Kim jesteśmy? - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 3 Tygodnie, 4 Dni temu
  • Magda: Jeśli ktoś chciałby skromnie wspomóc budowę kościoła i szkoły w Afryce w Burkina Faso, informacje po francusku na stronie: http://www.eglisedepharyago.com/#village/3 .Info od zaprzyjaźnionego księdza.
  • Magda: http://www.freegao.com/2011/08/statement-of-cecc-chairman-christopher.html#petition
  • Magda: Pomóż uwolnić uwięzionego i okrutnie torturowanego w Chinach obrońcę praw człowieka (do wyznawanej wiary). Petycja do podpisania po prawej na stronce:


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Kim jesteśmy?
Kim jesteśmy?
Na czym polega projekt Tajemnicy Miłości i kto go komponuje? PDF Drukuj Email

    Cześć, pewnie zastanawiasz się… kim jesteśmy i po co to wszystko robimy?

    Mam na imię Michał. Jestem pomysłodawcą i współtwórcą niniejszej strony, poświęconej odkrywaniu i zdobywaniu Tajemnicy Miłości.

    Od maleńkości wychowywany byłem przez rodziców w wierze katolickiej - codziennie odmawiałem pacierz, chodziłem w niedzielę z braćmi i rodzicami do kościoła – jednakże nijak to się miało do mojego codziennego życia. Miałem mleko pod nosem, życie moje było materialnym rajem - otrzymywałem wszystko, o cokolwiek poprosiłem (mogłem nawet tulić się do rodziców, kiedy tylko chciałem). Oni żyli w przeświadczeniu, że mnie prawdziwie kochają, a ja byłem święcie przekonany, że na takie życie zasługuję i że to prawdziwie buduje moje męskie serce. Nic bardziej mylnego!

    Cała ta iluzja mogłaby tak trwać i trwać, a ja do późnej starości żyłbym w przekonaniu, że:

„Jestem dobrym człowiekiem i niech mi tylko ktoś spróbuje powiedzieć, że jest inaczej... to będzie zwykłym kłamcą, kimś kto po prostu się na mnie uwziął - na mnie, biednego Michałka... chlip, chlip... Oh, jaki ten świat niesprawiedliwy. Nie docenia się dziś ludzi tak szlachetnych i kochanych, nikomu nie robiących krzywdy... tak porządnych, tak wielce przyzwoitych na tle dzisiejszego świata!”.

    Mniej więcej taką opinię miałem o samym sobie. Jakże daleką od prawdy, gdyż widzianą tylko moimi oczami, tudzież oczami sąsiadów, którzy na co dzień widzieli mnie z ulizanymi włoskami, skromniutkiego z zewnątrz (a w rzeczywistości wystraszonego, bo nie świadomego swojej wartości - tego, co jest moim faktycznym celem tu na Ziemi). Dorastałem w przekonaniu, że żyje się po to, aby odpoczywać - że moje życie powinno składać się z jak największej liczby przyjemności. Powiedzmy wprost - byłem po prostu wypasionym egoistą, wpatrzonym jedynie we własne potrzeby, pełnym oczekiwań co do innych... Odbierałem życie jako coś, co mi się należy - chcąc żyć tak, aby się nie narobić i być na maksa szczęśliwym. Plan "doskonały". Szczególnie, gdy ma się kasiastych rodziców, których celem jest harować na okrągło dla swoich dzieci, aby one przypadkiem się nie przepracowały - by dzięki temu były szczęśliwe i nie musiały w życiu rozpychać się łokciami, tak jak niegdyś oni sami. Brzmi bajecznie, lecz na brzmieniu się kończy. Efekty takiego wychowywania widzimy dziś w "kulturze zachodniej" (np. w USA, Niemczech, Austrii, Holandii, Szwecji czy Francji).

    W przypadku mojej rodziny (i wielu innych polskich rodzin, jakie znam) nic dobrego ta iluzoryczna droga do szczęścia nie przyniosła, a wręcz doprowadziła do upadku psychicznego, duchowego, a w konsekwencji również fizycznego. W efekcie nadopiekuńczości ze strony rodziców, ja i moi bracia nie mieliśmy nawet ochoty się szczerze uśmiechnąć. Byliśmy wiecznie niezadowoleni, gdyż stale nam czegoś brakowało. Nie potrafiliśmy cieszyć się z małych rzeczy. Chcieliśmy mieć coraz to nowe rozrywki - a najlepiej takie, w których to inni by nas zabawiali. Wszelka nasza radość była "mechaniczna": jeśli dostaliśmy zabawkę, to życie jest okej, a gdy nie dostaliśmy, czego chcieliśmy, to rodzice są "niedobrzy", a świat brudny, szary i niesprawiedliwy...

    Halo, ale nie myśl sobie, że to dotyczyło tylko okresu „dziecięcego”. Takie myślenie utrwaliło się na tyle mocno, że nawet będąc na studiach byliśmy z braćmi wewnętrznie przekonani, że postępowanie takie jest normą, że nie ma w tym nic dziwnego. Pamiętam, że spotykałem na swej drodze ludzi (w różnym wieku), którzy mieli naprawdę niewiele – potracili rodziców, brakowało im kasy itp. – a byli autentycznie szczęśliwi, weseli, uśmiechnięci, bezproblemowi. Pamiętam, że nie potrafiłem sobie tego wówczas logicznie wytłumaczyć, byłem zszokowany, zbity z tropu.

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że ja nie umiałem kochać. Definicja miłości, jaką wyznawało wówczas moje serce, była tak żałosna, że jak o tym pomyślę, to chce mi się płakać. Nawet mój egoizm, który opierał się na jak najlepszym traktowaniu siebie, nie miał nic wspólnego z prawdziwą Miłością. A co tu mówić o miłości do drugiego człowieka. Nie potrafiłem zatem kochać ani siebie, ani bliskich mi ludzi, którzy naprawdę chcieli dla mnie dobrze.

Z racji tego, że nie umiałem znaleźć miłości w sobie ani w mojej rodzinie, zacząłem jej szukać w drugim człowieku. Powszechnie mówiło się, że seks jest ucieleśnieniem miłości. To mi pasowało! To było to, czego jeszcze nie przeżyłem! Co więcej, pasowało mi to do muzyki, jaką namiętnie wówczas słuchałem: hip-hop, r&b... Muza ta wprost idealnie wpasowuje się w klimat. Zacząłem razem z kolesiami (z koszykówki, w którą kilka razy w tygodniu grałem) chodzić na „czarne imprezy”. Tam poznawałem dziewczyny, z którymi nie było problemu pójść „do łóżka”. Miałem po kilka związków równolegle. Zacząłem także poznawać dziewczyny przez Internet – to było bowiem proste: szybkie, tanie, nieskomplikowane i mimo wszystko „bezpieczne”.

Po pewnym czasie jednak znudziły mi się takie „łatwe” związki. Postanowiłem szukać dziewczyn z wartościami tj. takich, pośród których będę mógł znaleźć kandydatkę na żonę (paradoks: ja i małżeństwo... niemowa chce śpiewać). I tak, będąc którejś niedzieli na wieczornej, akademickiej Mszy Świętej, dostrzegłem kątem oka dziewczynę, która śpiewała w scholi. Bardzo mi się spodobała, więc postanowiłem bliżej zainteresować się tymi akademickimi spotkaniami oazowymi, w ramach których miałem odtąd możliwość poznawania wartościowych dziewczyn. Znajomi, których zapoznawałem w oazach, zapraszali mnie do wspólnot różnych miejskich parafii. Na bazie tego zapoznałem kilka dziewcząt, z którymi wkrótce wszedłem w związki. One jednak nie trwały dłużej aniżeli parę miesięcy.

Cały ten marazm trwałby być może do dziś, gdyby nie to, że – w tych moich poszukiwaniach kandydatki na żonę – pewnego dnia trafiłem na akademickie spotkania czwartkowe prowadzone przez księdza-Salezjanina Dominika C. Sposób, w jaki ksiądz ten prowadził młodzież studencką do codziennej walki o swoje życie, był z jednej strony niezwykle subtelny, delikatny, z drugiej zaś stanowczy, odważny, wojowniczy. Trudno jest szczegółowo opisać to, co przeżywałem ze spotkania na spotkanie w swoim sercu. Niniejsza strona internetowa jest jakoby próbą przełożenia tego, co dokonywało się w moim sercu – w chwilach wewnętrznego dojrzewania – na tekst, z którym Ty możesz zapoznać się sercem i przełożyć na swoje osobiste życie.

Retoryka spotkań czwartkowych opierała się (i nadal opiera, bo grupa wartko się rozwija) na świadomej modlitwie serca – w oparciu o radosne śpiewy na gitarce, bębnach i pianinku – oraz na niezwykłych homiliach, które wzbudzały serca do Walki, do szukania i praktykowania miłosiernej Miłości. Odczułem w sercu, że prawdziwe Szczęście jest na wyciągnięcie ręki – mojej ręki. Odkryłem wewnętrznie, że tylko ode mnie zależy to, czy będę w życiu Szczęśliwy – całą resztę bowiem zrobi Bóg, który w każdej sekundzie naszego życia z Miłością kołacze do serc wszystkich ludzi, bez względu na nasz poziom wiary, nie patrząc na nasze grzechy, przewinienia, głupoty, jakie w życiu narobiliśmy. Moje spojrzenie na świat, na drugiego człowieka poczęło odmieniać się ze spotkania na spotkanie – zupełnie, jakby jakaś Niewidzialna Ręka podmieniała mi szkła w okularach tak, że widziałem swoje życie coraz wyraźniej. Można wręcz śmiało powiedzieć, że łaska Samego Boga dosięgła mojego serca – ostra jak brzytwa strzała przeszyła moje serce, powodując łzy, wzruszenie i coraz głębsze przemyślenia za dnia i w nocy. Za tym wszystkim poszła również określona praktyka modlitwy sercem, która wymagała ode mnie znalezienia w ciągu dnia przynajmniej tych 10 minut zupełnej ciszy, zamknięcia się na otaczający świat (cóż za mordęga!). A więc już nie klepałem bezmyślnie „paciorków”, tylko w świadomości własnego serca rozpocząłem dialog z mym Stwórcą, który od wielu lat oczekiwał na te chwile spotkania ze mną.

Słuchaj, odżyłem! Mimo że rodzina, dziewczyna i przyjaciele patrzyli na mnie jak na dziwaka. Tak jest – nie myśl sobie, że wszystko gładko szło. Wręcz przeciwnie. Z początku wszyscy pomstowali – rugali mnie, że przesadzam – a po co to wszystko, dobrze było jak było, idź na księdza itp. Nie było łatwo (i nadal nie jest, choć rodzina – dzięki nie tylko mojemu gadaniu, ale także konkretnemu działaniu – „przekabaciła się” już na swój sposób, hah). Teraz sytuacja – przynajmniej wokół mych najbliższych – w miarę się unormowała. Dostrzegli w tych wszystkich działaniach określony sens, a nie jakąś pokazówę.

Dziś już zatem wiem, skąd pochodzę i dokąd zmierzam. Między innymi o tym właśnie jest ta strona. Dowiesz się tu co jest największym i jedynym Skarbem, który może dać Ci prawdziwe Szczęście - takie, którego nie da Tobie nic, co pochodzi z tego, widzialnego świata (lub od niewidzialnego Przeciwnika - więcej w dziale Wojna). Dowiesz się jak walczyć, aby zwyciężać oraz jak się podnieść, gdy zdarzy Ci się upaść. Nauczysz się, jak właściwie zadbać o swoje duchowe serce, aby bez względu na okoliczności życia, trwał w nim Pokój. Odczujesz na nowo, jak piękne jest życie, do którego zostaliśmy powołani (czy nam się to podoba, czy nie - i czy w to wierzymy, czy nie). Jeśli przyjmiesz otwartym sercem zawarte tu rady i zechcesz do nich się zastosować, odczujesz smak Zwycięstwa. Zachęcam Cię Wojowniku do lektury i do przemiany na nowo spojrzenia na swoje życie! Razem z przyjaciółmi dzielimy się tym, co sami przeżyliśmy, opierając się o wiarygodne informacje, które są na miarę złota. Każdy człowiek, szczególnie chrześcijanin, powinien odświeżyć swoje spojrzenie na otaczający wszechświat, a w szczególności na istotę własnego życia, w tym celu, do jakiego został powołany przez swego Króla. Zapoznaj się z Nim sercem!


A propos przyjaciół, o których wyżej wspomniałem... Oprócz mnie, stronę tą współtworzy wiele osób, które swoją pracą – mimo licznych obowiązków prywatno-zawodowych – przyczyniają się do stopniowego odkrywania Tajemnicy Miłości – przed sobą i przed Tobą, Podróżniku.

Pozwól, że wymienię osoby, bez których stronka ta nie mogłaby istnieć w widocznej formie. Dziękuję Arturowi, księdzu Dominikowi Chmielewskiemu (on to sprawuje nadzór duchowy nad zamieszczaną tu treścią, aby niechcący nie przekazać jakichś herezji, heh), Ani, Oli, Kubie, Mikołajowi, Joli, Paulinie, Marysi, Renacie, Magdzie, Karolinie, Jarkowi, Adrianowi, Marcie, Alinie, Krzysztofowie, Sławkowi, Andrzejowi, Bartkowi, Marcinowi, Michałowi i innym osobom, których nie sposób spamiętać po imieniu, a które wciąż przysyłają swoje materiały, celem uwzględnienia ich w naszej internetowej „wyprawie po niegasnącą Miłość”. Spostrzeżenia życiowe wszystkich tych osób – związane z dialogiem serca oraz codzienną walką z niewidzialnym Wrogiem – ukazują wyraźniej istotę Tajemnicy Miłości, czyniąc ją prawdziwą, niepowtarzalną Przygodą życia, do której każdy człowiek został zaproszony już od momentu swego poczęcia.

W imieniu nas wszystkich zapraszam Cię do codziennego odkrywania Tajemnicy Szczęścia w Twoim niepowtarzalnym sercu (sekret ten ukryty jest w głębinach). Odkrywaj Tajemnicę Miłości, gdyż TYLKO to wytrwałe dążenie umożliwi Ci stopniowe powiększanie Twojej duchowej pojemności serca. Im większą pojemność zdobędziesz dzięki swej codziennej walce, tym więcej będziesz mógł dawać i otrzymywać Miłości w swym życiu – i tym większą nagrodę za to otrzymasz z rąk Twego Stwórcy po zejściu z tego świata.

Walcz o Miłość codziennie – nie zatrzymuj się, a już na pewno nie cofaj. Czemuż miałbyś o Nią nie walczyć? Możliwości pojemnościowe, jakie każdy z nas posiada, są tak ogromne, że życia nam by nie starczyło na to, ażeby dojść do maksimum możliwości naszego serca. Zatem tylko od Ciebie zależy z jak wielką pojemnością duchową zakończysz swój żywot – zależy to od tego, jak bardzo przyłożysz się do poznawania tajników serca.

Przyjacielu, szczerze doradzam Ci – walcz, walcz, walcz o prawdziwą Miłość, która kołata nieustannie w zaciszu Twojego serca.


Michał, Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Ps. Jeśli chcesz, zawsze możesz do nas dołączyć. Zawsze też możesz podzielić się swymi doświadczeniami codziennego życia – zwycięstwami lub porażkami. Napisz maila lub zamieść opinię na naszej stronce.

Ps. 2. Zachęcam Cię również do zapoznania się z krótkimi świadectwami innych osób zaangażowanych w projekt Tajemnicy Miłości. Odwiedź dział Świadectwa (patrz: KOP'niak).


Jak myślisz, co chcemy tą stroną Tobie ukazać?


Podstawowe założenie Tajemnicy Miłości opiera się na ukazaniu każdemu człowiekowi mapy dojścia do prawdziwego Szczęścia. Strona dąży do ukazania prawdziwego oblicza Miłości, a takie oblicze jest tylko JEDNO. Jest to Miłosierna Miłość pochodząca z Krzyża (z Walki z niewidzialnym światem, przenikającym się z naszym światem materialnym – wrota są w sercu każdego człowieka).

Taka Miłość nie pochodzi z naszego ziemskiego świata. Większość z nas nie pojmuje takiej Miłości, dlatego potrzebne jest nam uświadomienie sobie naszych indywidualnych słabości, a następnie przekonanie wewnętrzne, że są one niezbędne do tego, abyśmy się prawdziwie wzmocnili - byśmy zrozumieli czym jest ten tajemniczy UKRYTY SKARB (znajdujący się w naszym sercu).

Każdy człowiek nosi w swym sercu Cząstkę Boga i to niniejsza strona ma na celu uświadomić każdemu czytelnikowi. Tajemnica Miłości znajduje się w dalekim wnętrzu Świątyni serca każdego jednego człowieka na ziemi. Szkoda czasu na szukanie JEJ w uciechach tego świata (pieniądzach, seksie itp.). Wręcz przeciwnie, odnajdziemy JĄ w bezpośredniej konfrontacji z naszymi słabościami, lękami, trudnościami życiowymi...

Najpierw jednak musimy uwierzyć w to, że w pojedynkę nie zdołamy osiągnąć w życiu prawdziwego Szczęścia. Trzeba nam zrozumieć, że zostaliśmy nieprzypadkowo przez KOGOŚ zaplanowani, a następnie stworzeni - poprzez umieszczenie nas tu na ziemi (w czeluściach Zła, w Królestwie Szatana). Ten KTOŚ bardzo nas kocha i nieustannie o nas zabiega. To jest Twój i mój KRÓL (bez względu na to, czy w to wierzysz lub nie), który uzbroił już nas w potrzebną broń do walki, jednakże musimy tę broń odbezpieczyć i nauczyć się nią posługiwać. Do tego potrzeba jednak w szczególności Pokory, uświadomienia sobie własnych słabości – tego, że w pojedynkę nie damy rady.

Potrzeba nam więc wewnętrznego zrozumienia tego, że nasz wszechświat nie wziął się z jakiegoś przypadkowego Wybuchu (jak nam próbuje - w tego typu stylu - od pokoleń wmawiać Szatan). Gdy uświadomimy sobie TO, że jesteśmy nieustannie "obserwowani" Miłosiernym Okiem naszego KRÓLA, gdy pojmiemy naszymi sercami, że NIC nie może na naszym świecie wydarzyć się bez JEGO przyzwolenia - wówczas zrozumiemy, że także Zło jest potrzebne; że w takich okolicznościach jesteśmy potrzebni - MY, Wojownicy, którzy z tym Złem musimy stoczyć Zwycięską dla naszej Armii, a w szczególności dla tymczasowego Obozu tu na ziemi (Kościoła), Wojnę.

Powyższe informacje stanowią ELEMENTARNĄ - konieczną do przebycia sercem - drogę zrozumienia czym jest prawdziwe Szczęście, którego wiecznym korzeniem jest Nieskończona Miłość Króla do Swoich Wojowników - Ciebie, mnie i każdego człowieka na ziemi.


Michał, wraz ze współautorami Tajemnicy Miłości - z różnych rejonów Polski, Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
+1 #5 2012-02-09 20:45
Moje zdanie: wiadomo, jaka była historia kościoła... nie wszystko w niej było dobre i takie jak być powinno i ze względu na to uważam, że nie powinniśmy "uznawać" tylko tego, co ktoś nam każe... Każdy ma swoje serce, swój umysł i dzięki modlitwie, jeśli Bóg pozwoli- sami dojdziemy do tego, w co wierzy każdy z nas. Nie ma niczego złego w czytaniu rzeczy nieuznawanych przez kościół, bo samo przeczytanie nie znaczy, że nagle porzucimy wszystkie rzeczy, w które wierzyliśmy wcześniej. Od jakiegoś czasu uczę się starożytnej greki. Sama, z własnej woli. Moja rodzina uważa, że marnuję czas- ja uważam wręcz przeciwnie... chcę poznać oryginalny tekst Pisma- to mój cel, i coraz częściej czuję, że to nie ja sama ten cel wybrałam... pozdrawiam.
Cytować
 
 
+1 #4 Magda 2011-11-20 22:46
"Ze względu na uchylenie kanonu 1399 i 2318 dawnego Kodeksu Prawa Kanonicznego przez Papieża Pawła VI w roku 1966(AAS 58/16)nie ma już zakazu publikowania nowych objawień, wizji, proroctw, cudów itp. Nie obowiązuje już odtąd zakaz ich rozpowszechnian ia bez imprimatur Kościoła." Może to dlatego zostało uchylone, że żyjemy w czasach ostatecznych? Co do objawień pani Vassuli, to koresponduje z kardynałem Ratzingerem, nie potwierdził ani zaprzeczył ich autentyczności, ale powiedział, by je publikowała, razem z korespondencją z nim. Co ciekawe, że wielu ludzi się dzięki nim nawraca i zbliża do Pana Boga.
Cytować
 
 
0 #3 2011-11-20 11:18
Dlaczego propagujecie "orędzia" Vasuli Ryden, orędzia nie są uznane przez kościół katolicki? A wręcz mówi się o działaniu szatana przez jej pismo automatyczne?
I pytanko,Czy ta strona jest związana z kościołem katolickim, o jaki światopogląd tu chodzi ?
Cytować
 
 
+2 #2 2011-11-18 15:27
Witam ! Świetna strona. Gdyby tylko mój partner chciałby ją odwiedzić...Niestety On poszedł w inną stronę.
Cytować
 
 
+5 #1 2010-05-14 14:54
Witam,
Dziękuję za link. Życzę powodzenia w prowadzeniu strony.

O. Krzysztof Pałys OP
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Kim jesteśmy? - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca