadziły go do tego że trafił do szpitala psychiatryczneg o,(miał wizje piekła i ogromne lęki, bał się jeść bo twierdził że jak coś zje to umrze,zamówił księdza z egzorcyzmem)waż ył 45 kg przy 180 cm wzrostu, leki pomogły na jakiś czas, przestał brać i znowu znalazł lekarza duchowego (szamankę) która go leczyła (za 2000 zł na miesiąc przez telefon) niestety pieniądze się skończyły i popadł w bardzo silną depresję (znowu wizje piekła i silne lęki, nie mógł nawet za bardzo chodzić i jeść, cały czas leżał i musiał ktoś przy nim być) psychotropy i lekarze z terapii w szpitalu psychiatrycznym wyciągnęli go z tego razem z księdzem egzorcystą, ale teraz dalej szuka psychologi niekonwencjonal nej (joga). Moje ostrzeżenie dla innych - to jest gorsze niż alkohol i narkotyki nie pchajcie się w to.
Cytować
 
 
+1 #5 2014-05-08 11:35
Joga może być zagrożeniem,o czym sama się przekonałam, ale artykuł, który zamieszczono na tej stronie jest tak naiwny, że na pewno nikogo o tym nie przekona. Oparty jest na wpisie z forum internetowego, na które trafiłam, szukając ludzi, którzy podobnie jak ja "przejechali się" na jodze. To jest zbyt poważny temat, a wypisywanie naiwnych pseudoanaliz pogłębia tylko pewność fascynatów jogi, że ta niesie ze sobą samo dobro.
Cytować
 
 
+2 #4 2014-05-08 11:26
Ja też kiedyś uważałam, że ataki na jogę to bzdury. Praktykowałam 2 lata bardzo intensywnie i byłam zachwycona efektami - moim sprawnym jak nigdy wcześniej ciałem, miłością, jaką odczuwałam do całego świata,spokojem jaki w sobie nosiłam. Kiedy zorientowałam się, że nie jem mięsa - to przyszło samo, nie było kwestią świadomego wyboru - byłam zachwycona. Nie sposób o tym wszystkim napisać w kilku zdaniach, bo był to długi proces. W moim przypadku doprowadził do psychozy, poczucia że ktoś chce mnie zabić, że cała moja rodzina i przyjaciele zmówili się przeciwko mnie. Nauczyciele jogi uczą otwierania czakr, śpiewania hymnów i wypowiadania mantr - to wydaje się urocze. Ale nikt na zajęciach jogi ani w podręcznikach do jogi nie mówi o płynących z tego wszystkiego zagrożeniach ani nie uczy się przed nimi bronić. Z choroby psychicznej leczyłam się dwa lata, wróciłam do Kościoła, żałuję że musiałam przez to wszystko przejść.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Joga - trenujesz? Jesteś w niebezpieczeństwie! - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca