|
Relacja Iwony ze Szczecina, listopad 2010 r.
Droga ze Szczecina do Świebodzina jest dobra. Tu za granicami Szczecina jest nowa dwupasowa droga ekspresowa i jedzie się nią ok. 1 godziny. Dalej droga jest nieco gorsza (roboty drogowe), ale nie było tak źle. Dojechaliśmy w 2 godziny.
Uroczystość rozpoczęliśmy przemarszem po godz. 15:00 z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego do figury "Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata" (o godz. 15:00 miała być Koronka do Miłosierdzia Bożego, ale jakoś nikt jej nie odmawiał na zewnątrz Sanktuarium, gdzie staliśmy - być może prowadzono ją wewnątrz).

Procesja była kolorowa - ludzie ze sztandarami parafii, byli przedstawiciele Akcji Katolickiej z różnych miast, ludzie z obrazami Chrystusa Króla. Podczas przemarszu śpiewaliśmy pieśni (repertuar z Nowenny Intronizacyjnej). Aleja do pomnika była udekorowana flagami z nazwami miast Polski. Byli też ludzie z innych krajów - dostrzegłam Niemcy i Kanadę. Sam zaś pomnik po zmroku był oświetlany silnymi wiązkami światła. Cały plac podzielony został na alejki i sektory. Dużo pomagała policja, stąd zarówno przemarsz, jak i Msza Święta przy figurze odbywały się w spokoju i podniosłej atmosferze.

Kazanie podczas Mszy Świętej wygłosił arcybiskup szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga. Mamy wspaniałego arcybiskupa - odważnie i całym sercem popierającego intronizację. Nawoływał między innymi nas, Lud Boży, żebyśmy chcieli tej intronizacji - powiedział że mamy do tego prawo. Dla nas, szczecinian, to powinna być zachęta i argument wobec dążenia do intronizacji parafialnych. Bo czy ksiądz z parafii może się sprzeciwić, jeżeli sam arcybiskup diecezji jest "za"?
Tyle tylko, że ludzie z parafii muszą ideę intronizacji zrozumieć i chcieć przyjąć, aby uczestniczyć w nowennie przed parafialnym aktem intronizacji. Intronizacja parafii Świebodzińskich była poprzedzona misjami. I tu by się to przydało dla Szczecina, żeby ktoś zrobił misje czy rekolekcje na temat intronizacji. Najbliżej nas jest kapłan z Bydgoszczy - franciszkanin o. Jan Paweł Bagdziński. Kapłan ten zachęca do klękania nie tylko podczas przyjmowania Komunii Świętej, ale również podczas odśpiewywania "Święty, Święty, Święty" i na przyjęcie błogosławieństwa (sporo wie o Aniołach). A gdy byłam w październiku 2010 r. na Jerychu Różańcowym w Sanktuarium Fatimskim na os. Słonecznym, poprosił o przejście z ławek do Komunii Św. na klęcząco, aby wynagrodzić za tych w ogóle nie klękających. Przypomina w swym podejściu ks. Natanka, tylko jest młodszy.

Tak więc do intronizacji Polski dojdzie, o ile zaczniemy intronizacje parafialne - dając impuls dla reszty Polski. Prawdę mówił arcybiskup Dzięga, że to ludzie muszą chcieć i dążyć do intronizacji, pragnąć jej i o nią prosić. Szczecin musi wykorzystać to, że posiada na czele takiego duszpasterza - to łaska. Tak myślę.
Wielu ludzi klękało do Komunii Świętej - mimo że Msza Święta była w warunkach polowych. Podczas Mszy kilka razy ludzie skandowali: "Chrystus Królem". Msza Święta trwała w dużej części jak było już ciemno i zimno - nawet bardzo zimno - ale widocznie taka ofiara się Bogu podobała i taki akt pokutny tych, którzy tam byli.

Przed błogosławieństwem był akt oddania - wyrecytowaliśmy modlitwę kardynała Adama Sapiehy. Powrót do Szczecina był chwilowo we mgle, ale dotarliśmy szczęśliwie na miejsce przed godz. 21:00.
Króluj nam Chryste! Iwona ze Szczecina
Źródło: www.intronizacjaszczecin.pl
|