Jeśli nie In Vitro - to co? - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 years, 1 Miesiąc temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Jeśli nie In Vitro - to co? PDF Drukuj Email
   

    Wobec przetaczających się (już od wielu lat) przez wszystkie polskie media dyskusji na temat legalizacji procedur zapłodnienia na szkle oraz możliwości refundacji tychże z budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia zainteresowanie społeczeństwa, a pewnie i świadomość wagi tych problemów, na pewno wzrosła. Stanowisko Kościoła Katolickiego w tych kwestiach z zakresu bioetyki pozostaje jasne. Wypowiadane przez papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI oraz wielu Biskupów, a potwierdzone po raz kolejny, w ogłoszonym w grudniu 2008 roku dokumencie Kongregacji Nauki Wiary:

Kościół broniąc godności osób, godności małżeństwa, godności poczętego dziecka, integralności aktu małżeńskiego jako jedynego właściwego miejsca dla poczęcia życia ludzkiego, wreszcie życia ludzkiego jako takiego (wobec aborcyjnego charakteru praktyk związanych ze wspomaganym sztucznie rozrodem) sprzeciwia się kategorycznie „wszelkim „technikom sztucznego zapłodnienia heterologicznego oraz technikom sztucznego zapłodnienia homologicznego, zastępującym akt małżeński”.


    Małżeństwa dotknięte problemem obniżonej płodności pytają zatem: Co w zamian? Czy sztuczna inseminacja i metody „in vitro” są jedyną odpowiedzią na sytuację, kiedy pragnienie potomstwa krzyżuje się z niemożnością przekazania życia? Dzisiejszy „mainstream” medyczny, ustami profesorów – twórców dzieci z probówki i właścicieli laboratoryjnych fabryk dzieci (tzw. klinik „in vitro”) chce nam wmówić, że tak właśnie jest. Neguje tym samym dorobek medycyny w zakresie leczenia problemów z płodnością małżeńską sprzed 1978 roku, w którym to doprowadzono do urodzenia pierwszego dziecka, spośród bardzo wielu już wcześniej poczętych w „probówce”. Tymczasem jeśli porównamy wyniki leczenia niepłodności w konkretnych jednostkach chorobowych sprzed 50 lat i dzisiaj, okazuje się, że na przykład: przy klasycznym chirurgicznym leczeniu endometriozy (w latach 50-tych XX w.) szansa na uzyskanie urodzenia dziecka była około 50% – dzisiaj in vitro przy endometriozie daje 27 % szans, leczenie chirurgiczne zespołu policystycznych jajników (badanie z roku 1981) dawało szanse 55-77% leczonych dzisiaj in vitro 21-27%. Wbrew ciągłemu ogłaszaniu „sukcesów medycyny reprodukcyjnej” wyniki leczenia są gorsze niż przed laty. Dlaczego?


    Klasyczne postępowanie lekarskie to najpierw poznanie przyczyny, rozpoznanie choroby, a później leczenie – zależnie od rozpoznania. Komitety ekspertów towarzystw ginekologicznych mówią natomiast coś zupełnie innego: diagnostyka przyczyny obniżonej płodności małżeńskiej (która musi trwać prze kilka miesięcy, czasem nawet do roku czasu, ze względu na fizjologiczny cykl kobiety, na konieczność stopniowego odkrywania mechanizmów fizjologii danej kobiety, sprawdzenia prawidłowości struktur anatomicznych i równoległych badań stanu zdrowia mężczyzny) jest „marnowaniem czasu reprodukcyjnego” i „małżeństwom cierpiącym z powodu bezdzietności należy jak najszybciej zaproponować najnowocześniejsze i najskuteczniejsze sposoby postępowania czyli najpierw inseminacje, a wkrótce po ich niepowodzeniu (spodziewanym, ponieważ skuteczność inseminacji jest bardzo niska) kolejne procedury wspomaganego rozrodu: in vitro, ICSI, i wszystkie inne coraz bardziej wysublimowane sposoby obejścia problemu” (bez rozpoznania przyczyny).

    Mając w pamięci przytoczone powyżej fakty dotyczące skuteczności proponowanych metod należy zapytać dlaczego nie rozpoznawać i nie leczyć przyczyny??? Czy odpowiedź stanowi: większa uciążliwość (dla lekarza) rzetelnego postępowania lekarskiego i znacznie mniejsza jego dochodowość? Nie jest to tylko problem specyficznie polski, na całym świecie odchodzi się od klasycznych metod diagnostycznych i terapeutycznych, neguje się wartość np. leczenia urologicznego i andrologicznego w niepłodności męskiej, żeby jak najszybciej i jak najwięcej pacjentów skierować do "in vitro".


    Lekarze, którzy chcą rozpoznawać i leczyć, należą na pewno do mniejszości w środowiskach zajmujących się problemem obniżonej płodności małżeństw. Ale to właśnie do nich skierował swój apel zawarty w encyklice „Humanae Vitae” papież Paweł VI w 1968 roku. W numerze 24-tej encykliki pisze: „ Pragniemy teraz zwrócić się ze słowami zachęty do ludzi nauki, którzy wiele mogą oddać usług dobru małżeństwa i rodziny oraz spokojowi sumień, jeśli przez wspólny wkład swych badań będą się gorliwie starać wszechstronnie wyjaśnić różne warunki sprzyjające właściwemu regulowaniu ludzkiej rozrodczości. (…) W ten sposób ludzie nauki, a w szczególności uczeni katoliccy, wykażą ze swej strony, iż rzeczy mają się tak, jak Kościół naucza, że mianowicie: “nie może być rzeczywistej sprzeczności między boskimi prawami dotyczącymi z jednej strony przekazywania życia, a z drugiej pielęgnowania prawdziwej miłości małżeńskiej”.


    Jednym z tych, którzy na to wezwanie odpowiedzieli, poświęcając cały swój czas i energię szukaniu tego wyjaśnienia i godnych człowieka sposobów leczenia problemów dotyczących sfery ludzkiej płodności, był profesor Thomas Hilgers pracujący najpierw na jezuickim Uniwersytecie Creightona, a poźniej w Instytucie Papieża Pawła VI w Omaha w stanie Nebraska w USA. Stworzył on wraz ze swoim zespołem współpracowników, biorąc za podstawę metodę owulacyjną Johna i Evelynn Billingsów, najpierw model Creightona, model zintegrowanej „troski o płodność” (Creighton Model Fertility Care System – popularną w Ameryce metodę naturalnego planowania rodziny), a na jego bazie – NaProTechnology – nową dziedzinę wiedzy ginekologicznej, która w sposób kompleksowy i nowatorski traktuję sprawę płodności i niepłodności kobiety. Wykorzystuje ona dotychczasowe zdobycze wiedzy ginekologicznej, endokrynologicznej oraz zabiegi operacyjne dotychczas znane, a niekiedy nawet zarzucone przez ginekologów, jej nowatorstwo natomiast polega na ich połączeniu i powstaniu wystandaryzowanego modelu wnikliwej obserwacji, analizy danych i wnioskowania oraz na rewolucyjnie potraktowanym leczeniu zabiegowym. W 2004 roku Instytut Pawła VI opublikował podręcznik profesora Hilgersa „NaProTechnology – Praktyka chirurgiczna i medyczna” gdzie zebrano dotychczasowe wyniki badań i rezultaty leczenia w wielu schorzeniach ginekologicznych, nie tylko w niepłodności.


    NaProTechnology – Natural Procreative Technology. Technologia Naturalnej Prokreacji, po polsku najczęściej używa się słowa naprotechnologia, zyskało już prawo obecności w mediach katolickich, a nawet Gazeta Wyborcza kilka razy poświęciła jej miejsce na swoich łamach.


    Czym jest NaProTechnology, jaka jest istotna różnica wobec dotychczasowych metod postępowania, dlaczego stanowi to postęp? Podstawowym narzędziem Naprotechnology jest Creighton Model FertilityCare™ System (CrMS). System ten polega na standaryzowanej obserwacji biomarkerów – objawów których naturalne występowanie jest objawem zdrowia kobiety i jej płodności. To właśnie umiejętne rozpoznanie biomarkerów pozwala parze na używanie tego systemu do uzyskania lub do uniknięcia poczęcia. Jeżeli występują zaburzenia zdrowia ginekologicznego, to obserwowane zmiany w biomarkerach informują o tym kobietę.


    Podstawą NaProTechnology jest więc pogłębione badanie podmiotowe, uzyskujemy od pary małżeńskiej informacje dotyczące przebiegu cyklu kobiety, których w żaden inny, niż obserwacje Creighton Model FertilityCare System, sposób pozyskać nie można. Stanowi to przełom w możliwościach diagnostycznych również w zakresie badań przedmiotowych (czyli badania lekarskiego fizykalnego i badań dodatkowych: obrazowych i laboratoryjnych), ponieważ czas ich wykonania można dokładnie dopasować do fizjologicznego cyklu kobiety, co daje lekarzowi nieporównywalnie większe możliwości rozpoznawania przyczyn niepłodności i innych schorzeń kobiecych niż w tradycyjny sposób. Możliwości te wynikają właśnie z podmiotowego traktowania pary małżeńskiej zgłaszającej się do leczenia. To małżeństwo ma stać się “ekspertem“ od własnej płodności, poznać swój własny rytm biologiczny, jego zaburzenia i przyczyny tych zaburzeń, aby umożliwić wspólną z lekarzem i instruktorem pracę.”


    Po mniej więcej 3 miesiącach pracy z instruktorem CrMS, małżeństwa trafiają do lekarza, który interpretując dane zawarte w kartach obserwacji i wszystkie inne wcześniejsze wyniki badań dodatkowych, jakie para przynosi ze sobą - po badaniu lekarskim - zleca kolejne, ściśle dopasowane do indywidualnego cyklu danej kobiety badania. Około 3-5 miesięcy trwa druga faza diagnostyki. Zawiera ona również (jeśli to konieczne) procedury związane z zabiegami chirurgicznymi takimi jak hsg, hysteroskopia, laparoskopia – które jednocześnie są elementem leczenia.

    Po postawieniu rozpoznania przyczyny niepłodności podaje się leczenie farmakologiczne, hormonalne, również ściśle dopasowane do warunków indywidualnych. Jeśli występują nieprawidłowości w badaniach męża, podajemy również leki mężowi. Tak więc po ok 6-8 msc powinniśmy dojść do sytuacji prawidłowych cykli miesięcznych, prawidłowej anatomii (drożność jajowodów, brak zrostów, wyleczone ewentualne ogniska endometriozy itd.) i w następnym etapie ciągle monitorując prawidłowość badań hormonalnych oczekujemy na poczęcie . Zalecamy akty małżeńskie w „okienku płodności”, które otwiera się poprzez obecność prawidłowej wydzieliny śluzowej szyjki macicy i czekamy ok. 12 miesięcy. Cały proces diagnostyczno leczniczy przewidziany jest na 18-24 miesięcy. Jest to czas, w którym większość małżeństw powinno uzyskać oczekiwany rezultat. Jeśli nie, mamy świadomość , że zrobiliśmy to co było możliwe i moralnie dopuszczalne aby pomóc małżeństwu. Dla tych małżeństw, które czują do tego powołanie, może to być wskazówka aby myśleć o adopcji.


    NaProTECHNOLOGY zakłada zupełnie odmienne niż Techniki Wspomaganego Rozrodu (skrót angielski: ART) podejście filozoficzne do leczenia pacjentów z niepłodnością. NaProTECHNOLOGY widzi dziecko jako dar, w przeciwieństwie do uznawania prawa do dziecka, tak jak stwierdza to instrukcja Donum Vitae „prawdziwe i właściwe prawo do dziecka sprzeciwiałoby się jego godności i naturze. Dziecko nie jest jakąś rzeczą, która należałaby się małżonkom i nie może być uważane za przedmiot posiadania. Jest raczej darem, i to „największym”, najbardziej darmowym małżeństwa, żywym świadectwem wzajemnego oddania się jego rodziców…”


    Jeśli chodzi o skuteczność NaProTECHNOLOGY, to możemy posłużyć się artykułem, z wrześniowego (2008) numeru Journal of the American Board of Family Medicine: Outcomes From Treatment of Infertility With Natural Procreative Technology in an Irish General Practice; Joseph B. Stanford, MD,MSPH, Tracey A. Parnell, MD and Phil C. Boyle, MB. W badaniu z Irlandii, z Praktyki lekarza rodzinnego w Galway, w latach 1998-2002 zgłosiło sie 1239 par małżeńskich z powodu niepłodności. Średni wiek kobiet to 35,8 lat, średnia długość trwania niepłodności 5,6 roku. 33% par wcześniej było leczonych ART. Wskaźnik ciąż wyniósł 52%. Udało się w tym czasie pomóc około 140 małżeństwom po niepowodzeniach ART, czyli technik wspomaganego rozrodu „in vitro”.


    Jeszcze lepsze wyniki dokumentuje w swoich pracach profesor Hilgers prawdopodobnie dlatego, że ma lepsze niż w Irlandii możliwości leczenia chirurgicznego. Badania opublikowane zostały w 2004 roku, w podręczniku „The Medical & Surgical Practice of NaProTECHNOLOGY”. Skumulowane wyniki, wskaźnik ciąż po leczeniu z powodu niepłodności, NaProTECHNOLOGY, w przedziałach czasowych pokazują że:

1) do 12 miesięcy – uzyskano 44% ciąż
2) do 24 miesięcy uzyskano 62% ciąż,
3) w 48 miesięcy od rozpoczęcia leczenia 71%


    Zależnie od przyczyny niepłodności (niedrożność jajowodów, endometrioza, zespół policystycznych jajników, brak owulacji), wieku pacjentów oraz czasu leczenia (do 72 msc) NaProTECHNOLOGY pomogła w uzyskaniu poczęcia i urodzenia dzieci od 40 do 80 procent zgłaszających się małżeństw. NaProTECHNOLOGY pomaga również tam gdzie przyczyną niepłodności jest czynnik męski. Są oczywiście sytuacje kiedy pomoc jest niemożliwa np.: przyczyny genetyczne, niektóre wady wrodzone narządu rodnego, brak jajowodów lub ich niemożliwa do korekcji chirurgicznej niedrożność, całkowity brak plemników w ejakulacie. Wiele małżeństw (77%) spośród tych, które nie urodziły dzieci w wyniku leczenia zdecydowało się na adopcję.


    Korzyścią dla pary małżeńskiej jest pełna świadomość zdrowia ginekologicznego i rozrodczego poprzez ciągłe jego monitorowanie, pogłębienie relacji poprzez lepsze zrozumienie siebie. NaProTechnology daje wielu małżeństwom nadzieję na godziwe, skuteczne leczenie zaburzeń organicznych u podstaw ich bezpłodności przy poszanowaniu dla ich intymności i prawdziwego języka miłości.


    Lekarze chcący się specjalizować w tej nowej dziedzinie odbywali dotąd szkolenia w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i w Irlandii. Pierwsze szkolenie w Polsce rozpoczęło się na przełomie listopada i grudnia 2008r. w Lublinie, zorganizowane przez Fundację Instytut Leczenia Niepłodności Małżenskiej (
www.leczenie-nieplodnosci.pl) we współpracy z Pope Paul VI Institute z Omaha oraz The Women’s Wellness and FertilityCare™ Centre z Toronto/Canada i trwa nadal jako 13-miesięczne studia podyplomowe dla instruktorów Creighton Model Fertility Care System oraz 6-miesięczne szkolenie dla lekarzy. NaProTechnology umożliwia zaangażowanie w profilaktykę i leczenie w zakresie niepłodności nie tylko ginekologom, ale również lekarzom rodzinnym. Wprowadza nową kategorię instruktorów współpracujących z lekarzem i pacjentami (Fertility Care Practitioners) w celu jak najpełniejszego wykorzystania danych z obserwacji cyklu i biomarkerów.


    Wprowadzenie NaProTechnology do Polski może w znaczący sposób poprawić wyniki diagnostyki i leczenia niepłodności i innych schorzeń w zakresie ginekologii i położnictwa oraz umożliwić jej dalszy rozwój z perspektywą otwarcia na kraje sąsiednie.

Źródło: Maciej Barczentewicz, Tekst pochodzi z magazynu “Obecni”, 1/2009 (19); http://www.leczenie-nieplodnosci.pl

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Jeśli nie In Vitro - to co? - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca