| KLUCZ do Prawdziwego Szczęścia |
|
|
|
|
Skup się teraz przez chwilę. Pomyśl logicznie swoim sercem, co takiego należałoby zrobić, chcąc odnaleźć Klucz – konkretne założenie – do odkrycia realnego, prawdziwego szczęścia w życiu. Pomyśl nad tym przez chwilę, właśnie TERAZ. Zamknij na chwilę oczy...
Do jakich wniosków udało Ci się dojść? Logika i doświadczenie podpowiada, że najprostszym rozwiązaniem byłoby podpatrzenie ludzi, którzy to szczęście osiągnęli – wypytanie ich o wszystko, co mogło mieć wpływ na odnalezienie przez nich szczęścia w życiu. Naturalnie, aby być bliższym pewności otrzymania właściwych (skutecznych) podpowiedzi, należałoby dotrzeć do ludzi najszczęśliwszych. Do takich ludzi, co do których nie byłoby najmniejszych wątpliwości odnośnie tego, czy takowy stan faktycznie (prawdziwie) osiągnęli - stan pokoju serca, trwający przez całe życie (bez względu na okoliczności), dający poczucie szczęścia, które rodzi w życiu dobre owoce (buduje, a nie rujnuje). Żeby być pewnym swojego wyboru, należy oczywiście dobrze znać życiorys takiego człowieka. Szczególnie ważnym momentem - świadczącym o tym, czy osoba ta była w życiu autentycznie szczęśliwa - jest chwila zejścia z tego świata. Im bardziej człowiek, będąc świadomym co go może spotkać po śmierci, jest wewnętrznie spokojny (im większy posiada pokój serca), tym bliższy jest byciu prawdziwie szczęśliwym. Ważnym także rozpoznaniem byłaby informacja o tym, jak dana osoba zachowywała się w obecności ludzi jej najbliższych (rodziny, przyjaciół itp.) – ludzi, którzy ją długo znali, którzy znali najdrobniejsze jej słabości. Wobec takich ludzi najtrudniej jest nam okazywać miłość i łatwo wychodzi na jaw stopień osiągniętego szczęścia.
Zastanów się teraz jakich ludzi zaliczyłbyś do grupy osób prawdziwie szczęśliwych. Kogo mógłbyś z całą pewnością nazwać autentycznie, nieskrępowanie szczęśliwym?
Wydaje się, że prawdziwie szczęśliwymi byli tacy ludzie, jak np.: bł. Karol Wojtyła, św. Matka Teresa z Kalkuty, św. Franciszek z Asyżu, św. Maksymilian Kolbe, św. Juan Diego, św. Ojciec Pio, bł. Anna Katarzyna Emmerich, Maria Valtorta, św. Faustyna Kowalska, św. Maria Simma, Zofia Nosko i wielu innych. Życiorysy tych przykładowych osób mówią same za siebie. Krocząc przez życie poznali Oni, gdzie należy szukać szczęścia – upragnionego Skarbu przez każdego człowieka. Każdy z nich rozpoczynał swoją podróż po Skarb od niezliczonych potknięć, zagubień; każdy przeszedł osobistą gehennę. Mimo tego nie poddawali się własnym upadkom. One dodawały im jeszcze więcej siły. Stawali się coraz bardziej odporni na trudy, dzięki czemu mogli więcej ich znieść... w niewielkim tylko stopniu odczuwając ich ciągły przypływ (jest to w życiu nieuchronne - m.in. na tym właśnie polega nieustanne udoskonalanie każdego człowieka przez Istotę, która nas stworzyła). I dlatego warto świadomie brać na siebie trudy, wyrzeczenia, cierpienie – widząc w nich zbawienie i umocnienie swoich słabości.
Wróćmy jednak do początku naszych rozważań. Postawmy sobie teraz pytanie odnośnie życia ww. "herosów szczęścia" (ludzi na maksa szczęśliwych). Jakie przyświecało im motto? Gdybyś stał przy łożu "śmierci" każdego z nich i mógł zapytać się ich czym jest szczęście... Gdybyś mógł poprosić ich o podanie założenia, według którego należy żyć, by osiągnąć szczęście... Cóż byś od nich usłyszał?
Istnieje możliwość poznania odpowiedzi na te pytania. Każda z ww. osób pozostawiła zapiski (w formie listów do przyjaciół, w formie skromnych opisów własnych wizji, przemyśleń lub w formie spontanicznych wypowiedzi, skrzętnie zapisywanych przez ludzi dostrzegających w nich wyjątkowość nie pochodzącą z tego świata). Każda z tych osób cechowała się wyjątkową skromnością i pokorą (nie odczuwali usilnej potrzeby rozpowiadania na około o swym przeogromnym szczęściu; po prostu podporządkowali każdy swój dzień zasadom bezwarunkowej miłości).
Analizując wszystkie pozostawione nam źródła informacji po świętych oraz po innych ludziach, co do których mamy pewność, że musieli być szczęśliwymi tu na ziemi (patrz: dział Źródła danych), daje się pośród nich zauważyć jeden wspólny tok rozumowania. Uważali oni, że szczęście ukryte jest w ich sercach, które to nie należą jedynie do nich. Traktowali swoje serca jak Świątynię, w której od momentu poczęcia zamieszkiwała jedynie Istota, która ich zaplanowała i sprowadziła na ten widzialny, materialny świat.
Każda ze wspomnianych wyżej osób:
Każda z wymienionych osób przyjęła w swoim życiu jedno podstawowe założenie, które każdego dnia z pokornym uporem dopełniała (udoskonalała). Założenie to zostało przez nich sformułowane indywidualnie (we wnętrzu serca) w postaci następującego zalecenia: "W każdej cząsteczce wszechświata dostrzegaj efekt istnienia miłosiernej miłości i nieustannie udoskonalaj w tym kierunku swoją świadomość, patrząc na życie swoje i innych ludzi oczami <<osoby trzeciej>>”. Innymi słowy, na każdy element otaczającego Cię świata spoglądaj z wewnętrznym przekonaniem, że został on stworzony z powodu woli Istoty, która z miłości pragnęła tego elementu. Sprawia on Jej ogromną przyjemność z powodu tego, że istnieje. Przykładowo, patrzysz na drzewo przed Twoim domem lub na człowieka mijającego Cię na ulicy i widzisz w każdym z nich dzieło Istoty, która pragnie ich istnienia, która niezwykle je kocha i nie wyobraża sobie bez nich życia. Nie ma znaczenia ich struktura (np. wygląd zewnętrzny), bowiem oba te elementy wszechświata stanowią cząsteczkę tej jedynej, potężnej Istoty, która je wymyśliła, zaprojektowała i stworzyła. W sercu każdego człowieka Istota ta zamieszkuje przez 24 godziny na dobę, zatem w tym bardziej niezwykły sposób należy człowieka kochać i szanować (patrz: dział Zanim wyruszysz --> Świątynia serca).
Zrozum to wszystko sercem i zacznij według tego założenia żyć. Będziesz miał wówczas pewność, że postępujesz właściwą drogą, prowadzącą do autentycznego szczęścia. Wypływa ono bowiem z poznania Tajemnicy Miłości.
|
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.