Pierścień Atlantów - NIE! - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 Tygodnie, 4 Dni temu
  • Magda: Jeśli ktoś chciałby skromnie wspomóc budowę kościoła i szkoły w Afryce w Burkina Faso, informacje po francusku na stronie: http://www.eglisedepharyago.com/#village/3 .Info od zaprzyjaźnionego księdza.
  • Magda: http://www.freegao.com/2011/08/statement-of-cecc-chairman-christopher.html#petition
  • Magda: Pomóż uwolnić uwięzionego i okrutnie torturowanego w Chinach obrońcę praw człowieka (do wyznawanej wiary). Petycja do podpisania po prawej na stronce:


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Pierścień Atlantów - NIE! PDF Drukuj Email


Nie noś pierścienia Atlantów
 
    Druga połowa XIX wieku. Francuski egiptolog markiz d’Agrain odnajduje w grobowcu w Dolinie Królów w Egipcie pierścień wykonany z asuańskiej kamionki. Znak na nim wyryty składa się z trzech wydłużonych i trzech mniejszych prostokątów oraz dwóch trójkątów równoramiennych zamykających kompozycję. Wszystko wskazuje na to, że ów symbol nie pochodzi z tradycji egipskiej. Zaczynają pojawiać się spekulacje przypisujące pierścień cywilizacji Atlantów, której spadkobiercami rzekomo mieli być Egipcjanie.
 
    Odnaleziony pierścień otrzymuje w spadku francuski radiesteta Andre de Balizal i stwierdza, że w pierścieniu tkwi „cudowna moc”. Podobnego zdania jest też Howard Carter – uczestnik wyprawy do grobowca Tutenchamona. Umiera w późnym wieku przekonany, że długowieczność to efekt noszenia pierścienia Atlantów. Wieść o „wszechmocy” zdobionego krążka dociera do naszych czasów, budząc zainteresowanie radiestetów, ezoteryków i badaczy nauk tajemnych.
 
    XXI wiek. W sklepach ezoterycznych i na ulicznych straganach pierścień Atlantów może kupić każdy. Leży obok kart tarota, pentagramów, celtyckich krzyży, magicznych wisiorków i innych talizmanów „na szczęście” i „od nieszczęścia”. Wiele osób naiwnie wierzy, że ów pierścień ochrania przed złem, poprawia kondycję zdrowotną, pobudza intuicję i zdolności telepatyczne. Klątwy, czary, zły urok: nie będą one miały na ciebie żadnego wpływu, jeśli tylko zaopatrzysz się w ten metalowy drobiazg – próbują przekonać sprzedawcy. Zanim jednak zdecydujesz się na kupno tego talizmanu, pomyśl, czy rzeczywiście chcesz wplątać się w coś, co przyniesie ci więcej szkody niż pożytku.
  
 
Talizman bałwochwalców

    Ojciec Aleksander Posacki – jezuita, filozof, teolog, demonolog, znawca problematyki okultyzmu i ezoteryzmu – twierdzi jednoznacznie: Noszenie talizmanów jest niebezpieczne. Za taką praktyką idzie bowiem światopogląd, że w danym przedmiocie jest ukryta siła, która „jest w stanie uchronić mniej przed złem, odsunąć nieszczęścia, ustrzec przed każdą pochodzącą z zewnątrz <<niewidzialną agresją>>”. Jeśli jestem ochrzczonym chrześcijaninem, a wierzę we wszechmoc pierścienia, popełniam grzech bałwochwalstwa, ponieważ zwykłemu przedmiotowi przypisuję atrybuty Boga. Zakładając na palec pierścień Atlantów, czy umieszczając w domu jego znak, powinienem się zastanowić, od kogo pochodzi owa „cudowna moc”, kto tak naprawdę poprzez nią działa? Według Objawienia chrześcijańskiego – twierdzi o. Posacki – na pewno nie Bóg, ale raczej szatan. To jemu zależy na tym, aby myślenie człowieka wprowadzić na fałszywe tory prowadzące do zdrady Boga. Noszenie talizmanu to, zdaniem jezuity, szczątkowy rytuał magiczny, uproszczony ryt inicjacyjny i jedna z form bałwochwalczego i demonicznego kultu.


Talizman przekleństwa

    Oto jak pierścień Atlantów nazywa o. Aleksander Posacki SJ: „Jeżeli popełnia się grzech bałwochwalstwa, pieczętując go poprzez działanie intymne (a noszenie pierścienia na palcu czy na sercu, gdzie nosimy przedmioty bliskiego związku z Bogiem lub z człowiekiem, jest takim działaniem), to przywołuje się nie błogosławieństwo, lecz przekleństwo – które pochodzi od złego ducha. Szatan przywołany przez amulet czy talizman sprzyja tylko chwilowo, by następnie głębiej wciągnąć i zniszczyć. Ktoś może zdobyć bogactwa, wygrać w totolotka czy stać się sławny. Wydawać by się mogło, że wszystko w jego życiu układa się pomyślnie. Dopiero gdy np. w niewyjaśnionych okolicznościach czy w wypadku ginie mu bliska osoba albo dochodzi do innego nieszczęścia, pojawia się rozpaczliwe pytanie: Dlaczego to się stało? Dlaczego to właśnie mi się przydarzyło?

„Przekleństwo w końcu się odkryje – twierdzi o. Posacki SJ – ale często bywa już wtedy za późno. Nie ma znaczenia, czy ktoś nosi amulet z pełną świadomością, wierząc w jego moc, czy robi to nieświadomie. Jeżeli świadomie się temu oddaje i odrzuca Boga, to zaciąga stokroć większą winę niż ten, kto nie wie, jest ignorantem, nie słucha autorytetu Pisma Świętego. Jednak ktoś nieświadomy nie jest mniej winny i przekleństwo może spaść również na niego – twierdzi o. Aleksander. Nie ma niewinnych ludzi w tych sprawach.”

 

 

Bóg ostrzega


    Duch Święty, gdy robimy coś, co Bogu się nie podoba, pomimo naszej „nieświadomości”, niejednokrotnie mówi do nas i ostrzega przed złem – poprzez wyrzuty sumienia, niepewność, wątpliwości – wyjaśnia o. Posacki. Działa poprzez takie „znaki”, zarówno w sercu analfabety, jak i profesora uniwersytetu. Szkoda tylko, że często jesteśmy głusi na te natchnienia i szukamy szczęścia po swojemu – tam, gdzie go nie ma. Chcąc uchronić się przed niepowodzeniem, zamiast po modlitwę, sakramenty, sięgamy po talizman.


    Zachętom do noszenia pierścienia Atlantów i wchodzenia w grzech bałwochwalstwa często towarzyszą racje pseudonaukowe lub historyczne. Mówi się o „tajemniczych właściwościach fal”, emitowanych przez formy geometryczne wyryte na pierścieniu, o „energii kształtów” i ich rzekomo naukowo udowodnionym wpływie na kondycję psychofizyczną człowieka. Wskazuje się na Egipt czy nawet mistyczną Atlantydę jako miejsca pochodzenia pierścienia. Choć żadne fakty historyczne nie wskazują na to, aby Atlantyda kiedykolwiek istniała, ludzie łatwo dają wiarę wyssanym z palca historiom.

    Pan Janusz zaczął nosić pierścień, ponieważ ktoś zapewniał go, że to bardzo korzystnie wpływa na witalność organizmu, stan zdrowia i kondycję duchową. Tak się zaczęło. Krok po kroku brnął w podsuwane mu kłamstwa, przyjmując ideologię New Age, która jak wiadomo sprytnie sięga po ezoteryczne środki wyrazu i prowadzi do bałwochwalczego sposobu myślenia.

    To się zdarza wielu osobom, nawet tym, którzy uważają się za wierzących i praktykujących:

„Przyjąłem chrzest w Duchu Świętym, mając na palcu pierścień Atlantów – wyznaje pan Janusz. Delikatnie go ukrywałem, bo już zwracano mi na niego uwagę, ale nie wiedziałem dlaczego.”

 

 

Antyświadectwo


    Największym nieszczęściem jest – twierdzi o. Posacki – gdy człowiek zamyka się na Boga i potem innym daje złe świadectwo. Jeżeli nosimy jakiś amulet, nawet nie traktując tego poważnie, robimy reklamę, propagujemy go wśród osób, jakie spotykamy, osłabiając w nich wolę wiary.

 

    Pan Janusz w swoje zainteresowania nie tylko pierścieniem Atlantów, ale i bioenergoterapią, radiestezją, astrologią wciągnął całą rodzinę. Dopiero gdy zachorował na raka, a wszystkie „mądrości” i sposoby na zdrowie i szczęście nie przyniosły efektu, pozostawiając po sobie niepokój i pustkę w sercu, dał się odnaleźć Jezusowi. Rozpoczął duchową formację w grupie modlitewnej Odnowy w Duchu Świętym. Dziś dziękuje Bogu za dar wewnętrznej wolności.

 

    Pani Matylda pierścień Atlantów kupiła za namową koleżanki, kiedy przeżywała osobisty kryzys w swoim życiu. „Jak się nosi ten pierścień – przekonywała znajoma – to się wszystko odwraca, zapomina się o tym, co złe, wszystko staje się nowe.” Pierścień przeleżał rok w szufladzie u pani Matyldy, zanim znalazł się na jej palcu, kiedy jechała do Sanktuarium Krwi Chrystusa do Częstochowy. Podczas indywidualnego błogosławieństwa, jakie było udzielane zarówno jej, jak i każdej z przybyłych osób, uświadomiła sobie, że mimo tylu odmawianych modlitw, ona czuła w sercu pustkę. Wtedy w tłumie zauważył ją pewien kapłan i ku jej ogromnemu zdziwieniu przywołał do siebie. Powiedział: „Proszę zdjąć ten pierścień z palca. To jest bariera, przez którą Chrystus nie może do pani dotrzeć. Te mocne słowa sprawiły, że szybko pozbyła się pierścienia. Nie pozostała głucha na ostrzeżenie.


    Wystarczy jednak rozejrzeć się wokół: w tramwajach, na ulicy, także w kościołach czy nawet w grupach modlitewnych – zauważyć można ludzi, którzy bardziej ufają kawałkowi metalu niż Bogu. Są wśród nich osoby wykształcone i proste, te z pierwszych stron gazet i zupełnie nieznane. Niektórzy bez pierścienia nie ruszą się z domu, inni tłumaczą, że to przecież nic takiego – zwyczajna ozdoba. Czy aby na pewno? Jeśli uważam siebie za chrześcijanina, powinienem być świadomy tego, że poprzez przywiązanie się do takich przedmiotów zapalam zielone światło dla sił duchowego zła. Przywołuję demony, którym tak naprawdę zależy tylko na tym, aby osłabić moją ufność i wiarę w Boga na rzecz zgubnych zabobonów i przynieść szkodę duszy, a często zdrowiu i życiu.

    Chrześcijanin jest powołany do wolności. Z pierścieniem Atlantów na palcu nie można być wolnym. A do szczęścia wiedzie inna Droga: „Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem” – mówi Jezus Chrystus [J 14,6]

Czy wiesz, że nosząc amulety/talizmany zwracasz się do złego ducha?


Pierścień Atlantów: jeden ze sposobów działania zła, zniewolenia i odwrócenia się od Chrystusa – jedynego Uzdrowiciela i Obrońcy człowieka.


Ying-Yang: oznacza równowagę pomiędzy siłami przeciwnymi. W Europie i Ameryce w 99% przypadków symbol oznacza ruch New Age. W naszej kulturze produkty oznaczone tym symbolem wytwarzane są przez firmy propagujące antychrześcijański ruchu New Age. Natomiast wszelkiego rodzaju wisiorki Ying-Yang to po prostu amulety i talizmany, których nie wolno nosić ludziom ochrzczonym.



Kim jest władca pierścieni Atlantów?

    Człowiek niepewny swojej pozycji czy przyszłości często ulega pokusie posługiwania się talizmanami i amuletami... Powstaje więc pytanie: Czy osobom używającym takiego talizmanu w sposób nieświadomy – np. otrzymały go w prezencie i noszą jak zwykłą biżuterię – może grozić jakiekolwiek duchowe niebezpieczeństwo? Oto odpowiedź:
 
    Warto zwrócić uwagę na fakt, iż nawet sami wyznawcy New Age, bioenergoterapeuci, radiesteci itp. posługują się pierścieniem Atlantów w sposób nie do końca uświadomiony. Przekonują mianowicie siebie i innych, że jego moc nie ma podłoża okultystycznego, ale jak najbardziej naturalne i wręcz potwierdzone naukowo! Przykładem tego rodzaju podejścia niech będzie następująca wypowiedź niejakiej Wróżki Gwiazdy: 

„Moc tego pierścienia nie wynika z magii, lecz z pola siły wytworzonego przez formy geometryczne wyryte na nim. Odtwarzając dokładnie ich proporcje, możemy uzyskać te same skutki. Formy wyryte w pierścieniu Atlantydów emitują pewne częstotliwości, które można badać, stosując zaawansowane techniki dostępne współczesnej fizyce kwantowej”.
 
    Gdyby energia pierścienia Atlantów rzeczywiście była mierzalna jakimkolwiek dostępnym dziś sprzętem, powyższy tekst należałoby zaliczyć do kategorii nowinek naukowych. Tymczasem jeden z największych polskich portali internetowych umieścił go w dziale dotyczącym… magii. Tak więc nawet w środowiskach przychylnych okultyzmowi rozprowadza się omawiany artefakt raczej jako tajemniczą pozostałość po rzekomej starożytnej technologii (pochodzącej jakoby z zaginionej Atlantydy lub Lemurii), jakby próbując zatuszować jego ewidentne powiązania demoniczne. A przecież już sam André de Belizal, uznawany za „odkrywcę” cudownych właściwości pierścienia, pisał o nim między innymi, że „pozwala osobie będącej w jego posiadaniu na niezbadane kontakty z rzeczywistością, odnośnie której, jak do tej pory, jedynie zjawiska metafizyczne dostarczyły nam nielicznych informacji. Osoba nosząca pierścień staje się wrażliwa na pewne przesłania, których nigdy nie mogłaby odczuć w inny sposób”.
 
    Jakie to „pewne przesłania” ma na myśli de Belizal i skąd pochodzące, skoro pierścień ma niby służyć jako „katalizator bezosobowej energii kosmicznej”? Kolejna wątpliwość powinna się w nas zrodzić choćby podczas czytania krótkiej „instrukcji obsługi pierścienia” (sic!), dołączanej do tegoż produktu przez jego sprzedawców. I to nie tylko oficjalnych producentów sprzętu ezoterycznego, lecz także zwykłych jubilerów! Znajdziemy w niej, poza innymi radami, także i taką: „Nie należy go pod żadnym pozorem odstępować innej osobie, gdyż od początku jest on związany ściśle ze swoim właścicielem”. Jakim cudem ozdoba noszona na palcu, co do której istnieje przekonanie, że jedynie reguluje przepływ jakichś bliżej nieznanych energii, miałaby się „związać ze swoim właścicielem”? Jaką mocą albo czyim postanowieniem? 
 
    Więcej światła na całe to zagadnienie rzuca wypowiedź o. Jacquesa Verlinde, znanego nawróconego okultysty:

„Aby to przybliżyć, często posługuję się przykładem fal radiowych. Otóż na fale o wysokiej częstotliwości nakładane są informacje o częstotliwości małej, które dzięki odbiornikom radiowym docierają do nas jako głos, muzyka – dźwięk. Sama fala nośna o wysokiej częstotliwości, którą wyszukujemy w odbiorniku radiowym, nie jest informacją, głosem, muzyką itp., lecz nosi na sobie te informacje, zapisane w postaci niskiej częstotliwości nałożonej na falę radiową. Czyli informacja dociera do nas niesiona na fali radiowej, która tą informacją nie jest. Podobnie jest z energią kosmiczną, przez którą dociera do nas inna moc. Sama energia kosmiczna nie jest zła. Przykład powyższy ukazuje ją jako falę radiową o wysokiej częstotliwości. Jak odbiornik radiowy dostrajany jest do tej fali, tak – jako medium – otwieramy się na pewne energie, do których dołącza się działanie istot duchowych, pragnących nami zawładnąć. Problem tkwi w tym, że otwierając się niby na energię kosmiczną, poddajemy się działaniu istot duchowych – jak odbiornik radiowy, odbierający równocześnie falę radiową i zapisane na niej informacje. Odbiornik radiowy też nie jest w stanie oddzielić odbieranej właściwej fali od dołączających się do niej zakłóceń. Podobnie jest z osobami, które sądzą, że przez różne techniki otwierają się tylko na energię kosmiczną. W rzeczywistości osoby te poddają się działaniu istot duchowych”.
 
    Zasada ta dotyczy oczywiście także posiadaczy pierścienia Atlantów. I nie ma znaczenia, czy popełniają oni świadome bałwochwalstwo, czy są ciekawskimi poszukiwaczami niezbadanych sił natury, czy tylko pasjonuje ich dziwaczna biżuteria. Przyjmując i nosząc ów pierścień, jego właściciel wystawia się na działanie mocy, która z czasem musi ujawnić swoje demoniczne oblicze. Szatan bowiem – nie bez kozery zwany w teologii „małpującym Boga” – wytworzył w swojej strategii także karykaturę tego, co Kościół nazywa sakramentaliami. Jak więc w posłudze uwalniającej i uzdrawiającej Kościoła znajdują się pewne substancje, symbole czy znaki materialne (np. woda święcona, krzyż, medalik, szkaplerz itd.), których obecności towarzyszy konkretna moc Boża, tak też w dziele zniewolenia i zepsucia człowieka jedną z broni stanowią anty-sakramentalia, „obsługiwane” bezpośrednio przez konkretne demony: wszelkiego typu sprzęty służące wróżeniu, wywoływaniu duchów, symbol pentagramu, wahadełka radiestezyjne, amulety czy talizmany, pośród których pierścień Atlantów zdaje się dziś zajmować poczesne miejsce. 
 
„Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty, aby władza nad drzewem życia do nich należała i aby bramami wchodzili do Miasta. Na zewnątrz są psy, guślarze, rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy i każdy, kto kłamstwo kocha i nim żyje.” [Ap 22 11.14n]

    Nosząc aumulet/talizman podporządkowujesz się temu, do którego amulet się odnosi. Pokładasz nadzieję, że „jakaś moc” ochroni cię od zła, przyniesie ci szczęście.

    Jeśli ktoś nosi amulet, to tak jakby nosił tabliczkę: „Demonie, zapraszam cię do swojego wnętrza – należę do ciebie.”

    Chrześcijanin nie potrzebuje amuletów/talizmanów, podejrzanych mocy, bo jego Panem jest Jezus Chrystus.


ŚWIADECTWO

Niebezpieczny „pierścionek”

    Chciałabym podziękować Panu Jezusowi za uwolnienie, jakiego we mnie dokonał kilka lat temu. Jako nastolatka korzystałam z usług bioenergoterapeutów, co podobno miało mi pomóc. Jednak po tych seansach czułam się znacznie gorzej, choć wszystkim innym to ponoć pomagało. W tym czasie również bardzo podobał mi się pewien pierścionek. Był to pierścień Atlantów – wydawał mi się bardzo oryginalny. Wtedy nie słyszałam jeszcze o jego „ochronnych” właściwościach. Długo prosiłam, aby ktoś kupił mi ten pierścień, aż w końcu go dostałam. W późniejszym czasie dowiedziałam się o jego domniemanych właściwościach, ale nie przywiązywałam do nich szczególnej wagi.

    Przez prawie trzy lata nosiłam go bez przerwy. Jakiś czas później zaczęły się u mnie pojawiać silne lęki, bałam się ciemności. Bałam się tego, że szatan przyjdzie i zrobi mi krzywdę. To było straszne. Kiedy zaczął się proces mojego nawrócenia, Bóg zaczął upominać się o różne rzeczy. Przyszedł czas, w którym zapragnęłam włożyć na palec srebrny różaniec, jednak uważałam, że nie mogę równocześnie nosić tego pierścienia. Kiedy postanowiłam go zdjąć, miałam wrażenie, że mój świat sypie się jak domek z kart. Towarzyszyła temu myśl, że gdy włożę mój talizman znów na palec, wszystko się poukłada. Przez trzy dni trwałam na modlitwie – na różańcu, który nosiłam już na palcu. Postanowiłam, że cokolwiek jeszcze będzie się działo, nie chcę mieć z tym pierścieniem nic wspólnego, bo Bóg jest najsilniejszy i tylko On poukłada moje życie. A tylko Jezus może mnie ochronić. Tego dnia wszystkie sytuacje zaczęły się wyjaśniać i układać.

    Jakiś czas później, podczas II tygodnia rekolekcji ignacjańskich, po medytacji o dwóch sztandarach – kiedy stanęłam pod sztandarem Jezusa Chrystusa, Jemu zawierzyłam swoje życie. Podczas lektury czasopisma „Szum z Nieba” (konferencji ks. Grefkowicza) – Pan Bóg pokazał mi, skąd się biorą moje lęki. Poprzez sakrament pojednania, kiedy po raz kolejny – tym razem bardzo świadomie – wyznałam, że korzystałam z usług bioenergoterapeutów – Pan Bóg uzdrowił mnie z tych strasznych lęków. Od tego czasu minęły trzy lata, jestem wolna i już się nie boję. Chwała Panu!

Ewa


Źródło:
Błaszkiewicz F., Mrówczyńska M.: Pierścień Atlantów. Nie!, Ośrodek Odnowy w Duchu Świętym, Łódź 2006.

 

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
0 #17 2011-11-26 10:59
...i nadal zajmując się klientem kserowała po jednej stronie każdą z kartek tej książki, co chwila odwracając się do klienta i po trochu go dalej obsługując. Na koniec podziękowała mi, że miałem odwagę powiedzieć jej o tym, mimo iż się w ogóle nie znaliśmy i że nie było warunków ku takiej rozmowie. Powiedziała, że zaczęła już inaczej patrzeć na wiele spraw, jest dużo ostrożniejsza i że od tej pory z mężem będzie budować lepsze relacje, aby już nigdy nie poróżniła ich żadna sprawa. Była na maksa zdziwiona, jak to możliwe, iż będąc udanym małżeństwem mogli pokłócić się o takie "błahostki". Powiedziała mi również, że dostrzegła kilka rodzajów niepowodzeń, jakie dotknęły ją i jej bliskich od momentu, gdy otrzymała ten pierścień i zaczęła go nosić. Mówi, że wciąż odkrywa nowe porażki, których nie dostrzegała wcześniej, gdyż wydawały się jej normalnymi zbiegami okoliczności.
To tylko jeden przykład tego typu "przygody", a spotkało mnie jeszcze kilka innych.
Cytować
 
 
0 #16 2011-11-26 10:49
Patrzę, a tu znowu ful ludzi... Nagle, gdy ona mnie zobaczyła, zaczęła machać do mnie, abym podszedł bliżej (mimo że obsługiwała aktualnie jakiegoś gościa). Podszedłem i mówię, że zgodnie z obietnicą przyniosłem książkę, by się zapoznała. A ona, biorąc mnie na bok, zaczęła opowiadać o jakichś masakrycznych kłótniach, jakie zaczęły się dziać w jej małżeństwie, gdy wróciła do domu (w dniu, gdy rozmawialiśmy) i zaczęła z mężem rozmawiać o tym pierścieniu, gdy weszli na internet i czytając o nim dyskutowali. Mówi, że prawie się rozeszli, więc tym bardziej zaczęło ją to wszystko zastanawiać, bo dotychczas nic takiego się u nich nie działo. Powiedziała, że próbowała zdjąć pierścień, ale nie była w stanie. Co chwile też coś się wydarzało, że musiała zajmować się innymi sprawami. W końcu jednak, mówi z ulgą, że udało jej się ten pierścień usunąć i poczuła wielki spokój w sercu. Wzięła szybko ode mnie tą książeczkę...
Cytować
 
 
0 #15 2011-11-26 10:44
Niedawno co byłem w salonie jednego z operatorów komórkowych. W trakcie rozmowy spostrzegłem na palcu młodej kierowniczki salonu pierścień Atlantów. Poczułem smutek w sercu, że prawdopodobnie już tej kobiety nigdy więcej nie spotkam i że ona (pewnie nieświadomie) nadal będzie w tym "umoczona" i być może nikt jej nie pomoże. Rozejrzałem się po salonie, a tu ful ludzi wokoło: "Jak tu jej pomóc?". Pod koniec sympatycznej rozmowy, spontanicznie powiedziałem jej, że ma ciekawy pierścień, lecz aby była ostrożna. Ona okazała zainteresowanie i zawiązała się krótka rozmowa... Widząc, że kolejka ludzi rośnie, powiedziałem krótko: "Nie ma problemu, mogę w tygodniu podrzucić Pani materiały na ten temat, gdy będę niedaleko przejeżdżał". Ona się zgodziła. Za jakiś czas przyjechałem z książeczką i zgodnie z umową przekazałem ją tej Pani po wejściu do salonu...
Cytować
 
 
0 #14 2011-11-26 10:32
Droga Aniu, nikt z nas nie opiera się na tym, co mówi pojedynczy ksiądz, czy jakikolwiek inny zwykły człowieczek, który ma prawo się mylić, snuć własne fantazje (patrz: Lenin, Hitler, Stalin i inni bardziej lub mniej znani). Zaprezentowana tu wiedza (dot. pierścienia Atlantów) opiera się na praktyce, faktach, w tym na wielowiekowej (sprawdzonej!) wiedzy chrześcijańskie j (także starotestamento wej). Wszystko się sprawdziło i sprawdza na bieżąco - nikt nigdy jeszcze nie udowodnił jakiegokolwiek kłamstwa (ściemy) w ramach prawd, jakie głosi Kościół Katolicki. Bowiem nauka Kościoła oparta jest na żywym, realnym świecie (także duchowym). Kto działa w środowisku duszpasterskim, z pewnością zna niejedną osobę opętaną (i to w różnym stadium zaawansowania). I choćby fakt istnienia tego typu osób potwierdza to, o czym napisano w odniesieniu do pierścienia Atlantów. I może jeden jeszcze konkret sprzed niedawna...
Cytować
 
 
0 #13 2011-11-25 12:49
Szanowni Państwo!
Niestety, ale wasza wiedza na temat funkcjonowania wszechświata jest na tyle znikoma, że proste prawa fizyczne (na których opiera się działanie znaku atlantów) są dla was czarną magią! Apeluję zatem! Wyjdźmy z epoki średniowiecza, kiedy to miesiączkujące kobiety posądzało się o konszachty z diabłem! Zacznijmy się edukować, a nie wierzyć ślepo w to co powie nam ksiądz, czy nauczyciel!
Znak atlantów, czy ying/yang to nic innego jak czysta fizyka!!! A starożytni tą fizykę zapisywali symbolicznie!!!

OBUDŹCIE SIĘ!!!
Cytować
 
 
+2 #12 2011-10-23 17:16
Ciekawe w jaki sposób przedmówcy noszący ten talizman stwierdzili, że to właśnie on im pomógł... Wiara? No chyba tylko wiara... a jeśli ktoś wierzy bardziej w metal na palcu niż w Boga to mamy do czynienia z bałwochwalstwem . Czy to takie skomplikowane? Co więcej, na jakiej podstawie ten pierścień ma niby działać poza marketingowym bełkotem jego sprzedawców, którzy zapewniają o jego tajemniczej sile... Ludzie, zacznijcie wreszcie myśleć trzeźwo! Zarzucacie katolikom brak myślenia czy naiwność. Nas prowadzi przez życie wielowiekowa tradycja i nauka, sprawdzona przez tysiąclecia w praktyce różnych epok. Was natomiast, zwolennicy pierścienia, prowadzi wiara w kawałek metalu powstały w celu naciągnięcia naiwniaków na bajeczki o jego "cudownych" właściwościach. Żenada...
Cytować
 
 
-2 #11 2011-10-23 12:13
Pierscien ma bardzo silne dzialanie oczyszczajace podswiadomosc. Warto go nosic, choc nie nalezy przesadzac. Ja osobiscie nakladam go tylko podczas jazdy samochodem (pomogl mi wiele razy wyjsc z opresji), oraz czasami zakldam jak klade sie spac. Znam kilku egzorcystow, w tym ksiezy i zaden na temat pierscienia zlego slowa nie powiedzial. Ksieza katollicy uwazaja go bardziej za ozdobe. Niestety ludzie ktorzy nigdy nie mieli z nim do czynienia, wiedza najlepiej. Coz taka nasza mentalnosc, zeby wszystko uznac "dzielem" szatana. Dobrze ze po woli wychodzimy z tego sreniowiecza, bo inaczej marny los naszej duchowosci.
ps
co yin i yang to zło... JEZUS Z NAZARETU PRZED SWOJĄ ŚMIERCIĄ POBIERAŁ NAUKI W KLASZTORZE MNICHÓW TYBETAŃSKICH I MEDYTOWAŁ! WEDŁUG WAS TEŻ MEDYTACJA TO ZŁO!? CZYLI WEDŁUG WAS JEZUS TEŻ JEST ZŁY?! Co za głupoty!
Cytować
 
 
-2 #10 2011-08-05 13:12
noszę Pierścień Atlantów już od 15 lat
i wierzcie mi że naprawdę w różnych trudnych sytuacjach życiowych mi pomógł
i z wielu tarapatów wyciągnął na prostą .
Po prostu trzeba Go szanowac i pozwolic działac można też głośno prosic o pomoc
Cytować
 
 
-3 #9 2011-07-30 08:30
Co za bzdura...
Zapewne nie byłby kontrowersyjny i prawie na nikim niewtajemniczon ym nie robił wrażenia, ale - rzecz jasna - katolicy zawsze muszą szukać dziury w całym, więc i tu upierają się, że znaleźli.

Moja wiadomość to krótki apel. Nie wierzcie tym fanatykom, którzy twierdzą, że taki symbol mógłby komukolwiek zaszkodzić. On może tylko pomóc, jeśli ktoś wierzy w jego moc. Noszę Pierścień od paru lat, nic mi się nie stało, trzeźwo myślę, jestem spokojnym człowiekiem, nie opętał mnie diabeł;)

Katolicy, ci zawistni schizofrenicy, zawsze znajdą coś, by drugi człowiek nie miał lepiej, by podstawić mu nogę czy przestraszyć, gdy ten chce sobie pomóc... ot, takie bezinteresowne chamstwo pod zgrabną i jakże wygodną przykrywką miłosierdzia.
Cytować
 
 
0 #8 2011-07-10 11:47
Witam wszystkich,
Chciałbym w krótki sposób odnieść się do wątpliwości moich przedmówców.

W poruszonym w artykule i komentarzach zagadnieniu trzeba dokonać koniecznych rozróżnień. Wydaje mi się, że są one niezbędne by lepiej poukładać sobie to wszystko w głowie. Należałoby wyróżnić 3 sytuacje.

Noszenie biżuterii, która przez sposób w jaki jest wykonania lub dokonane w związku z tą biżuterią czynności:

1. nie nawiązuje do żadnej sfery duchowej (duchowości);
2. ma wyraźne odwołanie do duchowości chrześcijańskie j;
3. nawiązuje do duchowości poza chrześcijańskie j (w tym okultystycznej) .
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Pierścień Atlantów - NIE! - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca