Walka o dusze - wezwanie Benedykta XVI (2012 r.) - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 years, 2 Miesiące temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Królestwo Trójcy Świętej Kościół Jezusa Chrystusa Walka o dusze - wezwanie Benedykta XVI (2012 r.)
Walka o dusze - wezwanie Benedykta XVI (2012 r.) PDF Drukuj Email


    Życie chrześcijanina nie jest czasem dialogu, dogadywania się, osiągania kompromisów, lecz jest czasem walki. Kościół tu na Ziemi jest Kościołem walczącym, a każdy chrześcijanin wezwany jest do zaangażowania się w obronę wiary i fundamentalnych wartości. W maju 2012 r. o tych podstawowych prawdach przypomniał niezwykle mocno Benedykt XVI.

    Tego języka już dawno nie było słychać na najwyższych szczeblach Kościoła. Jan XXIII i Paweł VI skutecznie wypchnęli z języka teologii i nauczania papieskiego piękne sformułowanie „Ecclesia militians”. Zamiast niego mieliśmy doświadczenie Kościoła dialogującego, dogadującego się. Celem miało być skuteczniejsze docieranie do niewierzących. Ale po latach możemy stwierdzić, że ten środek okazał się niebywale mało skuteczny, a nawet przyniósł skutki odmienne do zamierzonych. W Ameryce Łacińskiej dialog katolików z marksistami nie prowadził zasadniczo do nawróceń marksistów, ale do tego, że katolicy przyjmowali marksowski punkt widzenia i zaczynali walczyć nie o zbawienie, ale o sprawiedliwość społeczną... Podobnie wyglądały skutki „dialogu” z zachodnią lewicą, liberałami czy postmodernistami. Zamiast masowych nawróceń mieliśmy stopniowe apostazje duchownych, którzy zaczynali kwestionować nauczanie Kościoła, a z czasem odchodzili od niego (jeśli nie formalnie, to przynajmniej praktycznie). Otwartość działała więc tylko w jedną stronę i ułatwiała nie tyle ewangelizację, ile działania laicyzacyjne wewnątrz Kościoła.

    Zmiana języka prowadziła też do zafałszowania pełnego przekazu Ewangelii. Z wezwania do nawrócenia (ale też do walki) przekształcała się ona (przy niemałym udziale mediów, które karykaturyzowały ewangeliczny przekaz) w naiwne przekonanie o tym, że:
- wszyscy są dobrzy,
- jedynym celem chrześcijan jest sentymentalna uczuciowość,
- jakiekolwiek wskazanie przeciwników czy napiętnowanie błędów jest już odstępstwem od hippisowskiego wezwania do powszechnej miłości.

    Z prawdziwym chrześcijaństwem opinie te miały niewiele wspólnego, ale jako że sami chrześcijanie niechętnie odwoływali się do twardej niekiedy mowy Chrystusa, który przyznawał, że nie przyszedł przynieść pokoju, lecz miecz, to medialnym macherom łatwiej było wprowadzać opinię publiczną w błąd.

    Teraz, po niesamowitej wypowiedzi Benedykta XVI skierowanej do rzymskich kardynałów, będzie to nieco trudniejsze. Papież nie tylko przypomniał stare pojęcie „Kościoła wojującego”, ale też wskazał, w jakich sferach „militarne” zaangażowanie chrześcijan jest niezbędne:

„Pojęcie Ecclesia militans – Kościoła wojującego – nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe, oddaje coś z prawdy. Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa. Św. Augustyn powiedział, że cała historia jest walką dwóch miłości: miłości własnej, aż do pogardzania Bogiem, i miłości Boga, aż do pogardzania sobą w męczeństwie. My uczestniczymy w tej walce, a w walce ważne jest mieć przyjaciół. Ja mam wokół siebie przyjaciół z Kolegium Kardynalskiego. To są moi przyjaciele, z nimi czuję się jak w domu, czuję się pewnie w tym towarzystwie wielkich przyjaciół, którzy są ze mną i są wszyscy razem z Panem Bogiem. Dziękuję wam za tę jedność w radościach i bólach. Idziemy naprzód. Pan powiedział: »Odwagi, Jam zwyciężył świat«. Jesteśmy w »drużynie« Pana, a zatem w drużynie zwycięskiej” – podkreślił papież.

    Słowa Benedykta XVI nie pozostawiają wątpliwości. Chrześcijanie, a szczególnie katolicy, muszą zaangażować się w walkę ze złem w przestrzeni społecznej. Nie możemy pozostać obojętni wobec fenomenu przemocy wobec niewinnych (aborcji czy eutanazji), nie wolno nam zaakceptować niszczenia rodziny czy krzywdzenia dzieci (choćby przez przekazywanie ich do adopcji parom gejowskim). Nie mamy prawa przyglądać się z obojętnością niszczeniu fundamentów moralnych społeczeństwa, ograniczania wolności Kościoła, usuwania katolików z przestrzeni publicznej. W tych sprawach głos Kościoła, przede wszystkim za sprawą zwykłych katolików, musi być słyszany. Odmawiając zaangażowania w te sprawy, w pewnym sensie godzimy się na zwycięstwo zła i grzechu.

    Na szczęście w Polsce, choć niewiele z tych rzeczy przebija się do mediów, jest z tą walką coraz lepiej (stan na czerwiec 2012 r.). Aptekarze, którym dodała odwagi inicjatywa posła Jacka Żalka, coraz częściej walczą o prawo do zachowania własnych poglądów i odmawiają sprzedaży środków antykoncepcyjnych. Politycy (tym razem z Solidarnej Polski, ale wierzę, że pomysł chwyci i w innych ugrupowaniach) zapowiadają zgłoszenie projektu całkowicie zakazującego zabijania nienarodzonych. Na ulice w obronie wolności przekazu dla katolików wychodzą dziesiątki tysięcy osób. Przez ponad czterdzieści miast Polski przechodzą Marsze dla Życia i Rodziny. Słowem – wojujemy. I wygramy, bo nie jesteśmy sami.


Źródło: "Walka o dusze", Gazeta Polska, 30 maja 2012 roku.

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
0 #4 2014-12-29 11:25
róbta co chceta, lecz potem nie kzyczcie cóż za piekielne czasy, wszystko mi wolno, lecz nie wszystko mi służy
Cytować
 
 
0 #3 2014-07-11 15:02
Stosowanie antykoncepcji to zabijanie życia w zarodku, zupełnie jak aborcja.
Sex to nie uprawa roli, narządy nie są dane ludziom, aby sobie dogadzać, w szczególności swoim żądzom... Potencjalnie można mieć pretensje do ludzi o prawym sumieniu, którzy nie bronią prawa Bożego. Należy gorliwie czytać Pismo Święte - to jest Księga Życia.
Cytować
 
 
+4 #2 2013-07-01 14:35
Heh, a kto Ci zabrania uprawiać seksu ze swoim mężem? Toż to małżeński obowiązek :-D
Antykoncepcja prowadzi do nieświadomych morderstw, a czasem i świadomych morderstw nienarodzonych. Jeżeli mój przyszły mąż nie potrafiłby uszanować mojego ciała i dostosować się do moich cykli płodności, to wyrzuciłabym go za próg.
Kiedyż wreszcie ludzie wbiją sobie do głów, że nasze ciało nie jest naszą własnością, tylko Boga! Jeśli żyję, żyję dla Pana i gdy umieram, umieram dla Pana - to już św. Paweł nauczał. Bóg mieszka we mnie, a ja jestem Jego świątynią. Nie będę wyganiała z mojego ciała Boga tylko dlatego, że mój małżonek lub ja mamy akurat chętkę na założenie prezerwatywy i szybki numerek, grrr....
Cytować
 
 
-3 #1 2013-06-11 08:25
Chociaż z większością artykułu się zgadzam, to nie popadajmy w paranoję. Zakazać środków antykoncepcyjny ch? To już przesada. Nie każdego stać na posiadanie dużej liczby dzieci, czy to ze względu na zarobki czy na czas. Nieuprawianie seksu często prowadzi do kryzysu lub rozpadu małżeństwa. Tak więc życzę powodzenia z takim nastawieniem.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Walka o dusze - wezwanie Benedykta XVI (2012 r.) - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca