Manny Pacquiao - pięściarz, który odważył się żyć dla Boga - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca

Tajemnice miłości

Newsletter

Shoutbox

Ostatnia wiadomość: 2 years, 8 Miesiące temu
  • CNotic: :D:D:D:D
  • CNotic: Hmm..
  • singularis: Trzeba...


Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać tu posty.

Załóż konto, jeśli nie masz

Partnerzy

www.znajomapolonia.com - Polacy wierzący, otwarci na wartościowe znajomości;

www.kjb24.pl - "Któż jak Bóg" (dwumiesięcznik o aniołach i życiu duchowym).

Logowanie



Najnowsze komentarze

Bohaterowie współcześni Manny Pacquiao - pięściarz, który odważył się żyć dla Boga
Manny Pacquiao - pięściarz, który odważył się żyć dla Boga PDF Drukuj Email


Manny Pacquiao (najlepszy pięściarz w historii Filipin, były mistrz świata kilku federacji) przed każdą walką powtarza, że w jego narożniku oprócz trenera stoi zawsze Bóg, który prowadzi go do kolejnej walki. Przykładowo, przed jedną z ostatnich walk z Bradleyem powiedział:

"Nic się nie zmieniło. Nadal skupiam się na treningach, ale jestem szczęśliwy, bo czuję, że Bóg jest ze mną." - powiedział Pacquiao.

Źródło:
http://www.boxingnews.pl


21 lutego 2012 r. ukazała się w światowych mediach informacja, że mistrz świata WBO wagi półśredniej, Manny Pacquiao (54-3-2, 38 KO) coraz bardziej zbliża się do Boga. Bokser zawsze był religijny, ale wtedy, w ciągu kilku miesięcy, zaszły duże zmiany w jego życiu. Pacquiao został m.in. świeckim przedstawicielem Kościoła katolickiego. W jednym z wywiadów powiedział:

- Sprzedałem moje kasyna i koguty bojowe, zaprzestałem picia alkoholu i robienia innych rzeczy, które nie są dobre, by żyć w zgodzie z boskimi przykazaniami. Boks również nie jest dobry, więc nie zostanę w nim długo - powiedział Filipińczyk w wywiadzie dla USA Today.

Trener Roach powiedział w 2012 r. (USA Today): "Wiem, że jego wiara w Boga jest bardzo silna".


Wybrane fakty z życia pięściarza [źródło: bokser.org]

Miasteczko Kibawe, leżące w prowincji Bukidnon, na wyspie Mindanao, było jedynie kolejnym targanym przez walki separatystyczne i huragany miejscem. Jednak 17 grudnia 1978 roku na tej jednej ze 7107 wysp Archipelagu Filipińskiego na Ocenie Spokojnym przychodzi na świat Emmanuel Dapidran Pacquiao, który sprawił, że trzydzieści lat później dzienniki na całym świecie donoszą stamtąd o czymś więcej niż tylko o biedzie i porwaniach dla okupu. Zanim to jednak nastało, późniejszy bohater narodowy Filipińczyków, musiał przejść tę samą ciężką drogę życia, co uwielbiający go dziś rodacy. A wszystko to, jak w najporządniejszej legendzie, odbywało się w cieniu wznoszącego się dumnie ponad wszystko wulkanu Apo, najwyższego szczytu Filipin.


Rodzice małego Emmanuela, ojciec Rosalio oraz matka Dionesia Dapidran Pacquiao, żyli skromnie z uprawy ziemi. Z czasem jednak przestaje się między nimi układać, a gdy Dionesia odkrywa, że jej mąż spotyka się z inną kobietą, zostawia go i wraz z dziećmi przenosi się na południowy kraniec wyspy, do miasta General Santos. Zresztą Emmanuel także ma już z ojcem na pieńku po tym, jak ten zjadł jego psa.


W mieście rodzinie nie wiedzie się najlepiej. Samotna matka, choć chwyta się przeróżnych zajęć, od pracy w fabryce po przydrożny handel, nie jest w stanie wyżywić szóstki potomstwa, które pozostały jej jako wspomnienie dwóch związków. Z powodu biedy mały Emmanuel często opuszcza też szkołę, aby dorobić robiąc pranie lub sprzedając na ulicy papierosy, chleb, orzeszki, mrożone kokosy i wiele innych drobiazgów. Najlepsze czego matka mogła nauczyć swoje dzieci, to tak radzić sobie z głodem, żeby nie pogłębiać uczucia niedosytu na resztę dnia. Dionesia marzyła, żeby Manny został księdzem, ten jednak zamiast chodzić do kościoła, wolał w wolnych chwilach owijać dłonie w ręczniki i boksować w swój pierwszy worek treningowy, czyli kartonowe pudło wypchane ubraniami. Młodzik nie unikał też prawdziwych starć w żywiołowych pojedynkach na pięści, zwanych bukbukan, i tak jak wiele innych dzieciaków, chętnie stawał do walki, bo była to niezła okazja na zarobienie nawet 100 pesos, czyli odpowiednik trzech dolarów amerykańskich. Trudna sytuacja rodziny sprawia, że jako czternastolatek Manny zostawiał matce pożegnalny list i popłynął do oddalonej o 800 kilometrów Manili. W stolicy Filipin przez jakiś czas żyje na ulicy pracując jako pomocnik budowlany, a później w piekarni. Część z zarobionych pieniędzy wysyła matce. Legenda chce, by dobrze wiedzący co to głód Pacquiao, dzielił się swoim skromnym pożywieniem także z dziećmi z ulicy. Chłopak zaczyna też boksować. Najpierw w półlegalnych walkach odbywających się w ciasnych, ciemnych przedmieściach Manili, ale później dostaje się nawet do narodowej reprezentacji w boksie amatorskim, dzięki czemu otrzymuje państwowe wsparcie w zakresie wyżywienia i pokoju. Kariera amatorska trwa jednak krótko, a rekord jego walk amatorskich wynosi 60 zwycięstw i 4 porażki.


Do jednego z najtragiczniejszych, ale i przełomowych wydarzeń w życiu Pacquiao dochodzi 12 grudnia 1995 roku. Wtedy to Eugene Barutag, pochodzący także z General Santos jego bliski przyjaciel, walczył w ośmiorundowym pojedynku z weteranem Randym Andaganem. Pomimo dużej przewagi Barutaga w pierwszych czterech rundach, gdzie niemal znokautował swojego przeciwnika, sędzia Nestor Olivetti nie przerwał pojedynku pozwalając starszemu Andaganowi z czasem odzyskać siły. W kolejnych rundach weteran mocno trafiał Eugene, który po zakończeniu pojedynku upadł w swoim narożniku. W ringu zapanował chaos, na sali nie było lekarza i ludzie sami próbowali ocucić nieprzytomnego boksera. Niestety Barutang zmarł parę godzin później w szpitalu, do którego został zawieziony samochodem lokalnej telewizji, która transmitowała ten pojedynek. Śmierć przyjaciela, który był jednym z tych, którzy kupili mu bilet na statek do Manili, pchnęła Emmanuela do rozpoczęcia kariery w zawodowym boksie. Miał wtedy zaledwie 16 lat, 150 centymetrów wzrostu i ważył niewiele ponad 44 kg, czyli ponad trzy kilogramy poniżej wymaganego limitu. Jak to na Filipinach jednak, licencję mu w końcu załatwiono, choć zapewne nie do końca legalnie, wszak ponadto nie był jeszcze pełnoletni.


Oficjalny debiut miał miejsce 22 stycznia 1995 roku przeciwko Edmundowi „Enting” Ignacio w wadze junior muszej. Manny zwyciężył na punkty, a jego przyjaciel Potot tak wspomina tę walkę: „Pierwsza runda, atak, atak, atak, atak, atak, atak.” Wczesne walki późniejszego mistrza odbywały się w małych lokalnych salach i były pokazywane w popularnym cotygodniowym programie „Blow by Blow” w telewizji sportowej Vintage Sports, tej samej, której wóz transmisyjny wiózł Barutaga do szpitala. Manny, charakteryzujący się mocnym uderzeniem i odwagą, ale też słabą dyscypliną, szybko stał się gwiazdą tego show.


Pierwsza porażka przyszła dość niespodziewanie z rąk Rustico Torrecampo, który znokautował Pacquiao w trzeciej rundzie. Na jej usprawiedliwienie można powiedzieć, że Manny nie osiągnął wymaganej wagi, dlatego musiał użyć cięższych rękawic, co od samego początku postawiło go w bardziej niekorzystnej sytuacji. Po tej wpadce Manny wygrywa kolejne 15 walk, zdobywając po drodze mistrzostwo Azji i Pacyfiku w kategorii muszej federacji OPBF (afiliowanej przy WBC), a w następnym roku (04.12.1998) zdobywa swoje pierwsze mistrzostwo świata w kategorii muszej organizacji WBC, nokautując w ósmej rundzie Charchai Sasakula. Niespodziewanie jednak już 17 września 1999 roku, w drugiej walce w obronie pasa, traci go na rzecz Medgoena Singsurata, lepiej znanego jako Medgoen 3K Battery. Choć w tym pojedynku mistrz został znokautowany w trzeciej rundzie, to praktyczne rzecz biorąc utracił pas już przed walką, nie utrzymując limitu wagowego 112 funtów.


Po tej walce Manny postanawia pozbyć się męczącego problemu utrzymania wagi i przeskakuje aż o trzy kategorie wagowe wprost do kategorii junior piórkowej (czy jak kto woli superkoguciej) z limitem wagowym do122 funtów (55,338 kg). Tutaj już w pierwszej walce zdobywa pas międzynarodowy federacji WBC, a 23 czerwca 2001 roku, debiutując zarazem na ringu amerykańskim, broni go po raz szósty, pokonując Lehlo Ledwabę, któremu odbiera też pas federacji IBF. Sukces ten jest o tyle większy, że Pacquiao przystąpił do tej walki w zastępstwie innego pięściarza, po zaledwie dwóch tygodniach przygotowań. W Stanach Zjednoczonych wędrował jednak od sali do sali w poszukiwaniu trenera i promotora, ale wszędzie mu odmawiano, bo chociaż był już mistrzem świata, to dla Amerykanów był postacią anonimową, ponieważ „jego” kategoria wagowa jest zazwyczaj domeną Koreańczyków i Tajlandczyków. Wreszcie jednak trafił do Freddiego Roacha z rozpoczynającej swoją działalność, dzisiaj już słynnej Wild Card Boxing Club w Hollywood. Nowego trenera zachwyciła dynamika zadawanych ciosów, ale do naturalnej agresji i odwagi Filipińczyka starał się dodać również dyscyplinę i obronę.


Na swoją pierwszą spektakularną walkę za oceanem bokser nie musiał długo czekać i 15 listopada 2003 roku w hali Alamodome w San Antonio, na oczach dziesięciu tysięcy widzów, pokonał bardzo popularnego Marco Antonio Barrerę przez poddanie w 11. rundzie. Przed tą walką spikerzy HBO nie potrafili poprawnie wymówić nazwiska Pacquiao i posługiwali się ksywką Pac-Man. Po walce nie mięli już żadnych wątpliwości kim jest ten dynamiczny Filipińczyk. (...)


Dotychczasową karierę Mannego Pacquiao można podsumować pomagając sobie grą słów na jakie jego nazwisko pozwala w języku filipińskim. Istnieje bowiem czasownik wymienianym w ten sam sposób co jego nazwisko– pakyaw, który oznacza „monopolizować” czy też „maksymalizować zysk”. Liczby opisujące jego dotychczasową karierę jedynie potwierdzają słuszność dobranego słowa. Jest to pierwszy bokser w historii, który zdobył 10 tytułów mistrza świata w 8 kategoriach wagowych. Ostatnich 14 jego przeciwników na przestrzeni pięciu lat było mistrzami od kategorii wagowej 128 funtów aż do 150 funtów. Manny zwyciężył każdego z nich, w tym 7 przed czasem. Bokser walczył 17 razy z byłymi lub aktualnymi mistrzami świata. W sumie stoczył 59 walk i 353 rundy, w tym 126 rund o mistrzostwo świata. Średnia długość pojedynku wynosi niespełna 6 rund, procent nokautów zaś 64,41%. Ostatnie 12 walk emitowanych w systemie pay-per-view przyciągnęło do telewizorów 6,25 miliona widzów i przyniosło 320 milionów dolarów zysku. Pac-Man, nazywany również „Pambansang Kamao” czyli Pięścią Narodu, wpisuje się także w poczucie solidarności i bezinteresowności, tak oczekiwanej we wszystkich biednych krajach, bo chociaż odnosi tak wielkie sukcesy, to nie zapomina o najbardziej potrzebujących. Swój dom (a właściwie pałac, jak na lokalne standardy) oraz drugi dla matki, wybudował w tej samej dzielnicy, w której dorastał. Kiedy wraca do niego po walce, gromadzą się tam setki ludzi prosząc o ryż, pieniądze i wszelką inną pomoc. Wielu przychodzi z receptami i Manny daje im pieniądze na ich wykupienie. Dziennikarz Ronnie Nathanielsz powiedział: „Dwóch rzeczy ten kraj jest spragniony: wojownika i bohatera. W Mannym mamy obie te rzeczy”.


Bokser nie zapomniał też o swoich dawnych przyjaciołach z dzieciństwa, takich jak obecny asystent trenera, Buboy Fernandez, którego Manny wydobył z ulic nędzy General Santos, a którego głównym zadaniem jest powtarzanie w narożniku słów Freddiego Roacha w języku cebuańskim, jednym z ponad trzydziestu języków należących do grupy języków bisajskich, czyli tym, którym posługuje się pięściarz. Kucharzem zaś jest Nonoy Neri, inny znajomy z lat młodości. Z wyjątkiem niedziel wstaje on codziennie o trzeciej rano, żeby przygotować pierwszy z trzech posiłków dla mistrza.


Cały Team Pacqiao zajmuje w hotelu 25 pokoi. Ludzie z ochrony to też starzy przyjaciele Mannego z dzieciństwa. Najważniejszym z nich wydaje się być Danilo Potot, jeden z pierwszych, którego Manny poznał po przybyciu do Manili. Razem dzielili pokój przez pięć lat. Pacquiao na dole, Potot na górze piętrowego łóżka. Gdy pokój zaczął wypełniać się trofeami PacMana, musiał on spać na korytarzu. Nieraz dzielili się też porcją kangkong, czyli liściastego warzywa duszonego w czosnku, cebuli i occie i musiało im to wystarczyć na cały dzień.


Zazwyczaj przed walką bokser nalega, aby w czasie finałowej podróży z Los Angeles do Las Vegas, jechać przed autobusem jego własnym samochodem. Ma też w zwyczaju zatrzymywać się w tym samym apartamencie w Mandalay Bay. Modli się w tej samej kaplicy. Trenuje w tej samej sali. Innym zdaniem często powtarzanym w publikacjach dotyczących PacMana jest zaczerpnięte z języka tagalskiego, „Di ako bobo” czyli „Nie jestem głupi”. Przez całą swoją karierę unikał on bowiem większych moralnych czy finansowych skandali, tak częstych wśród sławnych sportowców. Z wiekiem stał się nawet jeszcze bardziej odpowiedzialny i porzucił popularne w jego ojczyźnie walki kogutów, a wystarczy wspomnieć, że ptaków tych posiadał bez mała tysiąc. Odnowiony w wierze sprzedał też swoje udziały w dochodowym kasynie Manila, odrzucił kobiety, hazard i alkohol i skupił się na byciu Ambasadorem Biblii w kościele na Filipinach. A przynajmniej tak chce legenda.


Z jednej strony można patrzeć na Pacquiao jak na zbawcę boksu, który ma wystarczającą charyzmę, inteligencję i biografię, żeby ocalić ten sport od zapomnienia i ślepej, jak uważa wielu, uliczki systemu pay-per-view. Z drugiej strony Manny Pacquiao jest nie tylko globalną twarzą boksu, ale i bohaterem narodowym dla Filipińczyków i milionów innych ubogich tego świata. Wystarczy wspomnieć, że nakręcono już film fabularny bazujący na jego życiu, i że jest pierwszym filipińskim sportowcem, który pojawił się na znaczkach pocztowych, oraz że jego pierwszy singiel, remake hitu Dana Hilla z roku 1977 „Sometimes When We Touch”, został w serwisie Amazon.com wykupiony w 12 godzin. Wpływ na rzeczywistość rodzinnego kraju obrazuje fakt, że w czasie transmisji jego walk, wyraźnie spada przestępczość.


Żeby wyjaśnić fenomen Pacquiao należałoby się bliżej przyjrzeć krajowi, z którego pochodzi. Filipiny z 92 milionami mieszkańców zajmują 12. miejsce pośród najbardziej zaludnionych państw świata, ale z PKB per capita na poziomie zaledwie 4100 dolarów spadają aż na 156 pozycję (na 225 państw). Wyspy charakteryzują się dużym zróżnicowaniem etnicznym i kulturowym, czego obrazem jest 171 używanych tam języków (Pacquiao włada siedmioma lokalnymi dialektami). Dodatkową i bardzo znaczącą pod wieloma względami grupą jest 11 milionów Filipińczyków nazywanych OFW (Overseas Filipino Workers) czyli emigrantów żyjących poza granicami kraju, zatrudnianych najczęściej jako niewykwalifikowana tania siła robocza w USA, Europie i Azji. Sukces Mannego to właśnie odzwierciedlenie marzeń wielu z nich wyjeżdżających z kraju za pracą. Około 10% PKB Filipin pochodzi właśnie od emigrantów zarobkowych.


Pacquiao nie jest jednak pierwszym sławnym bokserem wywodzącym się z General Santos. Wcześniej był bowiem Rolando Navarrete. Żyje on teraz rozgoryczony na obrzeżach rodzinnego miasta, często popadając w konflikt z prawem, między innymi odsiadując wyrok za gwałt. Tym razem na niewiele się zdały próby pomocy ze strony Pac-Mana, co tylko oznacza, że nie jest on nadczłowiekiem, któremu udaje się wszystko.


W maju 2010 roku Emmanuel Dapidran Pacquiao został wybrany do parlamentu Filipin z okręgu prowincji Sarangani. Marzy mu się prezydentura. Pierwsza próba wygrania wyborów nie powiodła się, ale czy ten uparty i pracowity Filipińczyk nie przegrywał w swoich pierwszych walkach? Tak więc wszystko przed nim, a jeśli mu się uda to osiągnąć narodzi się nowa, zupełnie inna legenda.

Dodaj do:

naszaklasa    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar
 

Komentarze  

 
0 #1 Janusz Miskiewicz 2017-05-30 23:37
Fajna strona
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

© 2010 Redakcja wortalu TajemnicaMilosci.pl

Manny Pacquiao - pięściarz, który odważył się żyć dla Boga - TajemnicaMilosci.pl - mapa odkrywania prawdziwego szczęścia i pokoju serca